wtorek, 13 kwietniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

ZOO, to też historia

Historyczny dla wrocławskiego zoo lipiec tuż, tuż… Ogród zoologiczny we Wrocławiu – najstarszy na ziemiach polskich i największy jeśli idzie o liczbę wystawianych zwierząt – otwarto 10 lipca 1865 roku, czyli kończy niedługo lat 151. Piękny wiek na ziemi, tak wieloma niepokojami przez te 151 lat nękanej.

Wszystko zaczęło się w roku 1862, gdy z inicjatywy nadburmistrza Breslau, dra Juliusa Elwangera, powstał komitet organizacyjny ds. budowy zoo. Nie otrzymawszy ani dotacji państwowych, ani miejskich, komitet powołał towarzystwo akcyjne z kapitałem 100 000 talarów. Po roku zebrano potrzebne na rozpoczęcie budowy 30 000 talarów, prace ruszyły i 10 lipca 1865 otwarto ogród dla zwiedzających. Wystawiano wówczas 189 zwierząt – między innymi lwy, daniele, lamy, niedźwiedzie, wielbłądy i jedną zebrę. Były to przede wszystkim dary mieszkańców miasta i okolic. Ale ogród stawał się coraz bardziej popularny, więc jego dochody rosły i rosła liczba jego mieszkańców. W roku 1875 zoo miało już ośmiuset lokatorów – był wśród nich słoń Teodor, odkupiony od londyńskiego zoo po trwającej trzy miesiące loterii fantowej, był jeleń, ofiarowany przez księcia Czartoryskiego, i ryś, dar hrabiego Pusłowskiego ze Słonimia.

Rok 1880 to początek tak burzliwego rozwoju zoo, że już przed I wojną światową zaliczano je do wiodących placówek na świecie. Niestety, powojenny kryzys gospodarczy dał się wrocławskiemu ogrodowi we znaki tak dalece, że w 1921 roku zoo zlikwidowano, a jego tereny stały się ogólnodostępnym parkiem spacerowym. Ale dzięki zaangażowaniu lokalnej społeczności niezwykle przecież popularny ogród 1 maja 1927 roku znów został otwarty… I w ekspresowym tempie znów dołączył do światowej czołówki. W latach 1936-39 zoo zostało zmodernizowane i powiększone. W latach 1936-37 wybudowano wybiegi niedźwiedzi tak znakomite, że uważane były za najlepsze na świecie. Ich skaliste ściany są wierną kopią pokładów w strzegomskich kamieniołomach.

Historia wrocławskiego zoo to zresztą nie tylko dzieje jego zwierzęcych mieszkańców, ale także bardzo ciekawy fragment historii architektury – od dziewiętnastowiecznego historyzmu i eklektyzmu poczynając, na współczesnym modernizmie kończąc. Pierwsze pawilony zaprojektował Karl Lüdecke, autor odnowy wrocławskiego ratusza i katedry. Wśród „zoologicznych” projektów Lüdeckego jest m.in. twierdza niedźwiedzi, przypominająca zamczysko z basztami i z belwederem, pozwalającym podziwiać widok Wrocławia.

Takich interesujących pamiątek po wybitnych architektach jest w ogrodzie sporo, wśród nich na szczególną uwagę zasługuje brama, która odzyskała dawną świetność – zaprojektowana w roku 1936 przez Richarda Konwiarza, autora m.in. Stadionu Olimpijskiego we Wrocławiu i współpracownika Maxa Berga przy projektowaniu Hali Stulecia. Tradycja dobrej architektury nie ginie zresztą we wrocławskim ogrodzie – Afrykarium, zaprojektowane przez Fabrykę Projektową ArC2, jest tego dowodem. Wrocławskie Afrykarium, prezentujące zwierzęta jednego kontynentu i nie tylko zwierzęta wodne, to unikatowa atrakcja na skalę nie tylko Europy, ale i świata.

Warto wiedzieć, że ogród nie uniknął wojennej apokalipsy. „Jego niemiecka historia zakończyła się tragicznymi wydarzeniami w kwietniu i maju 1945 roku. Wtedy – podczas oblężenia miasta przez wojska radzieckie – większość zwierząt zginęła, a budynki legły w gruzach” – pisze autor przewodnika po wrocławskim zoo, dr Leszek Solski. I że po tej apokalipsie ogród odrodził się jak feniks z popiołów. Dziś z sukcesem konkuruje ze znanymi placówkami tego typu w całej Europie.

Gdy więc wędrując po wrocławskim zoo cieszymy się kontaktem z jego mieszkańcami, pamiętajmy też o długiej i niezwykle ciekawej historii tego fascynującego miejsca. Historii, która 10 lipca rozpocznie swój sto pięćdziesiąty drugi rok…

Anita Tyszkowska