Krajowy Przegląd Samorządowy

Siedemdziesiąt lat

Ktoś powiedział kiedyś, że „należy tak zorganizować życie, żeby każda chwila była ważna”. Przychodzą jednak chwile o tyle ważniejsze, że będące jakimiś cezurami na osi czasu. I chociaż świetnie wiemy, że to symbolika, pewna umowa między nami, to korzystamy z okazji. Przystajemy. Podsumowujemy. Wspominamy. Gratulujemy…

Rok 2018 to na osi czasu szczególna chwila dla naszego kraju – 100. rocznica odzyskania niepodległości. Dla Muzeum Narodowego we Wrocławiu to jednak jeszcze dodatkowy wspomnieniowy przystanek. Tutaj, nad Odrą, obecny rok to także 70-lecie powojennej działalności Muzeum Narodowego.

Sztuka zamiast urzędników

Wrocław po II wojnie był w ogromnej części wielkim gruzowiskiem. Również budynki dawnych muzeów wrocławskich zostały zniszczone. Szukano więc obiektu, który mógłby stać się domem dla ocalonych dzieł sztuki. Wybór padł na gmach dawnej Rejencji, czyli Zarządu Prowincji Śląskiej. Do dzisiaj to miejsce jest głównym gmachem Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Sam zaś budynek jest bez wątpienia jedną z najefektowniejszych budowli stojących przy nabrzeżu wrocławskiej Odry. Jego wizerunek, monumentalizm na pewno się zapamiętuje. Wspomnę w tym miejscu, że jego budowę rozpoczęto w 1882 roku według projektu Karla Friedricha Endella – berlińskiego architekta Ministerstwa Robót Publicznych Zjednoczonych Niemiec. Władze Prowincji Śląskiej przeniosły się do nowego gmachu w 1886 roku z pałacu Hatzfeldów (w czasie oblężenia Festung Breslau pałac został bardzo poważnie zniszczony – w budynku, który tam powstał, mieści się dzisiaj galeria sztuki współczesnej BWA).

Trzynastka nie była pechowa

Wróćmy jednak do powojennych początków Muzeum Narodowego we Wrocławiu. 28 marca 1947 r. powołane zostało Muzeum Państwowe we Wrocławiu w organizacji. Instrukcja przewidywała utworzenie siedmiu działów: prehistorycznego, historycznego, etnograficznego, galerii sztuki, działu sztuki zdobniczej, działu przyrodniczego z oddziałami zoologicznym, botanicznym i geologicznym oraz biblioteki. W dniu powołania zespół merytoryczny liczył cztery osoby: dr Jerzy Güttler (były dyrektor Galerii Miasta Lwowa) oraz trzech pracowników naukowych: mgr Józef Gębczak, mgr Maria Starzewska i dr Marian Haisig. W tym czasie zatrudniono również pierwszego woźnego muzealnego Józefa Balickiego (długoletniego pracownika muzeów lwowskich) oraz pierwszego konserwatora zabytków Stefana Stańkowskiego. Uroczyste otwarcie Muzeum Państwowego odbyło się 11 lipca 1948 r., natomiast publiczność mogła po raz pierwszy wejść na wystawę 13 lipca. W 1950 r. muzeum zmieniło nazwę na Śląskie. Trzy lata później zakończone zostały podstawowe prace remontowe całego budynku. Natomiast w 1970 roku wrocławska placówka otrzymała nazwę Muzeum Narodowego.

Na podium

Ta 70-letnia droga Muzeum Narodowego we Wrocławiu była bardzo różna – jak to długie drogi, które prowadzą nie tylko z górki i nie tylko brukowanymi traktami. Nie zawsze można było robić to, co się chciało, z różnych zresztą powodów. Dzisiaj jednak, z perspektywy tych 70 lat, jest powód do świętowania. Nie brakowało bowiem ludzi, którzy chcieli. A to wydaje się czasami najważniejsze. Bez wątpienia swój ogromny wkład w tym muzealniczym chciejstwie miał Mariusz Hermansdorfer, który kierował Muzeum Narodowym od 1983 do końca 2013 roku. Dzisiaj jego pracę kontynuuje Piotr Oszczanowski.

A że jest to praca wielce efektywna, może świadczyć chociażby to, że wrocławska placówka jest w pierwszej dziesiątce najchętniej odwiedzanych placówek muzealnych w Polsce, a wśród muzeów narodowych znalazła się na podium. W ubiegłym roku Muzeum Narodowe we Wrocławiu i jego oddziały (Panorama Racławicka, Muzeum Etnograficzne i Pawilon Czterech Kopuł – Muzeum Sztuki Współczesnej) odwiedziło ponad 605 tys. zwiedzających. Wrocławskie placówki muzealne to także miejsca działań o charakterze edukacyjnym. Tylko samych lekcji muzealnych odbyło się w ubiegłym roku ponad 1900. Do tego należy doliczyć działalność naukową, wydawniczą, pozyskiwanie nowych dzieł sztuki (dane z listopada 2017 r. mówiły o 119 409 pozycjach inwentarzowych)… No i rzecz jasna działalność wystawienniczą, która prowadzona jest nie tylko w placówkach własnych, ale także poza Wrocławiem, między innymi na Zamku Książ i w Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu.

Nowe poddasze

Ciekawych, czy też nawet znakomitych wystaw nigdy tu nie brakowało. Dla mnie w jakiś sposób niepowtarzalną była na przykład wystawa poświęcona Michaelowi Willmannowi (i nie tylko) w połowie lat 90. Byłem na niej z nieżyjącym już Tadeuszem Burzyńskim (w tym miesiącu mija 20. rocznica jego śmierci), cenionym krytykiem teatralnym, znawcą Teatru Grotowskiego, miłośnikiem gór, pewnie jednym z najlepszych felietonistów, jakich miała wrocławska (i nie tylko) prasa, a przede wszystkim dobrym człowiekiem, dla mnie wyjątkowo ważnym. Pewnie również dlatego, gdy wchodzę do gmachu głównego Muzeum Narodowego we Wrocławiu, budzą się we mnie szczególne wspomnienia…

Tym razem nie ma miejsca na omówienie bieżących wystaw (np. arcyciekawej, poświęconej sztuce Wicekrólestwa Peru w Muzeum Narodowym, czy bardzo interesującego projektu „Słuchaj Przedmieścia” w Muzeum Etnograficznym). Wspomnę jedynie, że urodzinowym prezentem dla miłośników sztuki będzie otwarcie 13 lipca piątej wystawy stałej w gmachu głównym. Na muzealnym poddaszu zagoszczą arcydzieła rzemiosła artystycznego. Będzie okazja, aby zobaczyć zabytki powstałe od czasów starożytnych po współczesne i porównać, jak rozwijały się rękodzieło i sztuki dekoracyjne w kulturze zachodniej i orientalnej.

Tomasz Miarecki