Rozmowa z wójtem gminy Wisznia Mała JAKUBEM BRONOWICKIM
– Do końca sierpnia wszystkie gminy miały dysponować strategiami rozwoju i planami ogólnymi, lecz okazało się, że tylko kilkanaście procent z nich spełniło ten wymóg. Wszystko dlatego, że urbanistów jest jak na lekarstwo. Jak to u was wygląda?
– Gmina Wisznia Mała należy do tych kilkunastu procent gmin, które wywiązały się z obowiązków ustawowych w tym zakresie, a ustawodawca wydłużył termin dla pozostałych samorządów chyba o dwa miesiące.

– Niektórzy mówią, że termin ten może być przełożony nawet na przyszły rok.
– Raczej nie, bowiem są do wykorzystania środki finansowe, związane również z jednym z kamieni milowych, z pieniędzmi, które samorządy dostały na covid jeszcze za poprzednich rządów. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że urbanistów nie jest wielu – a ci co są, to nie poradzą sobie z tym wszystkim – dlatego postanowiliśmy sprostać temu własnymi siłami i udało nam się przygotować ten proces. Nasz plan ogólny został już opublikowany i służby wojewody nie znalazły w nim żadnych uchybień.
– Czy rzeczywiście strategia rozwoju jest gminie niezbędna, czy to taka nikomu w zasadzie niepotrzebna ściema?
– Strategia rozwoju jest gminie niezbędna, aby cokolwiek planować. Wyznacza najpoważniejsze cele, które zbierają się w jedno hasło dotyczące rozwoju każdej z gmin, ale generalnie rzecz biorąc, każdy samorząd ma coś do zrobienia – nie zawsze wszystkie to samo i w takim samym zakresie. Dlatego dzisiaj szukamy w samorządzie punktów wspólnych, tworząc m.in. Zintegrowane Inwestycje Terytorialne. Samorządy powiatu trzebnickiego zarządzają gminami położonymi w aglomeracji wrocławskiej i mamy opracowaną ponadlokalną strategię rozwoju – integrującą wszystkie nasze działania. Jest ona podstawą naszego działania, choć dysponujemy – przygotowaną wcześniej – naszą gminną strategię Wiszni Małej. W miarę realizacji i zmieniających się warunków zewnętrznych te strategie na pewno będą modyfikowane i dostosowywane do pojawiających się priorytetów. Zapewne w najbliższym czasie we wszystkich samorządowych strategiach znajdą się problemy związane z ochroną ludności i obroną cywilną.
– Co jest kluczowe w strategii rozwoju gminy Wisznia Mała i co będziecie kupować w związku z ustawą o obronie cywilnej i ochronie ludności?
– Na pewno nasze potrzeby musimy etapować, z racji możliwości finansowych, jakie państwo polskie jest w stanie zabezpieczyć na potrzeby m.in. gmin, które poza powiatami i województwami są donatorami tych funduszy. W latach 2025-2026 najistotniejsze są dla nas zagrożenia, które najbardziej nam dokuczają, czyli powodzie. Zdajemy sobie sprawę, że tego rodzaju katastrofy nie znikną, bowiem takie jest położenie naszej gminy, bezpośrednio przy Wrocławiu – przy kanale przerzutowym wód powodziowych Odra – Widawa oraz nieopodal Wzgórz Trzebnickich, nad którymi katastrofalne opady zdarzają się coraz częściej. Dlatego też nieduże rzeki sprawiają nam ogromny kłopot i zagrożenie dla naszych mieszkańców. Zatem będziemy się koncentrować na działaniach związanych z ochroną przeciwpowodziową, w tym z zapewnieniem dostaw wody, odbiorem ścieków i zabezpieczeniem podstawowych działań gminy. Musimy zatem realizować swoje obowiązki w tym zakresie, zmierzając do tego, by nasi mieszkańcy czuli się jak najbardziej bezpiecznie.
– Generalnie rzecz biorąc, każda strategia rozwoju gminy zdeterminowana jest jej rozwojem infrastrukturalnym i realizacją kosztochłonnych inwestycji – budową kanalizacji, dróg, placówek oświatowych, czy też obiektów sportowo-rekreacyjnych.
– Oczywiście, że kręgosłup każdego rozwoju jest z tym związany. Dlatego też należy budować odpowiednią dochodową bazę podatkową, aby utrzymać wszystkie zdobycze infrastrukturalne służące naszym mieszkańcom.
– Gminie wiejskiej – takiej jak np. Wisznia Mała – niełatwo jest chyba dywersyfikować dochody budżetowe.
– Podstawowym naszym dochodem własnym są podatki od nieruchomości – nie mamy przemysłu i złóż mineralnych, lecz prawdą jest także to, że u nas nikt za tym nie tęskni, bowiem chcemy żyć w miarę spokojnie i w zgodzie ze środowiskiem naturalnym. Ze zróżnicowaniem dochodów sprawa nie jest prosta, choć położenie naszej gminy wzdłuż trasy szybkiego ruchu S5 sprawia, że możemy liczyć na rozwój działalności gospodarczej – niekoniecznie produkcyjnej, lecz logistycznej i usługowej – niezbędnej dla naszego funkcjonowania, ale w szerszej skali potrzebnej również powiatowi trzebnickiemu i aglomeracji wrocławskiej. Wobec tego mogą się tutaj lokować firmy, a co za tym idzie – powstaną w przyszłości nowe miejsca pracy.
– Nie może chyba być tak, że coś się zaplanuje i zacznie realizację zadania, a później się tego nie kończy. Zatem muszą zostać wytyczone podstawowe cele, do których samorząd dąży.
– Oczywiście, że dla nas najistotniejsze jest realizowanie planów, które powstały przed kilkoma laty. Plany te są zazwyczaj finalizowane po pewnym czasie – wtedy, gdy znajdujemy środki finansowe na ich realizację. Własne fundusze gminy niestety nie wystarczą na wykonanie drogich inwestycji – stanowią one najwyżej
30 proc. wszystkich wydatków.
– Nawet najbogatsze gminy wolą realizować najdroższe zadania z pomocą finansowych środków zewnętrznych…
– …i jest taka różnica między nami, że one wolą, a my musimy. Kanalizacji, budowy dróg i szkół nie jesteśmy w stanie zrealizować z własnych dochodów budżetowych, natomiast skala potrzeb infrastrukturalnych wcale nie maleje, a wręcz się zwiększa. Cały czas musimy rozwijać niezbędną infrastrukturę wodociągową i kanalizacyjną, modernizować drogi, budować ścieżki rowerowe oraz szkoły i przedszkola. Tylko na dalszą budowę kanalizacji sanitarnej potrzeba nam kilkuset milionów złotych.
– Potrzeba wielkich funduszy, które wcześniej były do pozyskania z Rządowego Programu Polski Ład. Takiego programu teraz wyraźnie brakuje.
– To prawda – i samorządy czekają na pojawienie się podobnego programu, który pozwoliłby nam zaplanować działania inwestycyjne w najbliższej perspektywie. Taki program jak Polski Ład jest po prostu dla nas niezbędny. Jeszcze dzisiaj realizujemy ważne przedsięwzięcia z Polskiego Ładu, za co płaci obecny rząd i musimy sobie zdawać z tego sprawę, lecz potrzebujemy dalszej perspektywy i konkretnego programu, który dałby zastrzyk możliwości inwestycyjnych dla wszystkich samorządów…
– …i natchnąłby je entuzjazmem, którego dzisiaj wyraźnie brakuje. Owszem, samorządowcy pracują i realizują to, co mogą dzisiaj, lecz jeśli nie ma kasy, to dobrze nie jest. A mieszkańcy gmin chcą żyć jak najlepiej i to jest zupełnie naturalne.
– Na pewno, i każdy z nas to rozumie, lecz warto mieć świadomość tego, że wszystkiego nie da się zrobić od razu – wszędzie i wszystkim. Zatem potrzeba takich programów rozwojowych, które zbudują przyszłość – pokazując też, że jesteśmy w stanie to zrealizować w dającej się przewidzieć możliwie najbliższej perspektywie.
– Czy pojawiają się na horyzoncie takie programy?
– Dzisiaj czekamy na nie, szukając wszędzie zewnętrznych środków finansowych, lecz na razie nie widać takich dużych programów jak Polski Ład.
– Na razie nie ma także zmian dotyczących kadencyjności włodarzy gmin.
– Projekt ustawy jest już w Sejmie, lecz nie jest do tej pory głosowany, bowiem nie ma konsensusu w rządzącej koalicji w kwestii wprowadzenia zmian w tym zakresie.
– Jest tak ciepło, że propozycje dotyczące zniesienia dwukadencyjności mogłyby wyjść wreszcie z sejmowej zamrażarki.
– Gdyby chodziło wyłącznie o temperaturę powietrza, to pewnie tak, lecz ten problem nie na tym polega.
Rozmawiał Sławomir Grymin