wtorek, 19 styczniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Policja się zmieniła

Rozmowa z podinspektor Katarzyną Winter, komendantką Komisariatu Policji Wrocław-Rakowiec

No właśnie – rozmawiam z podinspektorką i komendantką, czy też

– …z komendantką i z podinspektor (śmiech).

Proszę przyjąć gratulacje z okazji Święta Policji, a przede wszystkim awansu na wyższy stopień oficerski.

– Bardzo dziękuję.

Co trzeba robić, aby stać się dobrą komendantką komisariatu?

– Przede wszystkim trzeba być człowiekiem i rozumieć problemy ludzi, którymi się kieruje.

Często widzimy na filmach, że świetni policjanci są i mistrzami w sztukach walki, i celnie strzelają.

– Zazwyczaj tak dzieje się w filmach akcji, ale tego wszystkiego można się nauczyć, a dobrym człowiekiem trzeba po prostu być.

Jest pani jedyną komendantką komisariatu policji we Wrocławiu. Jak pani ocenia kierowany przez siebie KP Rakowiec?

– Rzeczywiście jestem jedyną komendantką, lecz są jeszcze dwie zastępczynie komendantów komisariatów – Grabiszynek i Psie Pole Osiedle. Trudno być sędzią we własnej sprawie, ale bez fałszywej skromności powiem, że dobrze dowodzi się taką jednostką, gdzie jest dobra kadra, a koledzy mnie wspierają. Ponadto nie widzę różnicy między komendantem kobietą, a komendantem mężczyzną. Problemy mamy takie same.

Ale we Wrocławiu kobieta nigdy nie była komendantem miejskim czy wojewódzkim, choć czasy się zmieniły – przed dziewięćdziesięciu laty w Polsce służyło tylko 30 kobiet policjantek, a teraz jest ich prawie 15 tysięcy.

– Jedną spódnicę generalską już uszyto dla komendantki wojewódzkiej policji w Opolu, nadinspektor Ireny Doroszkiewicz. Zatem jest szansa, że w przyszłości komendantem głównym zostanie kobieta, ale ja aż tak wysoko nie mierzę.

Jak długo pracuje pani w policji?

– Już 16 lat i od tego czasu, gdy zaczynałam pracę, policja bardzo się zmieniła. Jest bardziej prospołeczna, bardziej nowoczesna i mobilna. Ale przed nami inne problemy niż były kilkanaście kat wcześniej.

Czy ludzie chcą pomagać policji?

– Nasza wrocławska społeczność jest bardzo fajna, mieszkańcy są wrażliwi na ludzką krzywdę i często wspierają nas w pracy.

A jak wygląda pani życie pozazawodowe?

– Mam córkę Amelię i kochających rodziców, a ponadto lubię sport i uprawiam speed badmintona.

W imieniu redakcji „Gminy Polskiej” życzę pani samych sukcesów w pracy zawodowej i życiu prywatnym.

– Dziękuję bardzo.

Rozmawiał Sławomir Grymin