wtorek, 23 lipcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Nowe wyzwania

Rozmowa z ELŻBIETĄ PASŁAWSKĄ, prezeską Stowarzyszenia Ślężanie Lokalna Grupa Działania

Jaki był rok 2020 dla waszego stowarzyszenia?

Elżbieta Pasławska
Elżbieta Pasławska

– Ze względu na epidemię koronawirusa był to dla nas bardzo trudny rok, ale też bardzo pracowity. Zbliżamy się do końca okresu programowania, kończymy nabory konkursowe i grantowe, są to już ostatnie pieniądze w tym okresie programowania. Przeprowadzenie tych naborów nie jest jednak łatwe.

Dlaczego?

– Zamierzaliśmy ogłosić ostatni już nabór dla przedsiębiorców – na podejmowanie działalności gospodarczej – ale okazało się to niemożliwe, bowiem musimy przeprowadzić szkolenia, aby przygotować beneficjentów, co przy tych obostrzeniach epidemicznych jest niewykonalne, a nie wszyscy wnioskodawcy przygotowani są na szkolenia on-line.

Mamy jeszcze środki finansowe na jeden grant – na publikacje, czyli na promocję.

Kto aplikuje o fundusze przeznaczone na promocję?

– Wnioskodawcy z naszego terenu – gminy, organizacje pozarządowe, a także osoby fizyczne, zazwyczaj przedstawiciele grup nieformalnych działających na wsiach. Nową grupą wnioskodawców są powstałe niedawno koła gospodyń wiejskich. Chcę podkreślić, iż powstały świetne publikacje, teraz czekamy na wydanie spacerownika po jednej z naszych wsi. A wszystko to dzięki mieszkającym na wsiach pasjonatom, którym zależy na promowaniu bliskich im terenów, na odtwarzaniu historii tych miejsc. O środki te aplikują także samorządy, ale jak dotąd w wąskim zakresie. W samorządach jest tak, że każdą wolną złotówkę wydaje się na rozwiązywanie problemów bardziej przyziemnych i naglących. Sprawy promocji przekłada się na później.

Rzeczywiście, włodarze gmin uważają, że miarą rozwoju gmin są realizowane inwestycje infrastrukturalne, a promowanie uważają za sprawę trzeciorzędną.

– Zajmowałam się wiele lat promocją gminy Sobótka i podzielam pańskie zdanie, ale z drugiej strony rozumiem włodarzy gmin, od których mieszkańcy oczekują przede wszystkim realizacji przedsięwzięć infrastrukturalnych – dróg, wodociągów, kanalizacji, budowy żłobków, przedszkoli, boisk i basenów.

A promocja to bardzo ważna rzecz…

– Właśnie! Chciałabym panu pokazać kilka opracowań, począwszy od „Spacerownika historycznego po Domanicach” w gminie Mietków, wsi słynącej z tego, że przed wojną były tam aleje obsadzone bzami, gremialnie odwiedzane w maju przez mieszkańców Breslau. A tutaj mamy opracowany przez Alicję Adamczak „Pamiętniczek kulinarny mieszkańców gminy Mietków”. Tu natomiast „Duchy historii zaklęte w Niemczańskich Murach”
oraz rewelacyjny, kieszonkowy „Spacerownik po Piławie Górnej” przygotowany przez gminę, a także „Łagiewniki – przewodnik po miejscach obecnych i nieobecnych” opracowany przez Tadeusza Szota, prawdziwego pasjonata historii swojej ziemi. Trzeba też podkreślić, iż pana Tadeusza w opracowaniu przewodnika wspomagały panie Izabela Beno i Iwona Wochnik. Jest to niezwykle cenna książka, bogato ilustrowana, wspaniały materiał promujący gminę Łagiewniki.

Wiele samorządów ma aspiracje do rozwoju turystyki i powinny zająć się poważnie promocją swoich walorów, bowiem w innym przypadku turyści będą odwiedzać miejsca znane już od wielu lat i wcześniej wypromowane.

– A te opowieści, że jest przecież internet, to trzeba włożyć miedzy bajki, ponieważ wiele osób uprawiających turystykę działa jednak inaczej i oni, gdy docierają już do ciekawych miejsc, to chcą z nich mieć jakieś pamiątki. Dlatego uważam, że wydawnictwa, o których wspomniałam, są niezbędne i mają przyszłość.

Czwartego listopada wasze stowarzyszenia miało zorganizować konferencję…

– …która z powodu nasilającej się epidemii nie doszła do skutku, a jej temat to „Koła Gospodyń Wiejskich – nowa jakość życia na wsi”. Gdy w roku 2018 weszła w życie ustawa o kołach gospodyń wiejskich, uważałam, że ta ustawa jest mocno niedopracowana.

Z jakiego powodu?

– Moim zdaniem wprowadziła pewną nierówność, dlatego, że ustanowiono, iż jedyną obowiązującą nazwą jest koło gospodyń wiejskich i każda inna nazwa byłaby nieuprawniona. A przecież w tych kołach działa sporo mężczyzn i nic złego by się nie stało, gdyby koło takie miało nazwę koła gospodyń i gospodarzy wiejskich. Ustawodawca w tym akcie prawnym odniósł się do tradycji sięgającej półtora wieku. Dawne koła działały przy kółkach rolniczych i były to koła skupiające rolniczki. Natomiast koła powstające w oparciu o nową ustawę, są kołami mieszkanek wsi, które z rolnictwem mają raczej niewiele wspólnego. Często są to panie, które urodziły się w miastach i na przykład wyszły za mąż za panów mieszkających na wsi, i też niekoniecznie rolników. Właśnie te kobiety chcą sobie organizować życie na swoich wsiach, pragną, aby było ono ciekawsze, na miarę naszych czasów i chcą też współdecydować o tym, co się na wsi dzieje. Na terenie siedmiu gmin (jedna, ósma, gmina miejska nie ma możliwości tworzenia kgw) naszego stowarzyszenia mamy zarejestrowanych 29 kgw, ale jest też sporo grup nieformalnych, które nazywane są kołami gospodyń wiejskich. Dziwię się, że one się nie rejestrują w ARiMR, bowiem za rejestracją idą pieniądze, za które koło gospodyń może np. kupić sobie stroje, zadbać o promocję koła lub doposażenie świetlicy wiejskiej. To właśnie koła gospodyń często organizują życie kulturalne na wsiach i organizują warsztaty edukacyjne i wycieczki dla dzieci, co integruje nie tylko dzieci, ale również ich mamy.

W ostatnich naszych naborach grantowych wiele z kgw sięgnęło skutecznie po środki na budowę infrastruktury turystycznej i rekreacyjnej, wydarzenia edukacyjne oraz opracowania i publikacje.

Czego jeszcze miała dotyczyć konferencja?

– Budowy nowego ustroju społecznego wsi. Do tej pory był sołtys i rada sołecka (nie mająca żadnego umocowania prawnego, będąca nieformalnym ciałem pomocowym sołtysa). Sołtys często sam boryka się z problemami. Dlatego w wielu wsiach są trudności z wyborem sołtysów, albo w ogóle ich nie ma. Powstanie funduszu sołeckiego było pierwszym sygnałem tego, że mieszkańcy wsi wreszcie będą w jakiejś mierze decydować o tym, co się będzie działo w ich miejscowościach i uczestniczyć w realizacji budżetu gmin. Poza sołtysem funkcjonują Ochotnicze Straże Pożarne, dzisiaj inne niż kiedyś, ponieważ nie są to tylko strażacy z armatkami do gaszenia ognia, ale także wyspecjalizowane jednostki ratownictwa oraz ludzie przychodzący z pomocą w organizacji różnych działań. Są także Ludowe Kluby Sportowe i różne tematyczne stowarzyszenia, w tym stowarzyszenia rozwoju i odnowy wsi. Nowe KGW muszą mądrze wpisać się w istniejący już ustrój wsi, włączyć się mądrze, znaleźć swoją przestrzeń i realizować swoje cele, wspierając jednocześnie innych. Nasza konferencja miała pokazać wszystkim, że oto na wsi pojawiły się nowe organizacje, nowi partnerzy naszych działań.

Co dla Stowarzyszenia Ślężanie będzie najistotniejsze w przyszłym okresie unijnego programowania?

– Zapewne odbudowywanie krajobrazu, środowiska naturalnego i opieka senioralna. O odnawialnych źródłach energii na Dolnym Śląsku w zasadzie tylko się mówiło, mamy problemy z czystością wód i powietrza oraz składowaniem odpadów komunalnych, i w naszej nowej strategii – ściśle związanej z unijnym programowaniem – chcemy umieścić właśnie przeciwdziałanie tym niekorzystnym trendom. Tereny rustykalne się zmieniają, powstają małe nowoczesne wsie, które nie są sensu stricto rolnicze, ale nawet jeśli są, to nie ma tam takiego rolnictwa jak dotychczas. Są tam duże wyspecjalizowane gospodarstwa rolne, i w tych wsiach trzeba stworzyć całą infrastrukturę – w tym usługi i e-usługi. Musimy realizować cele, które podniosą jakość życia na wsi i będą przeciwdziałać ucieczce mieszkańców wsi do miast.

Niemało tych wyzwań…

– …dlatego cieszy nas, że pojawiły się w naszej przestrzeni nowe organizacje, jakimi są koła gospodyń wiejskich. Pierwsze działania jakie obserwujemy pokazują ich ogromne zaangażowanie i prawdziwie oddolne inicjatywy. Ze swojej strony LGD Ślężanie deklaruje daleko idącą pomoc.

Rozmawiał Sławomir Grymin