czwartek, 27 lutegoKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Zoo to żywy organizm

Rozmowa z RADOSŁAWEM RATAJSZCZAKIEM, prezesem ZOO Wrocław Sp. z o.o.

Rozmawiamy 24 sierpnia, oprowadza mnie pan po oceanarium i muszę przyznać, że to imponująca budowla!

– Pierwszy etap prac został zakończony, zostało nam tylko dwa procent betonu do ułożenia, a prace betoniarskie to podstawa, która wyznacza rytm dalszych robót. Teraz dążymy do tego, aby jak najszybciej zamknąć budynek: pojawi się dach w technologii, jakiej jeszcze nikt w Polsce nie stosował, choć jest szeroko wykorzystywana w zagranicznych ogrodach zoologicznych. To idealnie przezroczyste poduszki foliowe na dachu, przepuszczające promienie ultrafioletowe, co zapewni i zwierzętom, i roślinom doskonałe samopoczucie.

Japończycy już wrócili do domu, bo wszystkie prace związane z oknami zostały już wykonane.

– Tak, ekipa japońska wkleiła już wszystkie akrylowe szyby. Wszystkie idealnie pasowały, żadna nie wymagała przycinania… To dowód na to, że ci, którzy wykonywali ramy betonowe dla tych szyb, zrobili to niezwykle precyzyjnie. Japończycy wrócą, gdy będziemy napełniać baseny – gdyby pojawiły się jakieś przecieki, uszczelnią je.

Ogromne wrażenie zrobiły na mnie dachy – gigantyczne brązowe bale…

– Rozpiętość podpór głównych to 41,5 metra, wiszą w powietrzu, nie ma podpór pośrednich. Są to najdłuższe chyba tego typu elementy konstrukcyjne w Polsce. Podpory wykonano w Austrii i rzeczywiście wyglądają bardzo ciekawie. Ten dach wyraźnie ocieplił wygląd budynku.

To będzie największe oceanarium w Europie, znajdzie się w nim kilkadziesiąt tysięcy zwierząt, czasem tak rzadkich jak manaty.

– Manaty w tej chwili giną… Mają pecha – są bardzo łagodne, poruszają się powoli, żyją w płytkich wodach i łatwo je upolować, a ich mięso jest smaczne. Trudno je chronić. Nasze manaty urodziły się w Europie, już rosną w ogrodach zoologicznych w Odense i Norymberdze. Dostaniemy na początek samca i dwie samice, będą się u nas rozmnażać, co zajmuje im dużo czasu. Są to zwierzęta długowieczne. W jednym z ogrodów amerykańskich jest manat żyjący 58 lat.

Będą też w oceanarium rekiny, choć nie te najgroźniejsze, jak rekin biały czy tygrysi…

– Ale będą rekiny młoty, będą rekiny czarnopłetwe i cytrynowe – tych ostatnich aż pięć, przebywają w tej chwili w zoo w Emmen, które nam je bezpłatnie przekaże, i tak urosły, że nie mieszczą się w basenie! Trzeba będzie rozkuć dach i tak je wyciągnąć.

Prace w oceanarium posuwają się bardzo szybko, więc przesunięcia w terminach – jeśli będą – mogą być niewielkie?

– Na razie w niektórych miejscach idziemy zgodnie z harmonogramem, w innych jesteśmy opóźnieni minimalnie. A są takie, gdzie wyprzedziliśmy harmonogram.

Więc można się spodziewać, że w roku 2015 tysiące ludzi – z Wrocławia, Polski i całej Europy – będzie mogło odwiedzić nasze oceanarium?

– W 2015 roku obchodzimy stupięćdziesięciolecie. To będzie symboliczny moment – sto pięćdziesiąt lat historii i wejście w zupełnie nowy okres dziejów wrocławskiego zoo!

Ale zoo to nie tylko oceanarium! Niedługo przybędzie okapi, trzy żyrafy są przy nadziei…

– Zoo żyje, cały czas się zmienia, to przecież żywy organizm! Czekamy na małe żyrafy, dzisiaj przyjechały zwierzęta, które w perspektywie zamieszkają w oceanarium, a teraz wprowadzą się do hipopotamów, gdzie będą fruwały wolne. To dzioborożce toko nosate z Afryki Wschodniej.

Zapraszamy do wrocławskiego zoo! Tutaj nie można się nudzić!

Rozmawiał Sławomir Grymin