Krajowy Przegląd Samorządowy

Wielka cuchnąca kasa

W ostatnim miesiącu doszło do wielu pożarów dużych i bardzo dużych składowisk, wysypisk i zakładów utylizacji odpadów. Do końca maja straż odnotowała 27 tego typu zdarzeń. W całym ubiegłym roku bardzo dużych i dużych pożarów na wysypiskach było 37.

Bardzo wiele wskazuje na to, że ów „wysyp” pożarów z odpadami jest mocno podejrzany, dodatkowo bardzo niebezpieczny dla życia i zdrowia ludzi, a także niezwykle kosztowny. W maju ogień pojawił się między innymi nad Policami, Trzebinią, Gorlicami, Zgierzem, Giebnią, Mogilnem, Olsztynem, Radomiem, Garczegorzami… Ktoś jakiś czas temu pozwolił na robienie z Polski śmieciowiska. Ta sytuacja nasiliła się po decyzji Chin, które wstrzymały przyjmowanie z Europy niektórych rodzajów odpadów. Nie jadą więc one do Chin, ale coś się przecież z nimi dzieje. Co?

Sprawą pożarów wysypisk, składowisk chemikaliów, zakładów utylizacyjnych zajmie się więc Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Również prokuratorzy zostali zobowiązani do zdecydowanych działań. Plan propozycji, w tym również prawnych, ma przedstawić także resort ochrony środowiska.

W tym miejscu warto przypomnieć, że ponad rok temu, w marcu 2017 roku, Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła raport o zagospodarowaniu odpadów. Nie była to laurka. Inspektorzy NIK pokazali żółtą kartkę rządzącym na wszystkich szczeblach. I co? Zapłonęły składowiska…

Najwyższa Izba Kontroli oceniła działania organów administracji publicznej na rzecz prawidłowego zagospodarowania odpadów komunalnych jako niedostateczne i nieskuteczne. Nieprawidłowości stwierdzono na wszystkich szczeblach funkcjonowania systemu gospodarki odpadami. Zarządy województw z opóźnieniem aktualizowały wojewódzkie plany gospodarki odpadami, zarówno w 2012, jak i w 2016 roku, a organy wykonawcze gmin nie zawsze dostosowywały do tych planów regulaminy utrzymania czystości i porządku w gminach.

W pięciu województwach w 2014 roku znaczna liczba gmin nie osiągnęła wymaganych poziomów recyklingu, przygotowania do ponownego użycia i odzysku odpadów oraz ograniczenia masy odpadów biodegradowalnych przekazywanych do składowania. W ocenie NIK zagrażało to wypełnieniu przez Polskę celów w gospodarce odpadami komunalnymi określonych na 2020 rok.

Nadzór marszałków województw i wojewódzkich inspektorów ochrony środowiska nad podmiotami prowadzącymi regionalne instalacje do przetwarzania odpadów komunalnych w zakresie przestrzegania decyzji administracyjnych i przepisów prawa o odpadach był w ocenie NIK niedostateczny. W czterech z sześciu skontrolowanych podmiotów prowadzących takie instalacje stwierdzono nieprawidłowości obejmujące brak wymaganego pozwolenia zintegrowanego lub zezwolenia marszałka województwa na przetwarzanie odpadów komunalnych, przyjmowanie do przetwarzania odpadów w rodzaju lub ilościach niezgodnych z warunkami powyższych decyzji albo spoza regionu gospodarki odpadami komunalnymi, nielegalne magazynowanie na składowisku odpadów ulegających biodegradacji, nierzetelne prowadzenie ewidencji odpadów.

NIK wskazywał, że brak skutecznego nadzoru nad prowadzącymi regionalne instalacje do przetwarzania odpadów komunalnych stwarzał ryzyko nielegalnego pozbywania się odpadów i zanieczyszczenia środowiska. Skutkowało to też nierzetelnymi informacjami dla gmin składanymi przez prowadzących instalacje.

Nierzetelnie i nieterminowo opracowywano sprawozdania i informacje z realizacji zadań dotyczących gospodarowania odpadami. W efekcie w żadnym roku w okresie objętym kontrolą (od 23 stycznia 2013 r. do 31 marca 2016 r.) organy administracji publicznej nie dysponowały wiarygodną informacją o gospodarowaniu odpadami na terenie gmin, województw i kraju.

Podmioty prowadzące regionalne instalacje do przetwarzania odpadów komunalnych nie przekazywały organom wykonawczym gmin informacji o odpadach przyjętych do przetworzenia, przekazywały informacje nierzetelne lub z opóźnieniem. Z kolei organy wykonawcze gmin z opóźnieniem składały marszałkom województw i wojewódzkim inspektorom ochrony środowiska roczne sprawozdania z realizacji zadań w tej materii.

Jak twierdzą obserwatorzy „śmieciowego rynku”, to tylko wierzchołek śmierdzącej góry. Trzeba ją błyskawicznie posprzątać. A przy okazji odpowiedzieć na pytanie, komu taki śmieciowy bajzel jest na rękę i kto na tym zarabia.

(opr.mnm)