niedziela, 12 lipcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Teatr tu widzę ogromny…

Warmia – jeden z najpiękniejszych regionów Polski… Niewielka wioska Woryty, położona bardzo blisko sławnego swym maryjnym sanktuarium Gietrzwałdu. Lasy, jeziora, przydrożne kapliczki… Odpoczynek, tym cenniejszy, że czas pandemiczny, niespokojny, pełen stresu. Na progu Domu Gościnnego – o jego istnieniu wiedzą wszyscy wielbiciele Melchiora Wańkowicza, bo to jeden z bohaterów Na tropach Smętka– witają nas gospodarze – Teresa i Adam Kochanowscy.

Gdy po południu na ganku pić będziemy kawę, rozmowa, meandrując po wielu kulturalnych polach, trafi wreszcie na temat: teatr. I okaże się, że to temat bardzo gospodarzowi bliski, bo Adam Kochanowski od 1993 roku (czyli od początku) związany jest – bardzo mocno! – ze Wspaniałym Teatrem Bez Nazwy.

– Działamy przy ośrodku kultury w Gietrzwałdzie – wyjaśnia. Padają tytuły wystawianych przez teatr sztuk – m.in. Ożenek Gogola czy Dziwny jeździec Michela de Ghelderode. Widać, że sprawa jest poważna. – A zaczęła się niezbyt poważnie – uśmiecha się Adam Kochanowski. – Spotykaliśmy się co roku w karnawale na balu kostiumowym, odgrywaliśmy zabawne scenki, aż w grudniu 1992 roku dotarło do nas, że z tego urodzić się może teatr… I 20 listopada 1993 roku teatr się urodził – pierwsza premiera to Kaprysy Łazarza Stanisława Grochowiaka.

Adam Kochanowski przed swoim domem, o którego istnieniu wiedzą wszyscy miłośnicy Melchiora Wańkowicza Fot. Tomasz Miarecki

Dwadzieścia siedem lat Wspaniałego Teatru Bez Nazwy to tyle prawie lat współpracy ze związanym wówczas z olsztyńskim Teatrem im. Stefana Jaracza Andrzejem Fabisiakiem, którego niepewni własnych umiejętności aktorzy zaprosili na spektakl. Po wysłuchaniu pospektaklowych uwag reżysera, zaczęli prosić, aby pracował z ich teatrem. Przekonywali go tak długo i gorąco, aż się zgodził i są razem do dzisiaj.

– To nasz reżyser wybiera repertuar – mówi Adam Kochanowski. – Oczywiście, rozmawiamy o tym, dyskutujemy, ale zgadzamy się z jego wyborami, bo mamy do naszego reżysera pełne zaufanie. Bardzo wiele się dzięki niemu przez lata nauczyliśmy, dziś już wiemy, kiedy coś wychodzi dobrze, a coś innego – nie całkiem dobrze…

Andrzej Fabisiak zaś podkreśla, że praca z amatorami, którzy prezentują coś więcej niż amatorstwo to prawdziwa przyjemność. – Trzeba docenić ich zaangażowanie, to, że mimo licznych obowiązków, bo każdy gdzieś pracuje, znajdują czas na teatr i chcą grać coraz trudniejsze sztuki. Chylę przed nimi czoło! – mówił podczas obchodów 20-lecia Wspaniałego Teatru.

I to zaufanie i wzajemny szacunek świetnie owocują – dziś Wspaniały Teatr Bez Nazwy to w świecie teatru amatorskiego szczyt pierwszej ligi. Ta pierwsza liga to także zasługa repertuaru – teatr sięga po dzieła niebłahe, w świecie dramatu ważne, dzieła, które tworzą dzieje teatru. Są wśród nich takie teatralne hity jak wspomniany już Ożenek Gogola i tegoż autora Rewizor, Przedstawienie Hamleta we wsi Głucha Dolna Ivo Bresana, Damy i huzary Aleksandra Fredry czy Wesele Stanisława Wyspiańskiego.

We Wspaniałym są ludzie bardzo różni: nauczyciele, rolnicy, urzędnicy, właściciele gospodarstw agroturystycznych, poligraf, emeryci… – Pracujemy, codziennie walczymy o siebie – podkreśla Adam Kochanowski – a teatr to odskocznia, sprawa naprawdę fantastyczna, inne życie i inne fascynacje. Mnie najbardziej fascynuje tworzenie spektaklu, budowa zupełnie osobnego świata, gdy codzienne problemy zostają gdzieś daleko.

Jednak tworzenie teatru to też problemy. Zespół Wspaniałego Teatru ma oczywiście zewnętrzne wsparcie – scenę i garderobę oferuje gietrzwałdzki GOK, jest też wsparcie z gminy, ale reszta teatralnego życia to już ich problem – sami tworzą scenografie, kostiumy, drukują plakaty, bilety i zaproszenia. Rzec by można, że są teatrem całkowitym. I teatrem niezwykle dla regionu ważnym, występującym oczywiście i w jego stolicy – Olsztynie, ale przede wszystkim oferującym teatralne skarby wsiom i miasteczkom regionu.

– Przez te dwadzieścia siedem lat jesteśmy teatrem naszej małej ojczyzny – uśmiecha się pan Adam – bo wielu ludzi, na przykład z Woryt, którzy do teatru raczej by nie poszli, idą na nasze spektakle, „bo nasz Adam gra…”.

Ale nie tylko Warmia cieszy się przez ponad ćwierć wieku spektaklami Wspaniałego Teatru Bez nazwy. W kwietniu 2004 zespół gościł na Litwie, w Wilnie i Duksztach, ze spektaklem Damy i huzary, entuzjastycznie przyjętym przez widzów, a w listopadzie 2005 roku – w Taurogach, z Pułkownikiem Ptakiem. We wrześniu 2008 Gąskę zaprezentowano na Łotwie, w Dyneburgu i Kraslawie w ramach programu MKiDN skierowanego do Polaków tam mieszkających. Jakość gietrzwałdzkiego teatru MKiDN od dawna docenia, czego dowodem jest przyznanie teatrowi dwa razy – w roku 2005 i 2016 – Nagrody Ministra Kultury RP. Także warszawscy widzowie mieli możliwość poznania przygotowanego przez Wspaniały Wesela, nagrodzonego przez nich owacjami.

To wszystko – wyjazdy, nagrody – jest ważne, ale Adam Kochanowski uparcie powtarza, że najważniejszy jest teatr. – Bardzo nam teraz tego teatru brakuje – mówi, bo w czasie pandemicznych ograniczeń Wspaniały Teatr oczywiście nie działa. Odsunęła się też w nieznany czas planowana premiera Wesela u drobnomieszczan Bertolta Brechta. – Misja naszego teatru to niesienie kultury – podkreśla Adam Kochanowski – i jest to rzecz bezcenna, której nic nie jest w stanie zastąpić.

Siedzimy na ganku, patrzymy na przepiękny las, który jest na wyciągnięcie ręki… I dalej pytamy pana Adama o teatr.

– Cóż, nasz teatr to także muzyka – uśmiecha się pan Adam. – Okazało się czas jakiś temu, że w zespole jest kilka osób grających na instrumentach. Ja na przykład gram na akordeonie. Zebraliśmy się, zagraliśmy i tak powstała Kapela Wspaniałego Teatru Bez Nazwy. Gramy utwory z naszych spektakli, ale nie tylko… Często wykonujemy na przykład piosenki skomponowane do słów zaprzyjaźnionego z nami poety i prozaika z Łupstycha, Jerzego Szczudlika. W tej chwili Kapela to już właściwie osobny byt, choć dalej bardzo mocno związany z resztą aktorskiej trupy.

Las szumi, ptaki śpiewają… I tylko szkoda, bardzo szkoda, że nie zobaczymy na razie żadnego spektaklu Wspaniałego Teatru. Bo – i to jest naszej rozmowy na ganku podsumowanie – to naprawdę znakomity teatr i świetne przedstawienia.

– Widziałam wiele spektakli tego teatru – mówi znana dziennikarka, Teresa Bogucka, która teatr kocha i świetnie się na nim zna. – Ożenek, Wesele – to była wielka radość… Wspaniały Teatr Bez Nazwy to teatr, który bawi i wzrusza, tak jak dawny teatr, bez eksperymentów i udziwnień. Najprostsza scenografia i kostiumy, do tego dobra gra i świetna dykcja…

Czego więcej trzeba? Niczego. Oczywiście poza nowymi spektaklami, kiedy znowu – wedle nieco zmodyfikowanych słów Wyspiańskiego – teatr tu zobaczymy ogromny. Ogromny nie rozmiarami, ale teatralnym duchem, jaki tylko nad dobrymi spektaklami się unosi. Tęskni za nim teatralny zespół, ale chyba równie mocno – publiczność, która od 27 lat tłumnie przybywa na spektakle i gorąco je oklaskuje.

Anita Tyszkowska

Premiery Wspaniałego Teatru Bez Nazwy

Kaprysy Łazarza Stanisława Grochowiaka (1993 rok), Szopka Noworoczna (1994), Ożenek Mikołaja Gogola (1995, reżyseria Andrzej Fabisiak), Zapraszamy do Radia Giet – program kabaretowy (1996), Przedstawienie Hamleta we wsi Głucha Dolna Ivo Bresana (1997, reż. A. Fabisiak), Klub Kawalerów Michała Bałuckiego (1999, reż. A. Fabisiak), Damy i huzary Aleksandra Fredry (2002, reż. A. Fabisiak), Pułkownik Ptak Christo Bojczewa (2005, reż. A. Fabisiak), Gąska Nikołaja Kolady (2008, reż. A. Fabisiak), Dziwny jeździec Michela de Ghelderode (2011, reż. A. Fabisiak), Chłopcy Stanisława Grochowiaka (2011, reż. A. Fabisiak), Wesele Stanisława Wyspiańskiego (2015, reż. A. Fabisiak), Rewizor Mikołaja Gogola (2018, reż. A. Fabisiak).