Pierwsza sobota września to był w Żórawinie dzień świąteczny. Coroczne dożynki zapełniły miejscowość mieszkańcami z wszystkich sołectw w gminie. Jak zawsze nie zawiedli goście, tym razem nawet z dalekiej Brazylii. Wszystko jednak „kręciło się” wokół rolników, bo to przecież ich święto. I oni – wspólnie z sadownikami, pszczelarzami i działkowcami – byli niekwestionowanymi bohaterami tego dnia.
Tak jak nakazuje tradycja rolniczego święta, również Gminne Dożynki w Żórawinie rozpoczęły się od spotkania w kościele pw. św. Józefa Oblubieńca NMP. Przed mszą świętą wszystkich przywitali proboszcz miejscowej parafii ks. Cezary Chwilczyński oraz zaproszony na rolnicze święto ks. Patryk Olejnik, proboszcz z Jaksonowa. Odbyło się poświęcenie chlebów przyniesionych przez starostów dożynkowych: Magdalenę Bagińską z Mnichowic i Stanisława Wawrzynów z Turowa. Poświęcone zostały również wieńce, chleby i kosze z plonami przywiezione do Żórawiny przez reprezentacje wszystkich sołectw gminy.

Rozpoczynając dziękczynną mszę świętą kapłan powiedział, że w tym szczególnym dniu chcemy podziękować za plony ziemi, za trud pracy rolników i prosić o błogosławieństwo dla wszystkich, którzy ciężko pracowali. I chcemy prosić, by nigdy nikomu nie zabrakło chleba. A zabraknąć nie powinno, bo plony tegoroczne były całkiem udane.
Podczas dziękczynnej mszy świętej kazanie wygłosił ks. Patryk Olejnik. W słowie do wiernych powiedział między innymi:
– Chcemy dzisiaj wszyscy razem – patrząc na te piękne bochny chleba wypieczone z mąki z tegorocznych zbiorów – wspólnie z tymi, którzy nad powstaniem tych chlebów się mozolą, z tymi, którzy razem z nami te chleby spożywają, podziękować Panu. Bo kto o tym zapomni, ten już nie jest rolnikiem, tylko wyrobnikiem. A to ogromna różnica. Dlatego dzisiaj, przy okazji tego święta, chciejmy się zastanowić nad sensem ludzkiej pracy. Polska wieś ma oczywiście swoje przywary, tak jak mają je duże miasta i małe miasteczka. Ale polska wieś postrzegana była zawsze jako ostoja wartości. Dlatego bywała często tak „niestrawna” dla poprzedniego systemu,
a i dzisiaj też zdarzają się tacy, którzy naszej wsi tak do końca nie potrafią zrozumieć. Bo życie na wsi to życie pełne wartości. To miejsce swoistego trudu. To prosta i naturalna szkoła życia. Kultywowanie tego co ważne. Jest ona etosem płynącym z ewangelii. Pamiętajmy, że stąpając twardo po ziemi zbija się też kapitał w niebie – mówił kapłan.


Po mszy świętej uformował się korowód dożynkowy, w którym niesiono wieńce wzbudzające prawdziwy zachwyt wśród licznie zgromadzonych widzów. Kolorowy, radosny orszak, prowadzony przez orkiestrę dętą Hanys Band, poczty sztandarowe OSP z Żórawiny i Węgier oraz harcerzy przeszedł na boisko sportowe. Tam rozpoczęła się ceremonia misterium chleba. Starościna Magdalena Bagińska i starosta Stanisław Wawrzynów przekazali Maciejowi Kobie, wójtowi gminy Żórawina, bochen chleba. Włodarz gminy obiecał dzielić go sprawiedliwie. I powiedział:
– Wieńce, które tu stoją, wyglądają naprawdę imponująco. Cieszę się, że rozpoczęliśmy nasze uroczystości od mszy świętej. To element naszej tradycji, tak jak i te wieńce. Dzisiaj jesteśmy razem i razem tę tradycję podtrzymujemy. Dożynki to święto chleba. Chleba, który jest symbolem rolników, ale też wiary, siły, dobrobytu i symbolem naszej wsi. Praca rolnika to nie jest etat na osiem godzin. To jest swoiste poświęcenie. Trud ponoszony przez rolników jest czasami całodobowy. Tym większe moje podziękowanie dla nich. Oni są wielką siłą naszego narodu. Ci w naszej gminie potrafią dodatkowo łączyć nowoczesność i tradycję – mówił Maciej Koba.
Na dożynkach nie zabrakło też stoisk Kół Gospodyń Wiejskich (smaki niezapomniane) i strefy dla najmłodszych. Była też zabawa, koncerty, spotkania i rozmowy do późnej nocy.



Zdjęcia: Tomasz Miarecki
MTM