środa, 10 sierpniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Tag: Marek Maszkowski

Madagaskar: ból i piękno

Madagaskar: ból i piękno

Po szkole. Po pracy
Są miejsca niezwykłe, pełne uroku, a jednocześnie przepełnione bólem i pewnym zapomnieniem. Takim jest, przynajmniej moim zdaniem, Madagaskar. Piękno i urok tej ogromnej wyspy leżącej u południowo-wschodnich wybrzeży Afryki to przyjaźni ludzie i niezwykła przyroda. A ból i zapomnienie? To codzienność ojczyzny Malgaszy, jednego z najuboższych krajów świata, dodatkowo nawiedzanego niezwykle często przez cyklony, susze, powodzie… Czasami wydaje się, że jeżeli chodzi o Czerwoną Wyspę, to prawie wszystko jest nie tak. Z Malgaszami i ich niezwykłym krajem zetknęliśmy się wiele lat temu i od początku istnienia naszego miesięcznika staramy się przybliżać Czytelnikom to miejsce. Madagaskar poznaliśmy dzięki naszemu znakomitemu przyjacielowi, księdzu Markowi Maszkowskiemu ze Zgromadzenia Księ...
Serca dla Afryki

Serca dla Afryki

Po szkole. Po pracy
Od początku istnienia naszego miesięcznika przybliżamy Czytelnikom piękny Madagaskar. Zetknęliśmy się z tą niezwykłą krainą przed laty. Byliśmy zauroczeni, a jednocześnie po raz pierwszy w życiu spotkaliśmy się z tak wielkim ubóstwem i bezradnością. Nasze spotkanie z Czerwoną Wyspą zaowocowało nie tylko fascynacją tym miejscem, ale na miarę naszych możliwości postanowiliśmy pomagać tym, którzy pomagają. I namawiać do pomocy innych. Na Madagaskar trafiliśmy dzięki znajomości (jeszcze z czasów szkolnych) z księdzem Markiem Maszkowskim, misjonarzem ze Zgromadzenia Wincentego a Paulo. Dzisiaj Marka już nie ma. W 2016 roku zmarł, pełniąc swoją posługę i na zawsze został już wśród Malgaszy, w swojej drugiej ojczyźnie. Ale to właśnie on pokazał nam tamten świat. Przemierzyliśmy z nim setki...
Miłość, Misjonarze, Madagaskar

Miłość, Misjonarze, Madagaskar

Po szkole. Po pracy
Trzy „emki” to nie tylko amerykański gigant wytwarzający setki produktów farmaceutycznych, ochronnych i z tworzyw sztucznych. Trzy „emki” to także pewien symbol serca, który spotkać możemy chociażby na południowo-wschodnich wybrzeżach Afryki, na czwartej co do wielkości wyspie na świecie. Owe tajemnicze trzy „emki” to nic innego jak Miłość, Misjonarze i Madagaskar. Możemy być naprawdę dumni z tego, że również my Polacy mamy spory udział w tym „projekcie serca”. Jedną z grup, która jest w nim mocno zaangażowana, są kapłani ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy Wincentego a Paulo, w tym również księża z Polski.Ich działaniom, trudnej i bardzo potrzebnej pracy, jaką prowadzą na Madagaskarze, przyglądamy się od początku istnienia naszego miesięcznika. A wszystko to za sprawą księdza Marka Masz...
Dobro jest do zrobienia

Dobro jest do zrobienia

Po szkole. Po pracy
Setny numer naszego miesięcznika, to także sto (a może ciut więcej) miesięcy naszego wsparcia dla dalekiego Madagaskaru. Miejsca niezwykle pięknego, ale jednocześnie potrzebującego pomocy całego świata. Nasze spotkanie z czwartą co do wielkości wyspą świata położoną u południowo-wschodnich krańców Afryki (od nas na południe wyspy to 9 tysięcy kilometrów) zawdzięczamy Markowi Maszkowskiemu, misjonarzowi ze zgromadzenia św. Wincentego a Paulo. Poznaliśmy się jeszcze w czasach licealnych. Po maturze on wybrał drogę kapłańską. Od 1988 roku do nagłej śmierci w roku 2016 pracował na południu Madagaskaru. Miał zaledwie 57 lat. Został pochowany na swojej ukochanej wyspie, na cmentarzu nieopodal katedry w Farafanganie. To Marek pokazał nam jak wygląda codzienność misyjnej pracy. Z nim odwiedzil...
Madagaskar czeka na ciebie

Madagaskar czeka na ciebie

Po szkole. Po pracy
Od pierwszego numeru naszego miesięcznika wspieramy działania, które mają pomóc mieszkańcom Madagaskaru. Namawiamy też do tego innych, wszystkich ludzi dobrej woli. Brzmi to trochę pompatycznie, ale… Po prostu chodzi o pomoc. Po prostu chodzi o wsparcie. Pisałem już kiedyś w tym miejscu, że najważniejsze to nie stać z boku, ale działać. Oczywiście działać mądrze. A mądre działanie to takie, które może pomóc komuś innemu. Zastanówmy się, jak spędziliśmy ostatnie miesiące. Czy bezinteresownie wykonaliśmy choćby najmniejszy gest, by komuś innemu było łatwiej, lepiej… Pewnie wielu z nas „zasiało” trochę dobra. Dobrego jednak nigdy za dużo. Dlatego tych, którzy są w stanie i chcą, bardzo gorąco namawiam do wsparcia działań misjonarzy ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy Wincentego a Paulo, kt...
Po stronie dobra

Po stronie dobra

Po szkole. Po pracy
Od początku istnienia naszego miesięcznika towarzyszymy duchem (a bywało, że i ciałem) misjonarzom ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy, które prawie 400 lat temu założył św. Wincenty a Paulo. Nasze spotkanie z pracą misyjną zawdzięczamy Markowi Maszkowskiemu, księdzu rodem z Niemodlina i Brzegu, który od 1988 roku do nagłej śmierci w roku 2016 pracował na Madagaskarze. To dzięki niemu poznaliśmy trud misyjnej posługi. To on pokazał nam piękny i zapomniany zarazem świat Czerwonej Wyspy. Naocznie zobaczyliśmy, co oznacza nie mieć niczego. Dotknęliśmy miejsc, gdzie bieda jest normą, a niemożność codziennością. A jednocześnie właśnie tam spotkaliśmy ludzi o wielkich sercach, którzy, nie mając nic, gotowi tym się nawet podzielić. Taka mała nielogiczność. Zresztą tak samo uwikłana w absurdalno...
Dobro od świętego Wincentego

Dobro od świętego Wincentego

Samorządnie
Ludzki los, chociaż pisze różne scenariusze, zawsze zaczyna od tego samego – od konkretnego człowieka. A człowiek ten ma swoją niezbywalną godność. Godność nierozerwalnie związana jest z szacunkiem. Szacunkiem człowieka zarówno do samego siebie, jak i do drugiego człowieka, bez względu na wszystko. Mówiąc o godności, nie sposób nie wspomnieć o miłosierdziu. To papież Franciszek – w jednej ze swoich katechez rozważając ewangeliczny opis uzdrowienia kobiety cierpiącej na krwotok, która z wiarą dotknęła szat przechodzącego Jezusa – mówił, że miłosierdzie przywraca człowiekowi godność. Bywa bowiem (i to wcale nie rzadko), że bez miłosierdzia godność ulega zatraceniu. Na bardzo swoistej straży, by „pilnować” godności ludzkiej, stoją między innymi członkowie Zgromadzenia Wincentego a Paulo:...
Raj, którego nie ma

Raj, którego nie ma

Po szkole. Po pracy
Pisząc o maleńkich, większych i całkiem dużych miejscowościach naszego kraju, o małych ojczyznach i ich gospodarzach, o sukcesach i problemach polskich gmin, miast i powiatów, od początku istnienia „Gminy Polskiej” wspieramy także działania polskich misjonarzy na Madagaskarze. (więcej…)
W obronie malgaskiego uśmiechu

W obronie malgaskiego uśmiechu

Pieniądze i okolice, Wyróżnione
Od początku istnienia naszego miesięcznika wspieramy działania polskich misjonarzy na Madagaskarze. Namawiamy też do tego innych. Dlaczego? Bo warto pomagać. Kilkanaście dni temu znakomita większość z nas siedziała przy wigilijnych stołach. Dzieliliśmy się opłatkami. Życzyliśmy sobie zdrowia, dobrych ludzi wokół, dostatku duchowego i materialnego. Cieszyliśmy się naszym szczęściem. Nie wszędzie jednak na świecie jest tak radośnie. Są miejsca, gdzie nie brakuje dobrych ludzi i ich wielkich serc, ale z przyczyn od nich zupełnie niezależnych każdy dzień jest pełen trudu i przeszkód, których my tutaj nigdy nie doświadczamy. Jednym z takich miejsc jest Madagaskar. Piękna wyspa położona w zachodniej części Oceanu Indyjskiego, u południowo-wschodnich wybrzeży Afryki, potrafi zauroczyć. I choc...

Bo dobro jest bardzo blisko…

Pieniądze i okolice
Może to przypadek? A może przeznaczenie? Tak się jednak złożyło, że od początku istnienia naszego miesięcznika wspieramy działania polskich misjonarzy na Madagaskarze. Nasze spotkanie z Czerwoną Wyspą zawdzięczaliśmy znajomości z księdzem Markiem Maszkowskim, misjonarzem ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy Wincentego a Paulo. 9 sierpnia minął rok od Jego śmierci. Miał zaledwie 57 lat. Był najmłodszym z polskich lazarystów pracujących na wyspie. Wśród Malgaszy został na zawsze. To ksiądz Marek pokazał nam, ile z siebie można dać innym. Na Madagaskarze pracował od 1988 roku (z roczną przerwą, kiedy to duszpasterzował w Storożyńcu na Ukrainie). O tym jednym z najbiedniejszych miejsc na ziemi mówił, że to jego miejsce. Tak, lubił przyjeżdżać do Polski, ale na chwilę. Raz na ...