sobota, 14 lutegoKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Tag: Anita Tyszkowska

Jeszcze trwa radosny letni śmiech…

Jeszcze trwa radosny letni śmiech…

Po szkole. Po pracy
…czyli „Sierpień z Komedią”, wieloletnia już tradycja Wrocławskiego Teatru Komedia. Piękna tradycja, przez teatromanów bardzo ceniona, bo ci, którzy teatr kochają, wiedzą, jak trudną jego dziedziną jest komedia i jak wiele z komedii można się nauczyć. Ale sierpień – miesiąc – zbliża się ku końcowi, a wraz nim „Sierpień z Komedią”, teatralne święto, ku końcowi się chyli… Ale ostatnie trzy spektakle, którymi radować się w tegorocznym komediowym „Sierpniu” będziemy, to prawdziwe skarby. Oto 22, 23 i 24 sierpnia Rubinowe gody Krzysztofa Kędziory – opowieść przede wszystkim o miłości… Grażyna i Marian obchodzą czterdziestą rocznicę ślubu, czyli rubinowe gody właśnie. Córka w prezencie funduje im weekend w luksusowym hotelu. A oni w tych luksusach nie są w stanie zorientować się w superrozwi...
Dawnych wspomnień siła

Dawnych wspomnień siła

Po szkole. Po pracy
Gdy mówimy „historia”, przed oczami przesuwa nam się obraz wielkich królów, wielkich bitew, geograficznych odkryć na miarę Kolumba… Ale to nie tak! Bo historia to ludzie – ludzie, którzy budowali ten świat wokół nas. Historia to też światy, które przestały istnieć. Znakomitym dowodem na prawdziwość owej historycznej tezy jest dwuczęściowy Album głubczyckich rodzin kresowych pod redakcją Arkadiusza Szymczyny wydany przez Głubczycką Oficynę Historyczną wspartą przez Powiat Głubczycki. Z jednej strony to wielka historia, z drugiej – opowieść (nie tylko fotograficzna) o tych, którzy tę historię od wielkości do codzienności budowali. „Jednym z kierunków badań podjętych przez głubczyckich historyków są szeroko rozumiane Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej, które od pokoleń fascynują swoim natur...
Muzyka to przestrzeń wolności

Muzyka to przestrzeń wolności

Po szkole. Po pracy
Rozmowa z ANDRZEJEM KOSENDIAKIEM, dyrektorem Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu – Pamięta pan, jak wiele, wiele lat temu wiele, wiele razy siedzieliśmy na schodach sali ówczesnej filharmonii…? – Oczywiście, że pamiętam – wtedy funkcjonowały tzw. wejściówki, więc gdy wszystkie miejsca były wyprzedane, można było siąść na schodkach i słuchać muzyki. – To były piękne czasy naszej młodości… – Piękne, bo właśnie młodości… Ale niedawno byłem w starym budynku filharmonii i nie wygląda on wcale pięknie. Gdyby ktoś powiedział, że mamy tam wrócić, to – mimo tych muzycznych pięknych wspomnień – powiedziałbym: nigdy! Chociaż może nie „nigdy”, bo mam taki zamysł, żeby doprowadzić ten budynek do stanu używalności, zmieniając troszkę jego funkcję. Przygotowujemy aplikację do środków unijny...