sobota, 6 marcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Polihymnia majowa

Muzyczny maj pokaże bardzo różne oblicza sztuki, której patronuje córa Zeusa i Mnemosyne – czyli Polihymnia. Czy starożytna Muza do każdej z muzycznych odmian odniosłaby się z entuzjazmem? Nie wiadomo… Ale entuzjastycznych słuchaczy znajdą na pewno wszystkie majowe propozycje Narodowego Forum Muzyki.

Zacznijmy od szóstej już edycji Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Elektroakustycznej Musica Electronica Nova ELEKTRO-VISION, który trwać będzie od 15 do 23 maja. Muzyka elektroniczna zabrzmi w tradycyjnej sytuacji koncertowej, jako składowa instalacji multimedialnych, a także na scenie i na wielkim ekranie. Fuzja muzyki elektronicznej i kina będzie jednym z głównych motywów tegorocznej edycji wrocławskiego festiwalu. „Audiowizualny” charakter festiwalu podkreśla wybór kompozytora-rezydenta. Belgijski artysta Thierry De Mey jest znany ze swojej działalności kompozytorskiej i filmowej – jego dzieła, w których muzyka często towarzyszy olśniewającym obrazom, skupiają się na badaniach nad ruchem i zachowaniem ciała w tańcu.

Kolejnym istotnym wątkiem jest uczczenie najważniejszych kompozytorów muzyki współczesnej XX wieku. W nowych odsłonach usłyszymy utwory Luca Ferrariego czy Kazimierza Serockiego. Tradycją festiwalu Musica Electronica Nova jest przedstawienie przeglądu trendów i nowych punktów widzenia we współczesnej muzyce elektronicznej, czego nie zabraknie również podczas tegorocznej edycji. W programie znalazły się dzieła kompozytorów polskich i międzynarodowych, wśród nich wiele polskich premier oraz prawykonań. Na estradzie pojawią się uznani soliści i zespoły – Experimentalstudio des SWR z Fryburga Bryzgowijskiego, paryski IRCAM, Orkiestra Symfoniczna NFM, Chór NFM czy Lutosławski Quartet. A poza tym – bogaty program warsztatów, spotkań i projekcji.

Ale nim spotkamy się z tym, czemu patronować winna Polihymnia Elektroniczna, posłuchajmy „Romantyzmu na smyczki” – 9 maja Hartmut Rohde poprowadzi kameralną NFM Leopoldinum. Zabrzmią Roberta Fuchsa Serenada e-moll op. 21, Szymona Laksa Symfonia na smyczki i Johannesa Brahmsa II Kwintet smyczkowy G-dur op. 111. Robert Fuchs był jak na artystę nadzwyczaj skryty. Nie umiał i nie chciał rozpychać się w życiu łokciami. Nie korzystał ze sposobności do promowania swej muzyki podczas koncertów w innych ośrodkach, ale mimo to nie zdołał zahamować popularności swych smyczkowych serenad. Ognisty finał jego III Serenady przywołuje muzykę węgierską (utożsamianą wówczas z muzyką cygańską), którą uwielbiała zafascynowana Węgrami cesarzowa Elżbieta, małżonka miłościwie naówczas panującego cesarza Franciszka Józefa I. Jej to właśnie dedykował Fuchs swą serenadę z 1878 roku.

Muzyka węgierska istotna była również dla twórczości Johannesa Brahmsa, czego dowodem są chociażby arcypopularne Tańce węgierskie. Wpływy ognistej muzyki naszych bratanków dają się słyszeć także w Kwintecie G-dur z 1890 roku, który stanowić będzie zakończenie koncertu.

Symfonia na smyczki Szymona Laksa z 1964 roku, choć do pogodnej stylistyki klasycyzmu nawiązuje, jest już dziełem z innego świata. Pochodzący ze zasymilowanej rodziny polskich Żydów kompozytor, w trudnych czasach wojennych schronił się we Francji, skąd został wywieziony do obozu w Auschwitz, gdzie dyrygował obozową orkiestrą i dzięki temu uniknął śmierci. Obozowy dramat znalazł swoje odbicie nie tylko we wspomnieniach, jakie Lachs opublikował, ale także w całej jego muzycznej twórczości.

Dziesiątego maja (o godzinie 16) majowe spacery zwieńczenie znaleźć powinny na otoczonym drewnianymi krużgankami podwórku przy ulicy Więziennej, czyli na dziedzińcu Instytutu Archeologii UWr., który wibrować będzie od dźwięku trąbek, puzonu, waltorni i tuby – zespół Wratislavia Brass poprowadzi nas „Od Jana Sebastiana Bacha do Paula McCartneya”. Pełen mocy skład doskonale nadaje się do wykonywania lżejszego repertuaru, kojarzy się wszak z początkmi muzyki jazzowej, z kipiącą energią muzyką bałkańską czy nawet z działalnością kapel podwórkowych, ale zespół taki z powodzeniem wykonuje również wymagające niemałej subtelności aranżacje muzyki dawniejszej. Przekonają się o tym słuchacze koncertu zespołu Wratislavia Brass.

Na koncert Wratislavii Brass – wstęp wolny.

Ata