Krajowy Przegląd Samorządowy

Starostwo Powiatowe w Kłodzku: Tutaj sporo się dzieje

Rozmowa z Maciejem Awiżeniem, starostą kłodzkimPowiaty rządzą się innymi zasadami niż gminy, jest w nich więcej polityki oraz np. układanie się z koalicjantami, ale dobra współpraca jest ważna na wszelkich szczeblach samorządności. Jak zatem wypadła sesja absolutoryjna w Powiecie Kłodzkim?

Z przykrością muszę się z panem zgodzić, że w gminie wygląda to inaczej niż w powiecie. W tak dużym powiecie jak nasz jest trochę polityki, w tym umów koalicyjnych i część osób niebędących w koalicji zagłosowało przeciw udzieleniu absolutorium Zarządowi Powiatu Kłodzkiego – mimo tego, że całkiem inaczej głosowali na komisjach. Najważniejsze jest jednak to, że pięcioosobowy Zarząd uzyskał absolutorium i więcej osób było za, niż członków naszej koalicji. Zatem część opozycyjnych radnych zauważyła i doceniła to, że dużo dobrego się dzieje.

Co w pierwszych siedmiu miesiącach udało się wam zrealizować?

W pierwszym półroczu zazwyczaj organizujemy przetargi, zbieramy pieniądze i podpisujemy umowy o współpracy z innymi instytucjami, a realizacja zadań i inwestycji rozpoczyna się od wiosny lub początku lata. Poza tym kontynuujemy przedsięwzięcia rozpoczęte w roku ubiegłym. Jest to przebudowa międzynarodowej drogi
w Bystrzycy, wykonywana dzi
ęki m.in. finansowym środkom europejskim oraz pieniądzom naszego Powiatu i gminy. Ponadto realizujemy ciekawą turystycznie drogę ze Szczytnej i Dusznik-Zdroju przez Łężycę w Góry Stołowe.

Widać wyraźnie, że w ostatnim czasie ruszyły – używając kolokwializmu – finansowe środki unijne i samorządy wyraźnie przyspieszyły z realizacją inwestycji.

Rzeczywiście przyspieszyliśmy, choć projekty, o których wspomniałem, dotyczą środków unijnych polsko-czeskich uruchomionych wcześniej. Natomiast w tym roku zamierzamy ściągnąć do Powiatu Kłodzkiego prawie 21 mln zł i gros tych pieniędzy przeznaczonych będzie na drogi powiatowe. Planujemy także pozyskać prawie 6,5 mln zł z budżetu państwa – na drogi zniszczone przez powodzie – i dofinansowanie z Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych.

Wygląda to imponująco…

– …bo pieniądze na inwestycje udaje nam się całkiem zgrabnie zdobywać. Ostatnio pozyskaliśmy środki finansowe na drogę w Lewinie Kłodzkim – ale koszmarnie wygląda zdobywanie wykonawców.

Nie wiem, czy to pana pocieszy, ale jest to problem ogólnopolski. Przetargi nie dochodzą do skutku, ceny są windowane do niebotycznych poziomów i wszędzie samorządowcy załamują ręce.

Wszystko dlatego, że pieniądze z naborów i konkursów puszczane są nie partiami, tylko wszystkie naraz, na hura. Przez ostatnie trzy lata była posucha, a później finansowe tsunami. Najpierw część firm budowlanych splajtowało lub ograniczyło swoją działalność, a teraz wiele firm nie ma odpowiednich mocy przerobowych i nie ma ludzi do pracy.

Podobno w Polsce w budownictwie brakuje 40 tys. pracowników, a przecież radzić sobie jakoś trzeba.

Na szczęście mamy zaprzyjaźnione lokalne firmy, które ryzykują i ściągają pracowników zagranicznych, a przecież kiedyś było u nas – wraz z Wałbrzychem – największe bezrobocie na Dolnym Śląsku.

Rozmawia Sławomir Grymin