sobota, 24 lipcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Oni nas potrzebują

Madagaskar jest czwartą co do wielkości wyspą świata. Bardzo wiele tam urokliwych miejsc, ale jeśli próbuje się ten kraj poznać, to niezwykłości fauny i flory zbyt często przesłaniają obrazy niedostatku, biedy, nędzy… Piękni, gościnni, życzliwi Malgasze bardzo często skazani są na wegetację, choroby, przedwczesną śmierć. Kiedy przed rokiem przemierzałem drogi i bezdroża południa tej jedynej w swoim rodzaju wyspy, wydawało mi się czasami, że świat o Madagaskarze zapomniał.

Oczywiście nie cały świat zapomniał o Malgaszach, ale bez wątpienia robi dla tej wyspy i jej mieszkańców o wiele za mało, czy też prawie nic. Jedną z osób, która w zasadzie swoje życie postanowiła oddać Madagaskarowi, jest na pewno Marek Maszkowski – ksiądz katolicki, misjonarz. Marek pochodzi z Brzegu na Opolszczyźnie. Swoją powołaniową drogę rozpoczynał na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu. Jednak ostatecznie seminarium ukończył w Krakowie. Tam w 1984 roku otrzymał święcenia kapłańskie i jest misjonarzem Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo, zwanych też lazarystami. Kraj opuścił w 1988 roku.

Ksiądz Marek Maszkowski i dwóch innych polskich misjonarzy ze Zgromadzenia św. Wincentego a Paulo żyją na południu Madagaskaru. To jeden z najuboższych regionów w tym jednym z najbiedniejszych państw świata. Mówiąc nieco inaczej, to kraina niedostatku do potęgi. Manantenina, Farafangana, Amboasary, Tsiombe, Ambovombe, Ranomafana, Tsivory – to świat księdza Maszkowskiego. Tam toczy nieustanny bój o miskę ryżu dla każdego, o podstawowe leki, szkołę dla najmłodszych i tych nieco starszych. To wyjątkowo trudne zadania w kraju nie tylko biednym, ale – dodatkowo – skorumpowanym.

Nie tak dawno ks. Marek Maszkowski pisał ze swojej „malgaskiej placówki”: Tayganony, czyli trzy dni zastępstwa ks. Silvera (Malgasz), który wyjechał odwiedzić rodzinę, bagatela 1500 km. Wypływamy z Farafangana łodzią. Na pokładzie dwie siostry szarytki (Malgaszki), które pracują w Tayganony. Jedna opiekuje się ubogimi, druga jest pielęgniarką dyplomowaną, prowadzi ośrodek dla chorych, zwłaszcza chorych na gruźlicę – to choroba najczęstsza na Madagaskarze, oprócz malarii. Łódź dobrze załadowana ryżem, solą, naftą, przeróżnymi pakunkami, na których siedzi ponad 20 osób. Pogoda paskudna, z południa wieje zimny wiatr, chwilami zacina deszczem. (…) Zwiedzam misję, która istnieje od ponad 100 lat, szkoła katolicka (pięcioklasowa) od 75 lat i ośrodek zdrowia od prawie 50 lat. Nie mogę sobie odmówić przejażdżki łódką. Wziąłem strzelbę. Zero kaczek, za to sporo krokodyli. Jeden padł. Wrócił ze mną w łódce. Duże poruszenie w wiosce. Radość i wdzięczność, że o jednego mordercę mniej w rzece. Siostry zarezerwowały sobie tłuszcz, ponoć dobre lekarstwo na rany, na astmę i… raka. Dla wioski będzie mięso.

I to właśnie w tym świecie ksiądz Marek Maszkowski znalazł swoją „drugą Ojczyznę z wyboru” – jak mawiał bł. ojciec Jan Beyzym, opiekun trędowatych.

Madagaskar potrzebuje wszystkiego. Potrzebne są pieniądze na punkty medyczne, lekarstwa, szkoły. Dzieciaki czekają na piłki, tenisówki, koszulki, przybory szkolne… Czy kiedyś uda się sprawić, by na tej pięknej wyspie jej piękni mieszkańcy mogli pięknie żyć?

Tomasz Miarecki


 

Z ks. Markiem Maszkowskim można się skontaktować mailowo:

marekmisjonarz@gmail.com

lub drogą tradycyjną:

Mission Catholique 309

Farafangana B.P. 77

Madagaskar


 

Działalność misji można też wesprzeć finansowo:

Marek Maszkowski, BOS SA O/BYDGOSZCZ

konto nr 44 1540 1027 2001 7508 7115 0001