Krajowy Przegląd Samorządowy

Potęga wyzwolenia

Fenomenalnym występem Monteverdi Choir oraz Orchestre Révolutionnaire et Romantique pod batutą Sir Johna Eliota Gardinera zakończył się 16 września 53. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego. Finałowy koncert przeszedł chyba najśmielsze oczekiwania licznie zgromadzonej w NFM publiczności. Był wyzwoleńczym triumfem nad ograniczeniami ludzkiej egzystencji i nad śmiercią.

Messa da Requiem Verdiego, najmocniejszy punkt programu Wratislavii, stała się dla słuchaczy porażającym przeżyciem, muzycznym i wręcz mistycznym. Zespoły Gardinera stworzyły nastrój pełen kontrastów – od żarliwej, pokornej modlitwy pierwszych taktów, po ogień w obłędnie wykonanym Dies Irae. Chór śpiewał jak natchniony i to zarówno w mistrzowskich fugach, jak też w lirycznym, rozmodlonym, pełnym prostoty Agnus Dei. Zróżnicowanie dynamiczne od szeptu po krzyk, nieskazitelna dykcja, najwyższy poziom stopliwości barwy głosów i nieprawdopodobna precyzja wykonawcza to tylko nieliczne cechy warsztatu Monteverdi Choir. Z kolei Orchestre Révolutionnaire et Romantique jest obok The English Baroque Soloists zespołem należącym do najlepszych orkiestr na świecie, specjalizujących się w wykonawstwie „historycznym”. Ekspresja partii orkiestrowej Requiem, jej barwność i wielowymiarowość została wydobyta w każdym calu. Gardiner był dla zespołów niczym prorok, za którego wizją podążyli tak artyści, jak słuchacze. Nie od dziś wiadomo, że dyrygent ten ma niesłychaną intuicję w doborze śpiewaków. Jasny sopran (Corinne Winters) oraz liryczny tenor (Edgaras Montvidas) doskonale komponowały się z aksamitnym mezzosopranem (Ann Hallenberg) oraz genialnym wokalnie i aktorsko basem (Gianluca Buratto).

Śpiewanie – potęga słodka

Tegoroczna Wratislavia mieniła się barwami bitew napoleońskich i potyczek miłosnych. Prezentowała również odkrycia ze świata nauki. W pamięć zapadły świetnie wykonane przez La Compagnia del Madrigale madrygały Monteverdiego oraz utwory innych barokowych kompozytorów włoskich. Niezwykle ciekawe było też wrocławskie prawykonanie opery Elżbiety Sikory Madame Curie w reżyserii Marka Weissa. Anna Mikołajczyk znakomicie poradziła sobie z wymagającą wokalnie i aktorsko główną rolą. Obok niej zwrócili moją uwagę swymi kreacjami scenicznymi Paweł Skałuba i Tomasz Rak. Na pochwałę zasłużyła też Orkiestra NMF Filharmonia Wrocławska oraz Polski Chór Kameralny Schola Cantorum Gedanensis pod batutą Wojciecha Michniewskiego.

Szczególnie wzruszający był występ Narodowego Chóru Ukrainy Dumka. Artyści zaprezentowali utwory wokalne H.M. Góreckiego oraz kompozytorów ukraińskich i rosyjskich. W mistrzowsko wykonanych pieśniach stworzyli nastrój słowiańskiej medytacji. Zaskakiwali piękną polszczyzną i pełnią brzmienia w rodzimym repertuarze. Solo Oksany Nikitiuk na długo pozostanie w pamięci.

Wątki związane z „Wyzwoleniem” (tytuł tegorocznego festiwalu) zostały podjęte również na sobotnim koncercie, w programie, który zawierał m.in.: 6 Bagatel op. 9 Weberna, Ode to Napoleon Buonaparte op. 41 Schönberga i Der Tribun Kagela z 1979 roku. Ten ostatni utwór, wykreowany przez Wiesława Cichego (zarówno w warstwie aktorskiej, jak i reżyserskiej),zelektryzował publiczność, stanowiąc świetną satyrę polityczną.

Haydn z Antoninim i muzykalia z Wrocławia

Giovanni Antonini, dyrektor artystyczny festiwalu, od kilku lat realizuje monumentalny projekt nagrania wszystkich symfonii Haydna. Podczas Wratislavii zaprezentował dzieła ojca klasycyzmu wraz z zespołem Il Giardino Armonico oraz Chórem NFM. Szczególnie piękne były interpretacje Sceny Berenice ze zjawiskowym solo sopranistki Sandrine Piau oraz Symfonia fis-moll „Pożegnalna”.

Wielkim odkryciem ostatnich lat są utwory z kolekcji Daniela Sartoriusa, zawierającej m.in. około 400 druków muzycznych wydanych głównie w Wenecji w latach 1610-1655, a przechowywanych w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu. Ensemble Imaginarium wykonał prawie dwugodzinny program złożony z canzon, ricercat, sinfonii, sonat i fantazji. Kierownik artystyczny zespołu – jeden z największych skrzypków specjalizujących się w wykonawstwie muzyki dawnej, Enrico Onofri – stworzył wraz z klawesynistą Lucą Guglielmi i lutnistą Simonem Vellerotonda nastrój, pełen zarówno wirtuozerii, jak i nostalgii. Największym odkryciem kompozytorskim i interpretacyjnym były dla mnie anonimowe fantazje na skrzypce solo oraz Fantazja Stephena Nau (ok. 1600-1647), która pod względem trudności technicznych i wyrazowych sprawiała wrażenie 24 Kaprysów na skrzypce solo Paganiniego w stylistyce barokowej, skomasowanych w jednym utworze.

Agnieszka Misiak