Miłość ma jedno imię…
A jak owa miłość być potrafi skomplikowana, pokrętna, realna i nierealna, i wędrująca w czasie – przekonali się operomanki i operomani, którzy 11 kwietnia mieli szczęście znaleźć się na premierze opery Bohuslava Martinů Julietta. Dzieło, które miało premierę w roku 1938, rzadko gości na operowych scenach. A to muzyka znakomita i teatr niezwykły…
Oto Michel – właśnie przyjechał do nadmorskiego kurortu, gdzie trzy lata wcześniej był i zakochał się w głosie pięknym pewnej kobiety. Chce tę pięknogłosą damę znaleźć, bo miłość do niej plącze mu życie, choć również je bogaci na pewno. I zamieszanie się zaczyna! Pojawia się kobieta-Julietta, pojawia się cały tłum ludzi dziwnych, bo mieszkańcy nadmorskiego miasteczka mają pamięć, jakby jej nie mieli – zapominają o wszystkim po dziesięciu minuta...