środa, 14 kwietniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Wszystko już było?

Od jakiegoś czasu „Tłum” i „Klatka” Magdaleny Abakanowicz (prace ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu) pokazywane są czasowo w drezdeńskim Albertinum. Natomiast we wrocławskim Pawilonie Czterech Kopuł – Muzeum Sztuki Współczesnej widzowie mogą obejrzeć instalację Günthera Ueckera „Młyn do piasku”.

Obie wystawy, prezentowane równolegle w Dreźnie i we Wrocławiu, opatrzone zostały wspólnym tytułem „Czas Nasz – Unsere Zeit – Our Time”. Obu towarzyszy również rozbudowany program edukacyjny. Kuratorkami prezentacji są Iwona Dorota Bigos i Konstanze Rudert.

Wrocławską prezentację poprzedziła organizowana po raz pierwszy w historii Muzeum Narodowego we Wrocławiu konferencja prasowa online. Niestety, w normalnym spotkaniu przeszkodził koronawirus, ale pracę Günthera Ueckera chętni mogą zobaczyć w realu. Oczywiście z zachowaniem obowiązujących wymogów sanitarnych. Oczywiście w każdej chwili sytuacja może ulec zmianie, ale miejmy nadzieję, że tylko na lepsze.

Magdalenę Abakanowicz (zmarła trzy lata temu) i niemieckiego artystę łączy nie tylko zainteresowanie człowiekiem, jego losem, drogą, anonimowością… To również twórcy, którzy urodzili się w 1930 roku, a więc łączy ich także pewien bagaż doświadczeń środkowoeuropejskich. Można je dostrzec w wielu pracach Abakanowicz. Są one również składową twórczości Günthera Ueckera. Co prawda we Wrocławiu oglądamy jedynie „Młyn do piasku” – instalację, którą stanowi monotonnie kręcący się „młyn ze sznurków”. W opisie do pracy przeczytamy, że to nawiązanie do chodzenia w jarzmie zwierząt i ludzi, które można interpretować także jako wyraz solidarności Ueckera z wykorzystywanym czy ponad normy eksploatowanym stworzeniem. Warto jednak samemu spróbować zinterpretować to, co zobaczymy. Mój znajomy pewnie nazwałby pracę Ueckera „Nowe chodzi po okręgu”, co byłoby bardzo szeroką interpretacją działań twórczych niemieckiego artysty… A może powtarzalność elementów składowych prac Abakanowicz i „wir” Ueckera można zamknąć w stwierdzeniu „wszystko już było”?

Jeśli wirus nie przeszkodzi, a znajdziemy trochę czasu, to oczywiście zachęcam również do odwiedzenia Muzeum Etnograficznego we Wrocławiu, oddziału Muzeum Narodowego. Tam cały czas czeka wystawa „Makatka wywrotowa”, która mnie do końca nie przekonuje, ale może potrzebuję więcej czasu. W każdym razie na pewno warto zmierzyć się z tym trochę innym haftem, bo bardzo rzadko mamy okazję do takich spotkań. Do 29 listopada w Muzeum Etnograficznym czeka też na chętnych niezwykła prezentacja prac artystów nieprofesjonalnych ze zbiorów Anny i Pawła Banasiów. To prace do spodu prawdziwe i poprzez to stwarzające niezwykłą atmosferę. Jest tam radość, zaduma, piękno, wiara, rozum, miłość. Czyli to, czego nam tak bardzo brakuje poza salami muzealnymi. Przynajmniej niektórym z nas.

Tomasz Miarecki