Nie wiem czy jest to święty najbardziej popularny, ale bez wątpienia jest w czołówce wyniesionych na ołtarze postaci kościoła katolickiego, które są znane i do których wielu się odwołuje (nie tylko wierzących). Między innymi dlatego wystawa, która jest pokazywana we wrocławskim Muzeum Etnograficznym, oddziale Muzeum Narodowego we Wrocławiu, powinna wzbudzić zainteresowanie.
Święty Franciszek z Asyżu pojawił się we wrocławskim muzeum w ostatniej dekadzie stycznia i będzie tam gościł do końca lutego. Niestety trochę krótko dlatego trzeba się pospieszyć, by zdążyć na to spotkanie. A doszło do niego nad Odrą dzięki prof. Franciszkowi Kusiakowi, który już prawie 80 lat gromadzi różne przedmioty z wizerunkiem założyciela zakonu franciszkanów, a pośrednio także klarysek i tercjarzy.

– Kiedy byłem małym chłopcem rodzice bardzo często jako prezenty dawali mi obrazki ze św. Franciszkiem. Nie byłem tym zachwycony, bo czekałem raczej na słodycze lub jakąś zabawkę, ale było jak było. Obrazki ze świętym z Asyżu nosiłem po kieszeniach. Do dzisiaj oczywiście nic z nich nie zostało – mówi Franciszek Kusiak. – Po jakimś czasie, jako nastolatek, zacząłem je jednak odkładać. Potem tak jakoś przyszło, że zacząłem rozglądać się wokół i zbierać różne rzeczy z wizerunkiem świętego Franciszka. Kiedy studiowałem w szkole oficerskiej trzymałem to w tajemnicy, bo czasy nie sprzyjały takim kolekcjonerom, ale prawie cały żołd wydawałem na poszerzanie zbiorów. I tak już zostało do dzisiaj – dodaje Franciszek Kusiak.

Zbiory Franciszka Kusiaka to setki obiektów. We wrocławskim muzeum możemy obejrzeć ponad 350 z nich, które wspólnie z kolekcjonerem wybrała Joanna Kurbiel, kuratorka wystawy zatytułowanej „Kazanie do ptaków. Wizerunki św. Franciszka z kolekcji prof. Franciszka Kusiaka”.
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że wystawa została zorganizowana z okazji przypadającej w tym roku 800. rocznicy jego śmierci. Również papież Leon XIV ogłosił rok 2026 rokiem św. Franciszka z Asyżu, podkreślając jego ważną rolę jako zwiastuna pokoju i prostoty. Tym bardziej warto poznać postać tego świętego oglądając dziesiątki obrazków religijnych (różne techniki graficzne, wiele unikatowych wydawanych w XVIII i XIX wieku), medali pamiątkowych, znaczków pocztowych, rzeźb, obrazów, a nawet witraży.



Do postaci św. Franciszka odwoływało się wielu twórców. Pewnie część z nas zna chociażby takie filmy jak „Pieśń słoneczna. Brat Słońce, siostra Księżyc” Franco Zeffirellego czy filmy Liliany Cavani: nominowany do Złotej Palmy „Franciszek” (w rolę Biedaczyny wcielił się Mickey Rourke) i „Na imię miał Franciszek” z Mateuszem Kościukiewiczem. Na pewno te filmy, chociaż bardzo różne, przybliżyły postać świętego z Asyżu, pokazując go jako osobę, która czegoś chce, do czegoś dąży, jest z krwi i kości. Warto o tym pamiętać odwiedzając Muzeum Etnograficzne i przyglądając się pokazywanej tam kolekcji. Franciszkańskie przesłanie pokoju („Pokój wam”) jest cały czas aktualne. Niestety w erze medialnego zgiełku i półprawd zagubiło się jego zasadnicze znaczenie. Popularność św. Franciszka zostaje czasami bardzo jednostronnie wykorzystywana przez różnej maści ekologów i zielonych. Nie ma może w tym niczego złego, ale pamiętajmy, że atrybuty tego Biedaczyny z Asyżu to obok ptaków również różaniec, krzyż, czaszka, stygmaty, księga…
Tomasz Miarecki
Zdjęcia: Tomasz Miarecki






