Krajowy Przegląd Samorządowy

Namysłów: My musimy być skądś

Rozmowa z Julianem Kruszyńskim, burmistrzem Namysłowa

Kim jest dobry samorządowiec?

Chyba nie mamy aż tyle czasu, by dogłębnie na to pytanie odpowiedzieć. Na pewno jednak to ktoś, kto jest blisko ludzi i razem z nimi stara się rozwiązać problemy lokalnej społeczności. A jednocześnie w swoich działaniach potrafi dokonywać wyborów i je uzasadniać, bo nie zawsze i nie wszystko można zrobić.

Płytka szuflada?

Nigdy, nigdzie i nikomu nie wystarcza na wszystko. Mądrość to sztuka rozmowy, słuchania i w końcu wyboru.

Ocena działań samorządów dokonywana jest zazwyczaj poprzez obraz prężnie rozwijającej się infrastruktury, nowych miejsc pracy i inwestycji. Często zapominamy o przestrzeni do życia, która wypełnia nasz wolny czas.

I to błąd. Oczywiście inwestycje są ogromnie ważne, miejsca pracy też, podobnie na przykład infrastruktura komunikacyjna. Nie wolno nam jednak zapominać właśnie o tej przestrzeni do życia, o tym, co nas buduje, kształtuje, sprawia, że mamy korzenie i jesteśmy skądś.

Oj, chyba z takim podejściem jest pan w mniejszości…

Na pewno nie w Namysłowie.

Z danych statystycznych, na jakie trafiłem, wynika, że w Polsce do 2011 r. wydatki gmin na kulturę systematycznie rosły, a potem nastąpił ich spadek.

Nasz samorząd podjął decyzję o zwiększeniu nakładów finansowych na kulturę i ochronę dziedzictwa narodowego o pół miliona złotych. Wspieramy też jak możemy kulturę fizyczną, nie oszczędzamy na ochronie środowiska. Naprawdę ta przestrzeń do życia, o której już wspominaliśmy, plus budowanie lokalnej tożsamości to sprawy, o których nie zapominamy. Tak, nie zawsze udaje się zrobić wszystko. Trzeba wybierać. Tak jednak jest urządzony świat. I rzecz tylko w tym, by dobrze wybierać. Jestem przekonany, że razem ze współpracownikami, radnymi i mieszkańcami miasta i gminy działamy najlepiej jak potrafimy.

Pana zdaniem inwestycja w kulturę nie jest zatem rozrzutnością, żeby nie powiedzieć marnowaniem pieniędzy?

Bez kultury nie ma ciągłości naszego bytu narodowego. Troska o kulturę to jest tak naprawdę troska o społeczność. Tylko trochę inaczej wyrażona niż tylko kolejnymi inwestycjami, wiaduktami, drogami, chodnikami czy lampami. Kultura to jest baza naszego wychowania.

Swoimi działaniami próbuję dotrzeć głębiej do świadomości młodego pokolenia, ale nie tylko. Widać to zresztą podczas Namysłowskich Spotkań Filmowych, gdzie pojawiają się osoby z różnych pokoleń. Ta filmowa impreza to coś na kształt wszczepiania w ten nasz Namysłów kultury przez wielkie „K”. To jest naprawdę najwyższa półka. I zastanawiam się, o ile bylibyśmy ubożsi bez tych filmowych spotkań, które odbywają się u nas wiosną i jesienią. Podczas tych imprez pięknie można naładować akumulatory. Poza tym to też element związania grupy wspaniałych aktorów z naszą miejską przestrzenią. Honorowe Ławeczki, jakie otrzymują, to jest ich miejsce pod naszym niebem i wielu chętnie z tego korzysta, wraca tu. Tym samym pokazuje namysłowianom, że mieszkają naprawdę w szczególnym miejscu.

Jerzy Waldorff mówił, że muzyka łagodzi obyczaje. Można uzupełnić to stwierdzeniem, że sztuka sceniczna również wpływa na to, jacy jesteśmy. Bardzo nam wszystkim potrzeba wyciszenia, zrównoważanie, refleksji. Za dużo wokół nas agresji, która jest przecież wyłącznie destrukcyjna.

A jak ta wielka kultura przekłada się na powszedni dzień?

Pracuję z ludźmi z wizją i pomysłami, którzy nie rytualnie, ale długofalowo podchodzą do działań kulturalnych finansowanych przez samorząd. Właśnie kończymy remont biblioteki. Namysłowianie dostają placówkę nowoczesną, ze świetnym księgozbiorem, salami zabaw edukacyjnych, czytelniami. W Namysłowskim Ośrodku Kultury dzieje się więcej niż dużo. Mamy aktywne grupy młodzieżowe, ale także grupy senioralne, na przykład „RETROspekcję”, która staje się coraz bardziej profesjonalna. To ludzie, którzy potrafili połączyć troskę o wnuki z samorozwojem, działaniem na rzecz innych. Występowali w filharmonii, teatrze opolskim. Dzielą się z innymi tym, co potrafią. Są bardzo lubiani, zapraszani na wiele imprez.

Kultura kosztuje. Kontakt z nią, korzystanie z niej przekłada się na konkretne złotówki. Ogromnie ubolewam, że nie stać nas na wszystko. Każdy chciałby więcej, a ja nawet dużo więcej.

Szukacie sponsorów?

Tak. I znajdujemy. W budowaniu lepszej przestrzeni do życia wspiera nas wiele firm, w tym również te największe, jak chociażby Velux czy Browar Namysłów. Zresztą tych darczyńców jest dużo więcej. Również sami mieszkańcy w miarę swoich możliwości także wspierają działania budujące tożsamość lokalną i narodową. Przykładem może być Społeczny Komitet Budowy Pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego. Niedługo będzie robiony odlew w Poznaniu. Mamy już wybraną próbę mosiądzu. A odsłonięcie 15 sierpnia lub 17 września. Chcemy, żeby w 100. rocznicę odzyskania niepodległości Polski to szczególne miejsce już było takie namysłowskie…

A gdyby nagle pojawiła się złota rybka i mógł pan poprosić ją o jedną rzecz dla miasta i mieszkańców? Oczywiście cały czas rozmawiamy o tej sferze szeroko rozumianego rozwoju, zaspokajania zbiorowych potrzeb.

Natychmiast poprosiłbym złotą rybkę o wsparcie przy budowie kompleksu rekreacyjno-sportowego, gdzie miałaby stanąć hala widowiskowo-sportowa i stadion. Rybka miałaby ułatwione zadanie, bo czekam w tej chwili na decyzje dofinansowania z Ministerstwa Sportu i Turystyki. Wszystkie dokumenty są złożone. Gotowe są projekty. Mamy przygotowane miejsce.

Rozmawiał Tomasz Miarecki

 


I znowu gwiazdy nad Widawą

Za nami trzecia edycja Namysłowskich Spotkań Filmowych. Były tradycyjne warsztaty aktorskie, edukacyjne pokazy filmowe, występy, spotkania z artystami. A na skwerze przed Namysłowskim Domem Kultury pojawiły się kolejne dwie ławeczki.

W tym roku widzowie ławeczkami postanowili uhonorować Annę Dereszowską i Michała Żebrowskiego. Oczywiście obydwoje osobiście przyjechali do Namysłowa. Anna Dereszowska nawet z dziećmi, które na hulajnogach poznawały uroki miasta. Natomiast sama aktorka pojawiła się również na scenie NOK-u w recitalu „Instrukcja obsługi kobiety”.

Recital to dla mnie też rodzaj teatru, to coś na kształt muzycznego monodramu. Tekst jest dla mnie ogromnie ważny. Natomiast sam namysłowski recital i jego przesłanie? Oczywiście jest trochę przewrotne, bo przecież jako kobieta nigdy bym nie zdradziła naszych babskich tajemnic – mówiła Anna Dereszowska.

Również odtwórca tytułowej roli w „Panu Tadeuszu”, Skrzetuskiego w „Ogniem i mieczem” czy profesora Falkowicza w serialu „Na dobre i na złe” zagościł w sali NOK-u. Podczas spotkania z miłośnikami filmu opowiadał m.in. o swojej drodze do aktorstwa, o miłości do boksu, późnym ojcostwie, tajemnicach kierowania prywatnym teatrem (jest współtwórcą i dyrektorem, razem z Eugeniuszem Korinem, warszawskiego Teatru 6. Piętro), tajemnicach fryzury podczas zdjęć do „Wiedźmina”, znaczeniu autorytetów w aktorstwie…

Gośćmi 3. Namysłowskich Spotkań Filmowych „Bliżej Gwiazd” była w tym roku (zresztą nie po raz pierwszy) także Anna Samusionek, która prowadziła z młodzieżą warsztaty aktorskie (najlepsi pojadą jesienią do Wrocławia na kolejną turę szkoleń, tym razem pod okiem Bogusława Lindy, podczas Festiwalu Aktorstwa Filmowego).

Arcyciekawym wydarzeniem namysłowskich spotkań był także monodram Zbigniewa Walerysia „Ja jestem Żyd z »Wesela«”, będący sceniczną adaptacją utworu Romana Brandstaettera o Hirszu Singerze, pierwowzorze Żyda z „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego.

Namysłów rzeczywiście wyrasta na miejsce mocno filmowe. Byli tu już: Nowicki, Linda, Kożuchowska, Więckiewicz, Olbrychski, Łabacz, Pławiak, Samusionek, Zamachowski, Chabior, Waleryś, Żebrowski, Dereszowska, Kamińska, Dancewicz, Podleska, Żmijewski, Szczepkowska, Opania, Gonera, Cieślak… Trudno zliczyć. Tutaj po prostu kochają kino.

Mtm