piątek, 10 lipcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Teren sztuki

Kiedy oddajemy ten numer naszego miesięcznika do druku, w Pawilonie Czterech Kopuł – oddziale Muzeum Narodowego we Wrocławiu trwają ostatnie przygotowania do wyjątkowej wystawy. Inne wyjątkowe wystawy już zostały otwarte…

Oczywiście siła i moc prezentacji w salach wystawowych jest różna. Wpływa na to wiele czynników, ale nie o tym chcę pisać. Moim zdaniem każda wystawa swoją moc ma. Jednym będzie się podobać, innym nie, ale to właśnie jest cudowne. Ta wielość, różnorodność, piękna mieszanka „dosmaczona” czasami snobizmem, a czasami chęcią poznania nieznanego. Wszystko to składa się na to, by jak najczęściej odwiedzać między innymi muzea. I poszukiwać. I poznawać. I weryfikować. I doświadczać…

Wracając do początku dzisiejszego pisania… W Pawilonie Czterech Kopuł rzeczywiście dobiegają końca przygotowania do wystawy monograficznej Michaela Leopolda Willmanna. Już niejednokrotnie we wrocławskim Muzeum Narodowym mogliśmy spotkać się z twórczością tego wybitnego artysty doby baroku, zwanego śląskim Rembrandtem. Tym razem jednak po raz pierwszy przedstawiona zostanie tak wielka kolekcja tego, co po sobie zostawił. Początek przygody z Willmannem 22 grudnia. A wystawa będzie czynna do 26 kwietnia 2020 roku.

Nim obejrzymy dzieła Willmanna, możemy zajrzeć do gmachu głównego Muzeum Narodowego. Tam, jak zawsze, sporo ciekawego. Do 29 grudnia można jeszcze oglądać skarb średzki, a do 2 lutego 2020 roku pierwszą w historii sztuki i muzealnictwa monograficzną wystawę wrocławskiej rzeźby pierwszej połowy XX wieku.

Ostatnio natomiast otwarta została wystawa czasowa (będzie czynna do 26 stycznia 2020 roku) pokazująca medalierstwo europejskie z lat 1800-1889. Niezbyt często możemy w jednym miejscu obejrzeć tak wiele małych arcydzieł. Wydaje mi się, że medale gdzieś giną w muzealnych przestrzeniach. Tym bardziej warto wykorzystać szansę, jaką daje obecna prezentacja przygotowana przez kuratorkę Magdalenę Karnicką. Możemy tam obejrzeć medal upamiętniający przepłynięcie przez Rouen statku transportującego szczątki cesarza Napoleona I z Wyspy św. Heleny do Paryża, medale z okazji rocznicy utworzenia Czeskiej Kasy Oszczędności czy budowy kościoła – miejsca pochówku Antonia Canovy (autora słynnej rzeźby przedstawiającej Trzy Gracje).

Gorąco namawiam również do wygospodarowania chwili (najlepiej takiej dłuższej) na odwiedzenie Muzeum Etnograficznego, oddziału Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Tam już tylko do 29 grudnia możemy spotkać się z twórczością współczesnych artystów nieprofesjonalnych na wystawie „Otwarty teren sztuki”. Kuratorką wystawy jest Marta Derejczyk. Natomiast w przygotowaniu całości Muzeum Etnograficznemu bardzo pomogła Fundacja Ważka. Sam ogromnie lubię wtopić się w prace autorów nieprofesjonalnych (nazwa taka sobie, ponieważ tzw. warsztat wielu z nich jest jak najbardziej profesjonalny) – wyczuwam w nich ogrom autentyczności. Tam są wrażliwość, obserwacja, emocje, przesłanie światopoglądowe, które wynikają nie z siły mecenatu czy obligu poprawności politycznej. W tych obrazach, rzeźbach, płaskorzeźbach, rysunkach jest prawda. Oczywiście prawda artysty, ale jakże właśnie ona buduje odbiór tego, co powstało. Jaka szkoda, że ciągle świat tej sztuki jest niedoceniony. Spróbujmy to zmienić…

Tomasz Miarecki