Rozmowa z prezesem Zarządu ZOO Wrocław sp. z o.o. lekarzem weterynarii TOMASZEM JÓŹWIKIEM
– Styczeń jest dobrym miesiącem na podsumowania ubiegłego roku. Jakim – pana zdaniem – był rok 2025 dla wrocławskiego ogrodu zoologicznego?
– Był satysfakcjonujący, ponieważ zrealizowaliśmy nasz plan frekwencyjny, a co za tym idzie – finansowy. Ogród odwiedziło trochę ponad milion pięćset sześćdziesiąt tysięcy osób. Nadal jest dobrze z frekwencją, mimo że rok 2025 nie był rokiem sprzyjającym ze względów pogodowych – wielu deszczowych dni – do odwiedzania ogrodów zoologicznych. Zatem zoo dobrze funkcjonuje pod względem finansowym – mieliśmy niższe koszty utrzymania, bowiem wynegocjowaliśmy obniżenie marży kredytu związanego z Afrykarium, postaraliśmy się o lepsze ceny zakupu energii i redukcję wydatków.

– Co najważniejszego wydarzyło się w waszym ogrodzie?
– Wprawdzie czwórka tygrysów urodziła się w roku 2024, ale dorastające koty były niezwykle atrakcyjne dla zwiedzających także w roku ubiegłym. Poza tym uzupełniliśmy kilka gatunków par hodowlanych oraz pojawiły się u nas ciekawe warany, bowiem właśnie w hodowli waranów będzie się specjalizować przede wszystkim nasze terrarium.
– A jakieś nowe wybiegi?
– Zakończyliśmy modernizację kładki niedźwiedziej, którą udostępnimy wiosną zwiedzającym – teraz niedźwiedzie nie korzystają z wybiegu. Kładka została wzbogacona o punkt widokowy w głąb wybiegu niedźwiedzi. Przeprowadziliśmy też szereg drobnych remontów – przede wszystkim zapleczy zwierząt, co było mniej spektakularne, lecz na pewno konieczne. Podpisaliśmy umowę z wykonawcą dotyczącą renowacji pawilonu klimatu będącego przestrzenią wyjścia z zoo – ze sklepem i dodatkowymi punktami obsługi klientów, toaletą i przechowalnią bagażu.
– Co z planami na rok 2026?
– Skupimy się na projekcie, a później na wykonawstwie żyrafiarni, którą od początku planowaliśmy wybudować od nowa. Ma powstać większy obiekt z wybiegową częścią zimową. Ten projekt rozszerzyliśmy o zbudowanie zewnętrznego wybiegu hipopotamów nilowych bytujących w Afrykarium. Prace trochę opóźniliśmy, chcąc zobaczyć inne europejskie żyrafiarnie.


– Która podobała się panu najbardziej?
– Wiedeńska, będąca obiektem dużym i nowoczesnym.
– Co jeszcze?
– Zmodernizujemy także bazę gastronomiczną, odchodząc od formuły pojedynczych budek rozstrzelonych po całym zoo. Skumulujemy gastronomię w jednym miejscu, co będzie znacznie wygodniejsze, ponieważ nie będą tworzyć się kolejki na alejkach, jak to się dzieje do dzisiaj. Teraz zwiedzający będą mogli skorzystać w jednym miejscu z różnorodnej oferty gastronomicznej.
– Czy przyjadą w najbliższym czasie do wrocławskiego zoo jakieś ciekawe gatunki zwierząt?
– Planujemy w tym roku transfer samca nosorożca indyjskiego, który dołączy do naszej samicy – tak fajnie ostatnio bawiącej się z mundżakiem. Wytypowany jest dla niej kawaler z Węgier, w myśl powiedzenia „Polak, Węgier – dwa bratanki”. Mam też nadzieję, że z końcem tego roku – po dostosowaniu pomieszczenia – pojawi się u nas kudu małe. Co do tego gatunku – mam pewne doświadczenia z łódzkiego ogrodu, który jako jedyny w Polsce posiada ten gatunek. Byliśmy także na rekonesansie w zoo w Dvur Kralove, by zobaczyć, jak możemy zaadaptować nasze przestrzenie dla potrzeb kudu małego.
– Zatem zapraszamy do wrocławskiego zoo, które także zimową porą jest bardzo interesujące dla zwiedzających.
Rozmawiał Sławomir Grymin