Krajowy Przegląd Samorządowy

Prusice: Zwolnimy, ale nie do końca

Rozmowa z burmistrzem Prusic Igorem Bandrowiczem

13 stycznia 2019 roku jest czarnym dniem dla samorządnej Polski. Podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy niezrównoważony psychicznie kryminalista dźgnął nożem prezydenta Pawła Adamowicza, który w rezultacie tego ataku niebawem zmarł. To wielka tragedia, o której długo będziemy pamiętać.

– Miałem przyjemność poznać prezydenta Adamowicza. Raz spotkaliśmy się, gdy minister Michał Boni wręczał nam Złote Małpy dla najlepszych włodarzy polskich gmin i po raz drugi na Forum Kongresu Europejskiego w Katowicach, gdzie także odbieraliśmy nagrody – on dla najlepszego prezydenta miasta, a ja dla najlepszego burmistrza w kraju. To, co się wydarzyło, jest wielkim dramatem, jest mi z tego powodu niezmiernie przykro, a tragedię tę porównuję do zabójstwa prezydenta Gabriela Narutowicza przez Eligiusza Niewiadomskiego. Zamach ten jest – moim zdaniem – ciosem nie tylko dla Gdańska, ale dla całej Polski, bowiem Paweł Adamowicz był politykiem zabierającym ważny głos w sprawach dotyczących nie tylko jego gminy i miasta, ale całego kraju.

Wielu ludzi wspomina go jako człowieka miłego, dobrego, otwartego i ugodowego…

– …i przede wszystkim ludzkiego, potrafiącego rozmawiać ze wszystkimi, niezależnie od poglądów politycznych, zajmowanych stanowisk, statusu społecznego i majątkowego, a to bardzo istotna cecha włodarza gminy, zwłaszcza tak zróżnicowanej i dużej, jaką jest Gdańsk. Cóż, szukaliśmy wroga na przykład wśród uchodźców, ale jak widać jest on czasami bliżej, niż nam się to wydaje.

Nie wiem, czy pan podzieli ten pogląd, ale po tym, co się wydarzyło, trzeba naprawdę poważnie rozważyć, jak wygląda w naszym kraju poziom politycznej dyskusji, jak rozmawiamy z ludźmi o innych niż nasze poglądach, co z naszym szacunkiem do tych, którzy sądzą inaczej niż my.

– Oceniam, że debata polityczna – używając kolokwializmu – siadła, a czasami sięga wręcz dna i często spory nie są poparte argumentami merytorycznymi. Niestety, dyskurs ten często opatrzony jest osobistymi wycieczkami i atakami, co – krótko mówiąc – nie rozwiązuje problemów społeczności, na rzecz których politycy i samorządowcy mają obowiązek działać w najlepszej wierze. A to, co się dzieje w internecie, to często stek bzdur, inwektyw, pogardy i zwykłe szambo. Do tej pory nie potrafimy sobie z tym poradzić, a wiem o tym świetnie, bowiem sam byłem i jestem bezceremonialnie atakowany przez osoby tworzące wyimaginowaną rzeczywistość i posługujące się nieprawdą jako swoistym orężem. Kilkukrotnie próbowałem przeciwstawić się internetowym kłamstwom i próbowałem z tym walczyć, informując odpowiednie służby o naruszeniach moich dóbr osobistych, ale generalnie rzecz biorąc, służby te okazały się bezradne. To wszystko nie jest przyjemne, a debata prowadzona na takim poziomie rodzi wrogość.

To rzeczywiście jakieś szaleństwo i głupota. Po zabójstwie prezydenta Adamowicza policja zatrzymała co najmniej kilka osób, które groziły śmiercią m.in. prezydentowi RP oraz prezydentom Wrocławia, Poznania, Białegostoku i Nowej Soli. A podczas ostatniej kampanii przed wyborami samorządowymi, w wielu miejscach w kraju debata była agresywna, niemerytoryczna i często po prostu chamska.

– Niestety, tak było również w Prusicach, gdzie zostałem mocno, bezpardonowo i – moim zdaniem – niesprawiedliwie zaatakowany. Wcześniej, przez ostatnie cztery lata, opozycja nie prowadziła żadnego merytorycznego sporu, lecz miesiąc przed wyborami usiłowano zrobić ze mnie samorządowca – delikatnie mówiąc – niewzbudzającego zaufania. Nie było to przyjemne, ale takie jest właśnie nasze samorządowe życie.

Po zabójstwie prezydenta Gdańska nie dziwiłbym się, gdyby część włodarzy gmin wystąpiła o pozwolenie na broń palną

– Tego nie wiem, ale sądzę, że prawo powinno być zaostrzone w stosunku do ludzi stosujących mowę nienawiści w internecie, a policja i prokuratura winny bardziej zdecydowanie ścigać sprawców tych przestępstw. Problem mowy nienawiści w publicznej dyskusji dotyczy także – moim zdaniem – dziennikarzy, niektórych gazet i stacji telewizyjnych. Warto przecież zdać sobie sprawę z tego, że są przecież wśród nas ludzie, którzy zachowują się spokojnie i normalnie, dopóki nie zostaną przez media zaktywizowani.

Porozmawiajmy o Prusicach. W listopadzie mówił pan, że dla was najważniejsze będzie skonstruowanie dobrego budżetu na rok 2019.

– Trudno mi jednoznacznie określić, co to znaczy dobry budżet, ale jest przed nami nowa, pięcioletnia kadencja i w tym okresie musimy zrealizować te cele, które przedstawiliśmy w kampanii wyborczej. W roku 2018 wykonaliśmy mnóstwo drobnych potrzebnych naszej lokalnej społeczności zadań, a ten rok będzie przede wszystkim rokiem reorganizacji naszych samorządowych jednostek i przebranżowienia.

Czy zwolnicie pod względem inwestycyjnym?

– Zwolnimy, choć przed nami umowy podpisane wcześniej i na te zadania otrzymaliśmy zewnętrzne granty – m.in. z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Dolnośląskiego, Europejskiego Funduszu Wsparcia i pieniądze rządowe. Realizacja tych umów jest oczywiście priorytetem.

Jaka jest tegoroczna rada?

– Dziewięciu radnych jest z mojego komitetu wyborczego, a kilku spoza niego i cieszę się, że tak to właśnie wygląda, bo ta niejednolitość i pluralizm dobrze działa na rzecz demokracji. A ponadto sytuacja ta bardziej motywuje mnie do wydajniejszej pracy.

Jaki będzie w Prusicach strategiczny projekt w tej kadencji?

– Na pewno budowa szkoły podstawowej w Skokowej, na którą postaramy się o zewnętrzne środki finansowe.

Rozmawiał Sławomir Grymin

Rada Miasta i Gminy Prusice 2018-2023

Zbigniew Ziomek (przewodniczący), Józef Gruchała (wiceprzewodniczący), Julitta Jędryka (wiceprzewodnicząca), Artur Bagiński, Wacław Bienias, Wiesław Gryz, Stanisław Leśniak, Janusz Łesak, Henryk Migdał, Zbigniew Miszczuk, Robert Musielak, Adam Nowak, Dorota Olszańska, Czesław Suchacki, Kamil Szydełko.