wtorek, 26 październikaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Wąsosz: Zarażony wirusem samorządowym

Rozmowa ze Zbigniewem Stuczykiem, burmistrzem Wąsosza

Wąsosz
Wąsosz

Zacznijmy naszą rozmowę nietypowo. Czy zdecydował się pan na kandydowanie na burmistrza Wąsosza?

Wiosna uruchomiła we mnie wiele optymizmu i energii i postanowiłem, że będę ubiegał się ponownie o burmistrzowanie w Wąsoszu, także dlatego, aby innym – którzy mają ochotę na to stanowisko – nie było tak łatwo je objąć i proszę to napisać.

Oczywiście, że napiszę, bowiem jak pewnie pan pamięta, napisałem przed wieloma laty w artykule o Czaplewie…

– …które u nas w gminie zwane jest Cipkami…

– …i tak dokładnie to przytoczyłem. Ale pan kandyduje na burmistrza tak trochę przeciwko komuś?

Rzeczywiście, trochę tak na przekór, ale tylko trochę. To oczywiście nie najważniejszy powód mojej decyzji. Warto podkreślić, że w tym roku udało nam się realizować wiele ważnych dla naszej społeczności zadań – to m.in. kończenie budowy kanalizacji i Wąsosz jest już cały skanalizowany, o czym marzyłem. Ponadto otrzymaliśmy pieniądze z Ministerstwa Edukacji Narodowej na budowę klubu dziecięcego, czyli żłobka, co rozwiąże nam problem starego przedszkola, a poza tym uzyskaliśmy kolejne środki finansowe na budowę dróg w Ługach i Młynarach. A nie robimy tego pod publikę, ponieważ drogi te wykonywane są łącznie dla sześciu rodzin. Są to odcinki po kilometrze i do każdego kilometra otrzymaliśmy dofinansowanie po 221 tys. zł. Kolejne pieniądze udało się pozyskać na rozbudowę naszego spływu kajakowego. Przedwczoraj byliśmy we Wrocławiu i otrzymaliśmy promesę od marszałka województwa, a spływ zostanie doposażony o platformę pływającą dostosowującą się do poziomu wody i pojawi się nowa atrakcja – rowery wodne.

Z tego, co pan mówi, wynika, że powodzenie wielu przedsięwzięć natchnęło pana optymizmem.

Gdy ciężka praca przynosi owoce, to na pewno działa się łatwiej. Z drugiej strony byłoby mi trochę żal odchodzić do lamusa, tym bardziej że mam jeszcze sporo sił i trochę pomysłów dotyczących rozwoju naszej gminy.

Co to za pomysły?

Takim pomysłem jest między innymi – i mam nadzieję, że uda nam się to zrealizować – otwarcie we wrześniu niepublicznego liceum w Wąsoszu. A robimy to m.in. z powodu problemu dojazdu młodzieży kończącej gimnazjum do szkół średnich w powiatach górowskim i rawickim.

Jakie to będzie liceum?

Będzie to liceum z klasami mundurowymi i rozmawiałem już z zastępcą komendanta Centralnego Ośrodka Wojsk Inżynieryjno-Chemicznych we Wrocławiu przy ul. Obornickiej, który przysłał nam już porozumienie o współpracy dotyczące m.in. objęcia liceum patronatem i desygnowania nauczycieli do wykładania w szkole przedmiotów typowo mundurowych. Będzie trochę musztry, trochę strzelania, czyli dawne przysposobienie obronne. Takie przedmioty są w gestii wojskowych, ale z przygotowaniem pedagogicznym. Zatem na 100 procent przynajmniej jedna klasa powstanie, a organizacją pracy tego liceum zajmuje się pani dyr. Halina Mielnik. Drugi argument dla powstania tegoż liceum wynika z reformy oświatowej, bowiem próbujemy znaleźć zatrudnienie dla naszych nauczycieli.

Z liceum już raz wam się nie udało.

A wszystko przez przerost ambicji. Wtedy nam nie wyszło, ponieważ chcieliśmy otworzyć szkołę o profilu matematyczno-fizycznym, a niestety przedmioty ścisłe są na ogół niezbyt lubiane przez młodzież. Wtedy nabór się nie udał, a nie chcieliśmy robić byle czego i odstąpiliśmy od stworzenia szkoły. Natomiast w tym roku wszystko wygląda inaczej i lepiej – i jest bardzo prawdopodobne, że 1 września takie liceum w Wąsoszu otworzymy. Jak widać, na terenie Wąsosza, gminy niedużej i przecież nie najbogatszej, dzieje się całkiem niemało. Wystarczy popatrzeć na budowę kanalizacji pochłaniającej ogromne środki finansowe. Gdyby nie świetna współpraca z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, skąd otrzymaliśmy dotację i pożyczkę, nigdy nie bylibyśmy w stanie ze swoich pieniędzy budżetowych przeprowadzić tak wielkiego zadania…

– …czyli inwestycji koniecznej ze względów ekologicznych i cywilizacyjnych.

Niewątpliwie tak i teraz cały Wąsosz będzie chronił środowisko naturalne, tym bardziej że leżymy w widłach dwóch rzek – Orli i Baryczy. Nie ma co ukrywać, że wcześniej ścieki spływały do tych rzek. Po zakończeniu budowy tego odcinka kanalizacji czeka nas wyjście na tereny wiejskie i rozbudowa naszej oczyszczalni, w której zamontujemy pompy i inne urządzenia, które uzbroją kolejny zbiornik. Dzisiaj przyjmujemy około sześciuset metrów sześciennych ścieków na dobę, a następny ciąg przewiduje przyjęcie kolejnych sześciuset metrów. Będziemy do sieci podłączać wsie – w pierwszej kolejności Golę, Górkę Wąsoską, Podmieście, Czeladź i Kowalewo, które są położone blisko Wąsosza, przy tym zdecydowanie wyżej, zatem ścieki spłyną grawitacyjnie, bez udziału przepompowni. Zresztą lokalizując oczyszczalnię, budowaliśmy ją w najniższym punkcie Wąsosza.

Szybko pan przeszedł od wyborów samorządowych do inwestycji, a ja chciałem dowiedzieć się, czy na horyzoncie pojawili się jacyś pańscy rywale.

Dotarły do mnie informacje o kandydatach na burmistrza Wąsosza. Jednego traktuję bardzo poważnie, a jeśli chodzi o drugiego, to spuściłbym raczej zasłonę milczenia.

Czyli pański zastępca Grzegorz Kordiak będzie musiał poczekać na swoją szansę na burmistrzowanie.

Rzeczywiście poczeka. Był ze mną cztery lata, szybko się uczy i to dobry materiał na włodarza gminy. Nabiera szlifu i doświadczenia niezbędnego w tej pracy z ludźmi i dla ludzi…

– …a to doświadczenie w samorządowej robocie przesądza często o sukcesach i jest wartością nie do przecenienia.

Bywa czasem, że na spotkaniu ktoś zdenerwowany użyje słów niecenzuralnych i trzeba to wytrzymać, przyjąć wszystko na klatę i raczej próbować tłumaczyć, niż zaogniać całą sprawę. Trzeba również umieć i nie wstydzić się przeprosić, a to wszystko wynika nie tylko z wychowania, lecz także z doświadczenia.

Trochę zaskoczył mnie pan decyzją o kandydowaniu, bowiem wygląda na to, że uważana przez niektórych wielka fucha bycia włodarzem gminy będzie raczej mało opłacalna. Kiedyś wójt, burmistrz lub prezydent zarabiali około pięciu średnich krajowych, teraz są to dwie średnie, a jak zabierze im się jeszcze dwa tysiące złotych z pensji, to zostanie niezbyt dużo. Oczywiście, patrząc na to, że jest to praca od rana do wieczora, świątek i piątek, a poza tym obarczona dużą osobistą odpowiedzialnością.

Włodarze gmin zarządzają milionami złotych i są za te publiczne pieniądze odpowiedzialni. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej i w razie czego to włodarz gminy odpowiada za decyzje, inwestycje i wydatkowanie środków finansowych i gospodarkę nieruchomościami. Podwładni czasami mogą coś zepsuć, a rozliczny jest burmistrz, prezydent czy wójt. Odpowiedzialność jest ogromna.

To po co panu te kwiatki?

Być może jestem już zarażony wirusem samorządowym, który każe mi stawiać przed sobą kolejne wyzwania, następne inwestycje i realizować kolejne marzenia. A ja nie jestem typowym urzędnikiem i nie chciałbym pracować w jakimś urzędzie, w którym mało się dzieje i brać jedynie wypłaty. To nie dla mnie, bo ja lubię ruch w interesie, wyzwania i pokonywanie przeszkód. A najlepszym przykładem jest to, że zdecydowaliśmy się przejąć dwie drogi powiatowe, klamka już zapadła i składamy wniosek na remont drogi powiatowej opiewający na 6 mln zł, z 80-procentowym dofinansowaniem. Musimy mieć 1,2 mln zł, ale tym działaniem udowodnimy powiatowi górowskiemu, że można inaczej, choć dla nas jest to dodatkowy ciężar, i to nie tylko finansowy. Ale na pewno droga powiatowa pod zarządem gminy Wąsosz będzie bezpieczniejsza i zapewne będzie wyglądała inaczej. Oprócz tego będziemy wykonywać drogi w Czarnoborsku i Płoskach.

A kiedy przedstawi pan mieszkańcom swój program wyborczy?

Prawdopodobnie we wrześniu.

Rozmawiał Sławomir Grymin