czwartek, 13 czerwcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Wisznia Mała: Nasz chleb powszedni

Rok temu pandemia pokrzyżowała dożynkowe plany. W tym roku było inaczej. Gminne Święto Plonów w Strzeszowie było radosne i pełne nadziei. Jak mówił JAKUB BRONOWICKI, wójt Wiszni Małej: – Ludzie mają wielką potrzebę bycia ze sobą.

Przedostatni weekend sierpnia w gminie Wisznia Mała minął pod znakiem dożynek. W ubiegłym roku święto rolników, sadowników, działkowców i pszczelarzy nie mogło odbyć się tak, jak to było zaplanowane. Tym razem strzeszowianie, bo to oni byli gospodarzami Święta Plonów gminy Wisznia Mała, mogli cieszyć się wspólnie z bardzo licznymi gośćmi.

Dożynki to wyjątkowa okazja do utrzymywania wieloletnich tradycji w ramach społeczności. To też okazja do spotkań, wspólnej zabawy, a także pokazania innym tego, co robimy, z czego jesteśmy dumni. To bez wątpienia także szansa, by zaprezentować na zewnątrz to, co w gminie dobre i najlepsze. A Wisznia Mała to takie miejsce na mapie, które ma się czym chwalić.

Uroczystości w Strzeszowie, zgodnie z dożynkową tradycją, zostały zainaugurowane plenerową mszą świętą dziękczynną, koncelebrowaną przez wiszeńskich kapłanów. W homilii przypomniana została historia z odległego XVI wieku, kiedy to ziemie śląskie przeżywały wielki kryzys. Wówczas proboszczem w Szewcach był ks. Marcin Grosser. W 1590 roku ten kapłan – Ślązak z powiatu trzebnickiego – wydał po niemiecku książkę pt. „Krótkie i bardzo proste wprowadzenie do gospodarstwa wiejskiego”. Był to swoisty rolniczy elementarz, w którym poza informacjami o zasiewach i zbiorach było też ważne przesłanie. Wiązało się ono z dwoma słowami: orare i arare. Chodzi bowiem o to, by mądrą, solidną i uczciwą pracę wiązać z pokorą, modlitwą i szacunkiem dla innych.

Po mszy kolorowy korowód składający się z delegacji wieńcowych, prowadzony przez wóz bojowy straży pożarnej na ziemi i przez samolot z aeroklubu w Szymanowie na niebie, przeszedł do sceny. Tam uroczystej inauguracji gminnego Święta Plonów dokonał Jakub Bronowicki, wójt gminy Wisznia Mała.

– Witam w Strzeszowie na święcie naszej gminy. Gminy, która jest przecież rolnicza, bo jak każdy z nas wstaje rano i wyjrzy przez okno, to najczęściej zobaczy pole. Pole, na którym coś rośnie. Rośnie dla nas. Z racji tego, że my codziennie potrzebujemy chleba naszego powszedniego, codziennie potrzebujemy coś do chleba. Praca rolnika to praca niełatwa, ciężka, wymagająca, która dla wielu jest już niezrozumiała, bo coraz mniej osób ma z nią styczność. Jednak każdy z nas korzysta z jej owoców. W pracy rolnika jest wiele niewiadomych. Dzisiaj nie wiadomo, czy to, co zasiane, posadzone, za kilkanaście miesięcy przyniesie oczekiwany plon i zysk. Wierzę jednak, że ktoś zadba o to, by było dobrze – mówił Jakub Bronowicki.

Zgodnie z tradycją starostowie dożynek – Małgorzata Łojkuć i Wojciech Iwanowski – przekazali na ręce wójta i przewodniczącej rady gminy Małgorzaty Ottenbreit bochen chleba wypieczony z mąki z tegorocznych zbóż i symboliczne dary z najnowszych plonów.

Na stoiskach dożynkowych Sylwia Drząszcz, kierowniczka Gminnej Biblioteki, zachęcała do czytania. Właściciele Pasieki Wędrownej przywieźli przeróżne miody. Gospodarstwo sadownicze państwa Żurowskich z Rogoży nęciło śliwkami. Seniorzy z Ligoty Pięknej pokazywali swoje prace. Podczas dożynek była również okazja do zaszczepienia się przeciwko COVID-19. No i oczywiście do zabawy, która trwała do późnej nocy (albo i do wczesnego rana).

TM