sobota, 14 lutegoKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Skróćmy drogę do dobrego

Przekazujemy wielkie noworoczne dziękuję dla tych wszystkich naszych Czytelników, którzy w minionych miesiącach i latach wsparli działania misjonarzy na Madagaskarze (i nie tylko). Pamiętajmy, że my żyjemy w znakomitej większości w dostatku. Jednak na świecie nie brakuje miejsc, w których miska ryżu, kosz manioku lub beczka wody zdatnej do picia są na wagę złota.

Pisaliśmy już na łamach naszego miesięcznika, że w ubiegłym roku minęło nie tylko 400 lat od utworzenia Zgromadzenia Księży Misjonarzy, ale także 55 lat posługi polskich misjonarzy ze Zgromadzenia św. Wincentego a Paulo na Madagaskarze. Ta odległa kraina ma w swojej historii szereg polskich śladów. Wspomnieć można chociażby Maurycego Beniowskiego, Arkadego Fiedlera, Feliksa Łabędzkiego, ojca Jana Beyzyma… Ślad naszych misjonarzy wpisuje się w tę historię. I to złotymi zgłoskami.

O tym, że tak jest, możemy zaświadczyć osobiście, bo nie tylko mamy kontakt z osobami, które są tam na co dzień. Sami również byliśmy na Madagaskarze. Razem z naszym nieżyjącym już przyjacielem ks. Markiem Maszkowskim (większość swojego życia spędził na Czerwonej Wyspie i tam też został na zawsze) spędziliśmy kiedyś sporo czasu na południu tej odległej wyspy. I chociaż trochę świata przejechaliśmy, z takim ubóstwem nie spotkaliśmy się nigdzie indziej. A jednocześnie z bliska przyglądaliśmy się temu, co robią tam misjonarze od św. Wincentego a Paulo. Na tyle na ile mogliśmy pomagaliśmy też w tej pracy, cały czas towarzysząc ks. Markowi Maszkowskiemu. Po powrocie postanowiliśmy budować wsparcie dla pracy misjonarzy, bo dzięki niej wielu ludziom żyje się tam chociaż odrobinę lepiej. Wykorzystujemy do tego między innymi nasz miesięcznik. Wiemy od księży z Krakowa, gdzie mieści się polska „centrala” misyjnego zgromadzenia, że to nasze wołanie do Waszych serc nie pozostaje bez odzewu. Dziękujemy.

Pamiętajmy jednak, że wsparcie sióstr zakonnych i misjonarzy jest cały czas ogromnie potrzebne. Nie brakuje młodych wolontariuszy (między innymi z MISEVI) chcących pomagać. Odbywają się setki zbiórek na całym świecie, które mają złagodzić trudny los mieszkańców Czerwonej Wyspy. Potrzeby jednak są ogromne. Tworzone są plantacje, kolejne szkoły i stołówki dla dzieci, przyjeżdżają transporty z lekami i pomocami edukacyjnymi. Liczy się każda złotówka. Ważny jest każdy apel o pomoc dla tego pięknego i dalekiego kraju, który bez wsparcia z zewnątrz nie jest w stanie się odbudować.

Z informacji od osób związanych z MISEVI dowiedzieliśmy się na przykład o naprawdę dużych przedsięwzięciach, które udało się zrobić z szkole w Marillacu, gdzie w ostatnich latach powstały nowe budynki i klasy, wyremontowano stołówkę, zainstalowano toalety z bieżącą wodą i doprowadzono w końcu elektryczność do wszystkich sal. Edukacja jest jedną z najskuteczniejszych form pomocy.

Trudne do wyobrażenia braki dotyczą też pomocy medycznej. Tam często nie ma podstawowych środków opatrunkowych. Coś, co tam nazywają przychodnią lub szpitalem, czasami trudno nawet sobie wyobrazić. Na szczęście są dary, przyjeżdżają lekarze z Polski, Francji, Włoch… Przeszkolonych zostało wiele sióstr zakonnych, które często są jedynym wsparciem dla chorych. Cały czas coś się zmienia na lepsze, ale droga jest jeszcze bardzo długa. My jednak możemy ją skrócić!

Polska jest dzisiaj dostatnim krajem. Możemy być z tego dumni. Trzeba się z tego cieszyć. Nie wolno nam jednak zapominać, że gdzieś tam, u południowo-wschodnich wybrzeży Afryki, jest kilkanaście milionów potrzebujących osób, które czekają…

Tomasz Miarecki

Zdjęcia Tomasz Miarecki

Darowiznę finansową na rzecz misji można przekazać na konto bankowe:

Bank Pekao S.A.

nr rachunku: 31 1240 4533 1111 0000 5433 2487

Sekretariat Misyjny Zgromadzenia Księży Misjonarzy

ul. Stradomska 4, 31-058 Kraków