sobota, 14 lutegoKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Teatr na szóstkę z plusem

Małżeństwo – w sumie każdy związek dwojga ludzi – to jest rzecz nieprosta… Przekonać się o tym mogli po raz kolejny pewnie teatromani, radujący dusze komedią Krzysztofa Kędziory Rubinowe gody, która cieszy się na scenie WTK ogromną (i zasłużoną) popularnością. I o komplikacji ludzkich związków przekonali się też widzowie Rubinowych godów 2 tegoż autora, które od 11 stycznia bawią i zmuszają do refleksji tych, co teatr kochają.

Przypominam – Rubinowe gody Krzysztofa Kędziory to opowieść o małżeństwie, o polityce, o zmieniającym się świecie. Grażyna i Marian obchodzą czterdziestą rocznicę ślubu i córka w prezencie funduje im weekend w luksusowym hotelu. Rubinowy wyjazd pozwala kochającej się parze na omówienie niedopowiedzeń małżeńskich. Ale Rubinowe gody to także kpiąca opowieść o polityce i politykach, którzy jacy są, każdy widzi.

Hotel Maximus i jego goście. Od lewej: Grażyna, Marian, Edward, Halina

Rubinowe gody 2 to także opowieść o zmieniającym się świecie. Grażyna i Marian kolejne już klejnotowe gody świętowali na greckiej wyspie Santorini. A potem znaleźli się w hotelu Maximus, doskonale i niedoskonale im z rubinowych godów znanym.

Ale świat się zmienia. Teatralny opis Rubinowych godów 2 coś o tym opowiada: „Spektakl Rubinowe Gody 2 autorstwa Krzysztofa Kędziory w reżyserii Wojtka Dąbrowskiego to błyskotliwa kontynuacja historii, w której codzienność bohaterów nabiera teatralnego rozmachu, a zwykłe rozmowy przeradzają się w pełne humoru i emocji starcia. Grażyna (Małgorzata Szeptycka) i Halina (Magdalena Marculewicz/Aleksandra Zienkiewicz) wnoszą na scenę energię i kobiecą perspektywę, ukazując, jak różne spojrzenia na życie potrafią się ścierać i uzupełniać. Marian (Paweł Okoński) i Edward (Wojciech Dąbrowski) nadają opowieści ton ironii i dystansu, balansując między powagą a komedią, a ich relacje z pozostałymi bohaterami odsłaniają nieoczywiste oblicza przyjaźni i miłości. Pojawienie się tajemniczego Kogoś (Michał Mrozek) wprowadza element zagadki, który rozsadza ustalony porządek i zmusza bohaterów do konfrontacji z własnymi słabościami. Portier (Radosław Kasiukiewicz), choć pozornie na marginesie wydarzeń, staje się cichym obserwatorem i katalizatorem zmian”.

Opis ten, niezwykle trafny, nie zdradza jednak, kto i co komu tam mówi, przedkłada, wmawia… Więc tym silniej przekonujemy się, że do Wrocławskiego Teatru Komedia trzeba się na Rubinowe gody 2 bardzo pospieszyć.

Tym bardziej, że aktorsko jest to prawdziwy popis na szóstkę z plusem. Grażyna i Marian są tacy, jak byli. Nie całkiem jednak, te kilka lat wiele w nich zmieniło. I oczywiście Małgorzata Szeptycka i Paweł Okoński cudownie to pokazali. Niezwykle przekonujący – i wspaniale widzów bawiący – są też pozostali bohaterowie. Wojtek Dąbrowski (Edward) rozbawia, buduje zagadki i uwodzi, jego partnerka Magdalena Margulewicz (Halina) tworzy postać pięknej kobiety, która wie, czego od siebie, ludzi i życia sobie życzy. I tajemniczy Ktoś (Michał Mrozek) – niezwykłe złożona osobowość kogoś w rodzaju… gangstera?

I jeszcze znany nam doskonale z pierwszej części Rubinowych godów Dany (Radosław Kasiukiewicz), czyli Portier. Portier, podobnie jak w pierwszych Godach… potrafiący światem hotelu mniej więcej rządzić.

Do tego przeciekawego tekstu i znakomitego aktorstwa dochodzi bardzo interesująca scenografia Wojciecha Stefaniaka, muzyka pieszcząca uszy, której twórcą jest Grzegorz Mazoń, malownicze kostiumy Beaty Tomczyk… W sumie – spektakl na szóstkę z plusem.

Anita Tyszkowska