niedziela, 18 kwietniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Urealnić niemożliwe

O tym można zawsze, wszędzie i bez końca – mówił kilka lat temu na spotkaniu poświęconym etyce w biznesie (i nie tylko) jeden z szefów potężnej polskiej firmy, która dzisiaj okazuje się być dość szemranym przedsięwzięciem. Tym bardziej więc warto powtarzać słowa „etycznego” prezesa i właściciela, bo może w końcu ktoś zrozumie ich sens.

Rozmowy o etyce w biznesie zawsze są na czasie. Okres wielkich świąt chrześcijańskich być może sprzyja im dodatkowo, bo to zawsze jest czas jakiejś głębszej refleksji nad tym, co i jak robimy. W przypadku Polski dodatkowym elementem inicjującym takie rozważania być może stać się powinna sytuacja, którą obserwujemy wokół nas. Myślę chociażby o wielkich aferach korupcyjnych, o których od kilku tygodni dowiadujemy się coraz więcej. To poraża i przeraża.

W grudniu 2001 roku z inicjatywy Centrum Etyki Biznesu Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk oraz Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego, we współpracy z Biurem Stałego Koordynatora ONZ w Polsce, zorganizowana została konferencja „Etyka biznesu w działaniu: inicjatywy, programy, kodeksy”. Powiedziano tam dużo mądrych i słusznych słów. Wystosowany też został apel do polskiego świata biznesu w sprawie etyki życia gospodarczego. To dość długi dokument, w którym mogliśmy przeczytać m.in.: „Przestrzeganie prawa jest podstawowym standardem etycznym w biznesie, ale nie jest standardem jedynym. Prawa i mechanizmy rynkowe są koniecznymi, lecz niewystarczającymi wskazówkami w działalności gospodarczej. Wzrostowi efektywności może i powinno towarzyszyć lepsze realizowanie celów społecznych. Prowadzenie biznesu rzetelnie, uczciwie i z najwyższą zgodnością słów i czynów daje przewagę, jakiej nie można byłoby osiągnąć w inny sposób. Z tego względu ważne jest wprowadzanie programów etycznych. Efekty tych programów, inicjowanych w przedsiębiorstwach, dotyczą wszystkich, wpływają bowiem na wizerunek biznesu jako całości”.

Na konferencji sprzed ponad dziesięciu lat były też apele do polityków i wiara, że transformacja ustrojowa naszego kraju pozwoli na budowanie zdrowego biznesu. Niestety, mniej więcej w tym samym czasie skutecznie niszczono wiele firm z przyczyn politycznych, osobistych. Rozkradano nierozkradzione. Montowano mafijne układy. I tak dalej, i tak dalej. Większość z nas zna bez wątpienia historię Romana Kluski (właściciela Optimusa) czy wrocławskiej firmy informatycznej JTT Computer. Pewnie wielu widziało też film Ryszarda Bugajskiego „Układ zamknięty” (państwowe instytucje nie chciały finansować tej ekranizacji, nikt bowiem nie chce dokładać do filmu, który ujawnia bezkarność urzędników oraz to, jak łatwo zniszczyć przedsiębiorcę w naszym kraju, w dodatku w białych rękawiczkach).

I dlatego o etyce można zawsze, wszędzie i bez końca…

Zmienia się współczesna ekonomia. Furorę robią takie idee jak human capital czy corporate social responsibility. Spośród pięciuset przedsiębiorstw z listy „Forbes Magazine” 95 procent posiada kodeksy etyczne. Tylko cały czas coś zgrzyta i jest jakoś paskudnie, chociaż miało być fajnie i miło. Może warto przemyśleć to raz jeszcze w cieniu bożonarodzeniowej choinki? Może warto poczytać encyklikę Jana Pawła II „Centesimus annus” (dostępna jest tutaj: www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/centesimus_1.html).

Może warto po raz kolejny spróbować doprowadzić do porozumienia pomiędzy etyką, biznesem i polityką. Nierealne? Ale jakie piękne…

Tomasz Miarecki