środa, 20 styczniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Stołeczny Żyd we Wrocławiu

Dziewiętnastowieczne ryciny przedstawiające warszawskich Żydów i miejsca związane z ich działalnością, historią i kulturą można oglądać na wystawie we wrocławskim Muzeum Etnograficznym (od 7 czerwca do 7 września). Autorami prac są najwybitniejsi polscy malarze i rysownicy epoki: Michał Elwiro Andriolli, Julian Fałat, Wojciech Gerson, Juliusz i Wojciech Kossak, Henryk i Ksawery Pillati, Alfred Wierusz-Kowalski, Stanisław Witkiewicz, najbardziej warszawski z warszawskich rysowników – Franciszek Kostrzewski oraz jedyny w tym gronie polski rysownik – Żyd czyli Edmund Perle.

Na wystawie można zobaczyć sceny z życia żydowskiego i sceny z codziennego życia polsko-żydowskiego, a przede wszystkim przedstawienia dawnej Warszawy – wspaniałe Targi Końskie na Pradze, wizerunki ulic i obiektów związanych z historią, kulturą i cywilizacją żydowską nad Wisłą (Wielka Synagoga na Tłomackiem, Pałac Kronenberga). Dziś te ulice wyglądają zupełnie inaczej, czasem biegną nawet inaczej, budynki na ogół zaś nie istnieją.

Paweł Szapiro (historyk): Dziewiętnastowieczne ryciny o tematyce żydowskiej to nie tylko fenomen artystyczny. To także plastyczny zapis świata Żydów polskich, takim jaki był naprawdę, albo – co też prawdopodobne – takim jakim widziały go ówczesne elity. A ludność żydowska stanowiła wówczas już jedną trzecią społeczności stolicy i przyglądano się jej z uwagą oraz nadzieją. Czasem, nierzadko, jest to uwaga mimowolna…

Przeważająca część wizerunków Żyda Niemalowanego powstała na zamówienie wysokonakładowych – jak na ówczesne czasy – czasopism („Tygodnik Ilustrowany”, „Kłosy” i inne). W sensie technicznym są to drzeworyty sztorcowe.

Magdalena Koralewska (grafik): – Użycie drzeworytu sztorcowego, jednego z najnowocześniejszych wówczas sposobów zapisu poligraficznego zmieniło oblicze czasopiśmiennictwa. Odtąd stało się ono naprawdę ilustrowane, co w tym wypadku oznacza, że tekst przestał być jednym nośnikiem treści. Te ryciny naprawdę mówią. Swym własnym językiem, to co same – czasem nawet wbrew woli twórców – mają do powiedzenia… I jeszcze jedno: cały świat na wystawie jest w prążki. W prążki są Żydzi; w prążki są domy, w których mieszkali; w prążki są ulice po których chodzili; w prążki też są, targi i konie, które na nich kupowali i sprzedawali. Wszystko jest w stricte dziewiętnastowieczne prążki. Można by niby powiedzieć, że są to efekty techniki graficznej, albo dokładniej, że są to po prostu ślady rylca. Może tak jest, a może ten dziewiętnastowieczny świat  właśnie taki był. W prążki.

Wizerunki samych Żydów na przedstawionych pracach niewiele mają wspólnego ze standardowym obrazkiem z Internetu, karykaturą, pamiątką, suwenirem – może dlatego, że tak blisko są prawdziwego życia w północno-zachodniej dzielnicy Warszawy, na Muranowie, Nalewkach czy Gęsiej, ale także w Śródmieściu, na Pradze i w ogóle w całej starej Warszawie. Odnajdując zaś na rycinach bardzo już nieliczne obiekty istniejące do dziś, dobrze chwilę pomyśleć o konsekwencjach tego, co stało się z miastem i jego mieszkańcami siedemdziesiąt lat temu. (ppp)