wtorek, 28 wrześniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Robię swoje…

Rozmowa z Andrzejem Kosendiakiem, dyrektorem Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu

Spotykamy się u progu nowego sezonu artystycznego w NFM, co kojarzy się z przerwą w artystycznej działalności. A w NFM muzykę słychać bez przerwy… Lato, tradycyjnie dzielące sezony, u was było pełne wydarzeń

– Ale jednak planujemy w pewnych cyklach i patrząc z tego punktu widzenia – rzeczywiście, pierwszy sezon za nami. Prawie dokładnie rok temu otwieraliśmy Narodowe Forum Muzyki i bardzo się cieszę, że mimo tego, iż wciąż gramy – i we wnętrzach NFM, i poza nimi, bo przecież nie zrezygnowaliśmy z koncertów poza naszą siedzibą – słuchacze są cały czas z nami. Bo przecież ta inwestycja ma sens tylko wtedy, gdy możemy się dzielić naszą wrażliwością, talentem artystów, którzy u nas występują, możemy dostarczać wspaniałych wzruszeń tym, którzy chcą przychodzić na nasze koncerty. A przychodzą – i to jest wielka radość!

Przychodzą tak licznie, że sale są prawie zawsze pełne…

– Pamiętamy te dyskusje – po co nam Forum Muzyki, po co taka droga inwestycja…? A dzisiaj widzimy, że było warto! Przychodzą oczywiście i ci melomani, którzy byli z nami zawsze w filharmonii czy na festiwalach, ale – co niezwykle mnie cieszy! – przychodzą nowi, być może powodowani ciekawością, może chcą zobaczyć wnętrze Forum…? Przychodzą i wracają, zostają z nami. To wspaniale, że chcą do nas przychodzić i wrocławianie, i goście miasta.

A jak się czują zespoły NFM w nowym wnętrzu?

– Po raz pierwszy nasi muzycy dostali tak komfortowe miejsce do pracy i już po pierwszym sezonie widać, że to, iż mogą występować w tak znakomitych warunkach akustycznych, inspiruje ich do pracy, do szukania pięknego brzmienia, daje im natchnienie do dalszego rozwoju. Są pod wielkim wrażeniem tego, co tu zastali i sądzę, że jest to niezwykły impuls do tego, aby zespoły – a mamy ich w NFM jedenaście – osiągały artystyczne mistrzostwo.

Mówi pan to i jako dyrektor NFM, i jako muzyk?

– Tak! Pamiętam swoje pierwsze koncerty w tych wnętrzach i świadomość, że tu warto pracować nad każdym detalem – bo jak jest marne wnętrze, to wiadomo, że największy nawet wysiłek niewiele da. A tu wysiłek się opłaca – każdy niuans, detal, jest nie tylko słyszalny, ale i powoduje, że kształt muzyczny dzieła jest taki, jakiego oczekujemy. To bardzo mobilizuje do pracy! Ten obiekt dał nam nowy entuzjazm…

Warto więc czekać na nowy sezon. Zmieni się w nim dyrektor artystyczny filharmoników.

– Owszem, ale jeszcze nie wiadomo, kto zastąpi Benjamina Shwartza. Sądzę, że najbliższe tygodnie, może miesiące, dadzą odpowiedź na to pytanie, ale nie spieszymy się z decyzją. Prowadzimy rozmowy, lecz to nie jest casting na gwiazdę! Tu trzeba spokoju i cierpliwości, aby wybrać właściwą osobę – dyrygenta nie tylko znakomitego, ale i takiego, który znajdzie wspólny język z orkiestrą.

Spotykamy się tuż przed rozpoczęciem 51. Wratislavii Cantans, która jest wielkim muzycznym świętem. Ale słychać też, że troszkę brak koncertów w kościołach, które były znakiem Wratislavii.

– Będą i koncerty w kościołach! Ale chyba zdecydowana większość melomanów już się przekonała, jaka jest różnica w brzmieniu muzyki we wnętrzach, które do takiej muzyki nie są przystosowane. Zaczynamy festiwal XIII Symfonią Szostakowicza, a to nie jest muzyka, która dobrze zabrzmi w kościele, podobnie jak choćby IX Symfonia Beethovena! A jeśli idzie o Bacha – bo ten argument zaraz usłyszę – to pamiętajmy, że we Wrocławiu kościoły to przede wszystkim świątynie gotyckie, które zresztą wielokrotnie muzyce służyły. Jedyny duży i prestiżowy kościół barokowy – czyli z czasów Bacha – to kościół Uniwersytecki, a w nim koncerty się odbywają. Generalnie jest tak, że Wratislavia zawsze była wpisana we Wrocław – w jego sale koncertowe, sale ratusza, uniwersytetu, kościoły… A Narodowe Forum Muzyki jest przecież właśnie wrocławskim wnętrzem! I Wratislavia też do niego należy, wpisuje się w historię miasta i festiwalu. Oczywiście, muzyki średniowiecznej nie będziemy prezentować
w NFM! Ale Pasji według św. Mateusza Jana Sebastiana Bacha wysłuchamy w głównej sali Forum.

To ja już o Bachu nic nie mówię, bo odpowiedział pan na niezadane jeszcze pytanie… To już 51. Wratislavia, jej program zapowiada się znakomicie. Jaki koncert poleci pan tym, którzy na całość nie będą mogli pójść?

– Niezmiennie każdy koncert będzie wielkim wydarzeniem – tegoroczna Wratislavia naszpikowana jest gwiazdami! Wrocław jest Europejską Stolicą Kultury, przyjeżdżają do nas artyści z całej Europy – chcemy więc pokazać różne gatunki muzyki, charakterystyczne dla różnych krajów. A gdybym miał wybrać jeden koncert? Czekam na bachowską Pasję według św. Mateusza, którą poprowadzi John Eliot Gardiner. To będzie wielkie wydarzenie! Bardzo się cieszę, że po raz kolejny ten wielki dyrygent przyjechał ze swoim zespołem do Wrocławia, to już trzeci raz za mojej kadencji. Gardiner jest zresztą rodzinnie związany z Wrocławiem – tu mieszkali jego przodkowie.

51. Wratislavia Cantans (i Europa Cantans) zaczyna nowy sezon…

– Tak, to nasza wrocławska tradycja od pół wieku – początek września i Wratislavia to początek muzycznej drogi w kolejny artystyczny sezon.

A jaki będzie ten nowy sezon?

– Bilety na nowy sezon sprzedajemy już od maja, sezon jest więc przygotowany od dawna, wszelkie informacje są na naszych stronach internetowych i w wydawanych przez NFM informatorach. Czeka nas bardzo wiele niezwykłych koncertów – ogólnie mogę powiedzieć, że podtrzymujemy wielonurtowy charakter naszego programu: będzie muzyka symfoniczna i znakomici dyrygenci, którzy staną za pulpitem naszych koncertów gościnnych, muzyka kameralna będzie także gościć w stałym cyklu. Oczywiście, będzie i jazz, i muzyka świata. W sumie – kilkaset propozycji. Nowa oferta to taniec – uważam, że we Wrocławiu taniec jest bardzo słabo reprezentowany, nie ma ciekawych propozycji i my chcemy to zmienić, bo w tej chwili taniec to tyko opera… Mamy trzy grupy taneczne, światowej klasy artyści, i chciałbym, aby w kolejnych sezonach ten nurt był kontynuowany. Wierzę, że ten cykl będzie się rozwijał i znajdzie swoich fanów.

Czego panu życzyć na nowy sezon?

– To ostatni sezon mojej tutaj kadencji jako dyrektora Narodowego Forum Muzyki. Nie wiem, co będzie w przyszłości, ale muszę szczerze powiedzieć, że mnie ta przyszłość ogromnie ciekawi. Plany artystyczne układa się z bardzo wielkim wyprzedzeniem. Ja spokojnie czekam, co będzie, pracując nad planami na następne sezony, bo dzisiaj decyduje się to, co melomani będą mogli podziwiać w sezonie 2018/2019. Póki co, robię swoje…

To mądra i piękna życiowa dewiza. A ja przypomnę, że w nowym sezonie 2016/2017 za dyrygenckim pulpitem staną tacy znakomici mistrzowie batuty jak Andrzej Boreyko, Gabriel Chmura, Jacek Kaspszyk czy Stanisław Skrowaczewski… Usłyszymy wielkie gwiazdy – Sofyę Gulyak, Piotra Anderszewskiego, Wyntona Marsalisa i jego Jazz at Lincol Center Orchestra… Zabrzmią znakomite zespoły– Hungarian National Philharmonic, Symfonieorchester des Bayerische Rundfunk, Staatskapelle Dresden. A to tylko kilka nazwisk i nazw, niewielka część wspaniale zapowiadającego się sezonu.

Rozmawiała Anita Tyszkowska


 

www.nfm.wroclaw.pl

www.wratislaviacantans.pl
 

Narodowe Forum Muzyki 2015/2016 w liczbach

2427 wydarzeń zorganizowanych przez NFM

580 722 osób objętych programem NFM

458 koncertów w obiekcie NFM

40 000 osób słuchało koncertów wyjazdowych zespołów NFM w kraju i za granicą