niedziela, 25 lipcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Opera semper viva

Tytuł, głoszący iż sztuka operowa jest wiecznie żywa, wykorzystuję już po raz któryś, a szczególnie dobrze owo „semper viva” nadaje się na tzw. okoliczność rozpoczęcia nowego sezonu… A w wypadku Opery Wrocławskiej nie tylko nowego – 2015/2016 – ale wyjątkowego, bowiem jest to już siedemdziesiąty sezon owej sceny.

Siedemdziesiąta rocznica urodzin polskiej sceny operowej we Wrocławiu to oczywiście wielkie święto. Ale i wielka odpowiedzialność, która na scenie przy Świdnickiej 35 spoczywa – my, melomani, teatromani i wielbiciele opery jako tacy, wiele sobie po owym siedemdziesiątym sezonie obiecujemy. Na szczęście zespół Opery Wrocławskiej doskonale zdaje sobie z tego sprawę i wiele nam obiecuje.

Po pierwsze – czekają nas dwa spotkania z wybitnymi głosami. Najpierw, 9 października, spotkanie z Arturem Rucińskim, znakomitym barytonem (którego nie mieliśmy szczęścia usłyszeć w partii Oniegina), goszczącym na najsłynniejszych scenach operowego świata, potem – 13 marca – z gwiazdą Metropolitan Opera, wielką mozartowską Królową Nocy, Dianą Damrau. Po drugie – premiery, a wśród nich premiera operowo-nieoperowa, czyli Ronalda Harwooda Kwartet. Po raz pierwszy w role operowych gwiazd w genialnej opowieści o teatrze, o przemijaniu, o czasie, o ludzkiej dumie i próżności, o talencie, przyjaźni i miłości w domu dla starych muzyków zagrają nie aktorzy, ale operowe gwiazdy właśnie. Dziesiątego października Jolancie Żmurko, Elżbiecie Kaczmarzyk-Janczak, Tomaszowi Janczakowi i Bogusławowi Szynalskiemu przyjdzie się zmierzyć i z teatralną tradycją polskich przedstawień Kwartetu, w których grali m.in. Maja Komorowska, Zbigniew Zapasiewicz i Zofia Kucówna, i z jego wersją filmową, której gwiazdą jest Maggie Smith, a reżyserem – Dustin Hoffman. Wrocławski operowy Kwartet to przedsięwzięcie odważne, ale pomysł wykorzystania aktorskich talentów naszych operowych gwiazd może się okazać strzałem w dziesiątkę.

Kolejne premiery zapowiadają się równie ekscytująco, na scenie pojawią się bowiem Makbet Giuseppe Verdiego (5, 6 marca 2016) i Poławiacze pereł Georgesa Bizeta (30 kwietnia, 1 maja 2016) – spektakle, które podziwialiśmy w wersji mega w Hali Stulecia. Oba były teatralnie znakomite, tym niecierpliwiej więc czekać będziemy na ich nowe inscenizacje. Sezon zamkną dwa wydarzenia – Hiszpańska noc z Carmen – zarzuela show na miejskim stadionie (18 czerwca 2016) i „wędrowna” – odbywająca się w kilku miejscach – Tosca Giacomo Pucciniego (weekendy w lipcu). Będzie też premiera baletowa – Anna Karenina Rodiona Szczedrina (13, 14 lutego 2016).

A co nas czeka w najbliższym czasie? Premiera Madame Butterfly Pucciniego (19, 20 grudnia). Ale nie samymi premierami operoman żyje, więc warto rzucić okiem na repertuar październikowy Opery Wrocławskiej – 11. znakomity Eugeniusz Oniegin Piotra Czajkowskiego, 24. – Richarda Straussa Kobieta bez cienia, 31. zaś Mozartowski Czarodziejski flet. Oczywiście, to tylko trzy z dwudziestu dwóch październikowych przedstawień, a pozostałych dziewiętnaście też bardzo wartych jest uwagi.

Anita Tyszkowska