czwartek, 9 grudniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Radosny denat leniwiec?

Rozmowa z Radosławem Ratajszczakiem, prezesem zarządu ZOO Wrocław sp. z o.o.

 

I stało się! Został pan dziadkiem. Gratuluję!

– To się czasami ludziom zdarza i zwierzętom pewnie też. Mój wnuczek – Daniel Henryk – dobrze będzie wyszkolony z biologii i uodporniony na manipulacje.

Porozmawiajmy jednak o…

– …trudności w interpretacji zachowań zwierząt i związanych z tym nadużyciach, a na początek przypowieść. Jest ciepła, słoneczna wiosna, na moście stoi dwóch chińskich mędrców i jeden mówi do drugiego: co za wspaniała wiosna, ptaki śpiewają, kwitną kwiaty, nawet te rybki się cieszą, wyskakując z wody. Na to drugi: a skąd wiesz, że one się cieszą, skoro nie jesteś rybką? Ten drugi miał rację, bowiem małe rybki wyskakują z wody, gdy goni je drapieżnik, albo by pozbyć się zewnętrznych pasożytów, co też nie jest dla nich sytuacją komfortową i z radością nie ma nic wspólnego. To jest przestroga dla wszystkich tych, którzy, nie mając odpowiedniej wiedzy, próbują na własną rękę interpretować zachowania zwierząt. Niedawno pojawiło się zdjęcie w internecie, gdzie kangur żegna swoją umierającą partnerkę życiową i składa na ziemię jej głowę.

I co ?

– Po pierwsze, kangury nie łączą się w pary, a ponieważ samica nie mogła uciekać, to samiec chciał wykorzystać tę sytuację do kopulacji.

Podobno słonie odczuwają żal po śmierci członka stada.

– U zwierząt wyżej rozwiniętych to się zdarza, bowiem występuje u nich kognicja, czyli wzajemnie rozpoznawanie się. Tak samo na przykład zachowa się samica, której młody ginie albo odchodzi od stada. Ona wie, że coś jest nie w porządku i przez kilka dni będzie go szukać.

Niektóre zachowania nie są przecież trudne do rozszyfrowania. Na przykład: pies szczerzy kły, więc pewnie się boi…

– …ale nie u wszystkich zwierząt jakieś zachowanie oznacza to samo. Pies szczerzy kły i jest to objaw zdenerwowania lub wystraszenia, ale na przykład u niektórych małp pokazywanie kłów i ziewanie służy jedynie prezentacji siły i dominacji. Albo po co małpom kolorowe tyłki? To jest ich mowa. Dominujące samce pokazują, że są silne, a z kolei u samic zmiana ubarwienia tylnej części ciała mówi o stadium owulacji…

– …i że jest gotowa do kopulacji.

– No właśnie! Te zachowania fachowcy rozpoznają, a laicy powiedzą, że dla hecy pomalował sobie tyłek i w internecie wszyscy będą się śmiać. Niedawno świat obiegł filmik, w którym niedźwiedź wyławia z wody wronę, z komentarzem, iż ratuje on wronę. A niedźwiedzia po prostu zainteresowało to „coś” w wodzie, że może uda się to zjeść. Wyłowił ją, obwąchał i zostawił, bowiem wrona cuchnie. To samo z lwem adoptującym rzekomo małą antylopę i z kotem adoptującym myszkę, z którą się bawi i przytula, a następnie ją zabija. Tego typu interpretacje zachowań zwierząt są dzisiaj powszechne, a to wszystko nie jest takie proste, bowiem zwierzęta mówią inaczej niż ludzie. Mówią posturą, zapachem i głosem, ale często ultradźwiękami, a na przykład słonie – infradźwiękami.

Ale są także proste zachowania, które można zinterpretować dzięki logicznemu myśleniu. Jeśli na przykład grzechotnik grzechocze grzechotką, to łatwo zgadnąć, że lepiej do niego nie podchodzić, bo jest zdenerwowany.

– Jest przy tym pewien kod, bowiem wiele gatunków zwierząt dysponujących bronią obronną, na przykład jadem, jest w kolorach żółto-czarnych, kontrastowych i przykładem tego jest choćby osa lub szerszeń. Ich żółto-czarny odwłok jest właśnie ostrzeżeniem. Oczywiście, jest wielu oszustów, którzy też „ubierają się” na żółto-czarno, czego przykładem jest nasz trzpiennik – owad, który żywi się drewnem, nie ma żadnego żądła, nie jest jadowity, nie ugryzie, bo nie ma czym – a wygląda jak szerszeń i trudno go od szerszenia odróżnić.

Tak czy owak, na żółto-czarne zwierzęta lepiej uważać.

– Ludzie przychodzą do zoo, nie wiedzą o wielu sprawach i na przykład mówią: o, to zwierzę to jakieś smutne… Leniwiec ma zawsze uśmiech na pysku, tak ma zbudowane mięśnie i czaszkę i nawet gdy zjada go jaguar – co jest dla niego niezbyt komfortowe – to on do samego końca się uśmiecha. Słyszałem nawet interpretację, że on umiera szczęśliwy. Ale myślę, że nie można umierać szczęśliwym.

Rozmawiał Sławomir Grymin