Zupełnie niedawno dotarł do naszej redakcji najnowszy numer Informatora Sekretariatu Misyjnego Zgromadzenia Księży Misjonarzy w Krakowie „Wiadomości Misyjne”.Tym razem prawie w całości poświęcony Madagaskarowi. Miejscu na mapie świata, o którym pisujemy od początku istnienia naszego miesięcznika.
Informator redagowany przez polskich misjonarzy nie bez powodu poświęcony został tym razem Czerwonej Wyspie. W tym roku bowiem mija nie tylko 400 lat od utworzenia Zgromadzenia Księży Misjonarzy (pisaliśmy o tym już wcześniej na naszych łamach), ale także 55 lat posługi polskich misjonarzy ze Zgromadzenia świętego Wincentego a Paulo na Madagaskarze. Ta odległa kraina ma w swojej historii szereg polskich śladów. Wspomnieć możemy chociażby Maurycego Beniowskiego, Arkadego Fiedlera, Feliksa Łabędzkiego, ojca Jana Beyzyma… Ślad naszych misjonarzy wpisuje się w tę historię. I to złotymi zgłoskami.

Kiedy w 1970 roku na wyspę przyjechali ks. Hubert Sinka i ks. Stefan Zając i podjęli pracę misyjną na dalekim południu Madagaskaru nie było wiadomo jak to wszystko się potoczy. Czy księża misjonarze z Polski – dalekiego kraju, w którym wówczas chrześcijanie nie byli rozpieszczani – dadzą radę, utrzymają się, będą w stanie pomagać potrzebującym? Czas pokazał, że nie tylko dali radę, ale zrobili i robią bardzo wiele dla miejscowej społeczności. Możemy o tym zaświadczyć osobiście, bo ponad 15 lat temu byliśmy na Czerwonej Wyspie. Pojechaliśmy do naszego przyjaciela z czasów szkoły średniej Marka Maszkowskiego, który po maturze poszedł do seminarium misyjnego, a po święceniach kapłańskich wyjechał właśnie na Madagaskar. Spędziliśmy z nim sporo czasu. Widzieliśmy co robi on, co robią jego współbracia, ile serca w codzienną pomoc wkładają siostry zakonne. Odwiedzaliśmy z Markiem wioski rozrzucone na południowo-wschodnich krańcach Madagaskaru. Odwiedziliśmy z trudem utrzymywane szkoły i internaty. Pomagaliśmy w transporcie żywności. Na tyle na ile mogliśmy wspomogliśmy tamtejsze punkty opieki medycznej. Dzisiaj Marka już nie ma, zmarł tam daleko w 2016 roku, ale Madagaskar cały czas jest i czeka.

Na Madagaskarze spotkaliśmy się z ogromną sympatią mieszkańców. A jednocześnie poznaliśmy warunki w jakich żyją. To jeden z najbiedniejszych krajów świata. Doświadczany nieustającymi klęskami żywiołowymi. Jak nie cyklony to susza, jak nie susza to cyklony. A jednak w każdej osadzie witano nas ciepłym maniokiem, miską ryżu, kubkiem ryżowej wody (po gotowaniu ryżu nic się nie może zmarnować). Malgasze nie mają też szczęścia do rządzących. Korupcja jest czymś powszechnym. A wykorzystywanie zasobów kraju przez międzynarodowe korporacje czymś normalnym.
Jesienią tego roku okazało się, że i bezmiar bezsilności może zostać przekroczony. Młodzi ludzie w dużych miastach wyszli na ulice. Doszło do przewrotu na szczytach władzy. Dotychczasowy prezydent musiał uciec z kraju. Władzę przejęło wojsko. Czy to coś odmieni w codziennym życiu Malgaszy? Być może, chociaż nie na pewno…
Dlatego wsparcie sióstr zakonnych i misjonarzy jest cały czas ogromnie potrzebne. Nie brakuje młodych wolontariuszy (między innymi z MISEVI) chcących pomagać. Odbywają się setki zbiórek na całym świecie, które mają złagodzić trudny los mieszkańców Czerwonej Wyspy. Potrzeby jednak są ogromne. Tworzone są plantacje, kolejne szkoły i stołówki dla dzieci, przyjeżdżają transporty z lekami i pomocami edukacyjnymi. Liczy się każda złotówka. Ważny jest każdy apel o pomoc dla tego pięknego i dalekiego kraju, który bez wsparcia z zewnątrz nie jest w stanie się odbudować.
Polska jest dzisiaj dostatnim krajem. Możemy być z tego dumni. Trzeba się z tego cieszyć. Nie wolno nam jednak zapominać, że gdzieś tam u południowo-wschodnich wybrzeży Afryki jest kilkanaście milionów potrzebujących osób, które czekają…
Tomasz Miarecki
Zdjęcia Tomasz Miarecki
RAMKA
Darowiznę finansową na rzecz misji można przekazać na konto bankowe: Bank Pekao S.A. nr rachunku: 31 1240 4533 1111 0000 5433 2487
Sekretariat Misyjny Zgromadzenia Księży Misjonarzy, ul. Stradomska 4, 31-058 Kraków