niedziela, 9 majaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Muzyka naszych czasów

Muzyka elektroakustyczna jest piękna, to znaczy godna uwagi. Nie mam na myśli ładna. Choć i taka może być. Obraz abstrakcyjny może być piękny, bo jest cały czarny. Muzyka współczesna jest poruszająca, inna, niezwykła. Odzwierciedla naszą epokę – mówi Elżbieta Sikora, dyrektor artystyczny festiwalu Musica Electronica Nova

 
Rozmowa z Elżbietą Sikorą, dyrektorem artystycznym festiwlu Musica Electronica Nova
 

Zaczyna się trzecia edycja Musica Electronica Nova pod pani kierunkiem. Czy festiwal rozwija się tak, jak sobie pani tego życzyła?
Od początku chciałam wprowadzić muzykę elektroakustyczną, elektroniczną do sal koncertowych, pokazać, że nie jest wyłącznie sztuką odtwarzaną z głośników, słuchaną przez wąskie grono odbiorców. Na obu poprzednich festiwalach były koncerty symfoniczne, w tym roku będą aż dwa. Mamy koncerty chóralne kameralne.

Co oznacza podtytuł tegorocznego festiwalu: „Elektro-Vision”?
W tej edycji pokazujemy związki muzyki z obrazem. Wybraliśmy na kompozytora rezydenta Thierry’ego De Meya, bo jest jednocześnie twórcą dźwięku i obrazu – reżyseruje filmy pokazujące taniec, sam jest tancerzem, pisze muzykę. Łączenie wielu dziedzin sztuki to teraz bardzo ważna tendencja. Twórczość De Meya pokażemy w sześciu różnych odsłonach: będą instalacje, spektakle, polski zespół Hashtag Ensemble wykona jego utwór. Zobaczymy filmy o tańcu, które reżyserował, a więc formy łączące ruch, elementy wizualne i muzykę.

Liczne w tym roku wydarzenia związane z filmem nie będą się odbywać w salach koncertowych?
Seanse organizujemy we współpracy z wrocławskim kinem Nowe Horyzonty, miejscem, które przyciąga na własny festiwal filmowy. Zależy nam na wymieszaniu naszych publiczności. Bywalców Nowych Horyzontów chcielibyśmy zainteresować muzyką powiązaną z filmem, żeby ludzie uczęszczający do kina zaczęli przychodzić także na koncerty.

Jakie filmy oprócz twórczości Thierry’ego De Meya zobaczymy w tym cyklu?
Pokażemy całe serie eksperymentalnych filmów animowanych, zainicjowanych przez Pierre’a Schaeffera, który praktykował sztukę audiowizualną, kiedy była jeszcze mało rozpowszechniona. Poza nim muzykę do tych animacji pisali François Bayle, Ivo Malec, Bernard Parmegiani, a wśród twórców warstwy wizualnej znalazł się Polak, Piotr Kamler, fantastyczny reżyser, który działał w Paryżu. Wyświetlimy też w Nowych Horyzontach filmy z muzyką na żywo: w trakcie projekcji Strajku Siergieja Eisensteina zabrzmi twórczość Pierre’a Jodlowskiego, a na pokazie Człowieka z kamerą Dżigi Wiertowa usłyszmy muzykę Pierre’a Henry’ego, którą wykona jego asystent.

A jakie filmy obejrzą dzieci?
Dzieła Charliego Chaplina, do których na żywo grać będzie młody wrocławski kompozytor, Adam Porębski. Zabrzmi muzyka elektroniczna i skrzypce. Pokażemy też Les Shadoks – serię komicznych animacji, które kiedyś francuska telewizja pokazywała przed wieczornymi wiadomościami. To nie są filmy stricte dla dzieci, są raczej skierowane do publiczności w różnym wieku. Przykuwają uwagę abstrakcyjnym humorem i nieprawdopodobną animacją oraz muzyką elektroakustyczną. Są przezabawne.

Czym jest tytułowy Lodołamacz z koncertu inauguracyjnego?
To przedsięwzięcie to archeologia dźwięku. Pięćdziesiąt lat temu grupa artystów pojechała na lodołamacz, aby z elementów, które tam zostaną nagrane, opisane, sfilmowane, stworzyć dzieło sztuki. Kompozycja medialna Brise-Glace została wykonana tylko raz w latach sześćdziesiątych i zarejestrowana na taśmie. Wówczas wystąpiła orkiestra i recytatorka. Na inauguracji festiwalu zagra Orkiestra Symfoniczna NFM, Anne Sée będzie recytować teksty, a warstwę video – z fragmentów nagrania realizacji Brise-Glace z lat sześćdziesiątych – będą tworzyć na żywo artyści z Centrum Sztuki Wro. Zabrzmi element Brise-Glace, utwór Luca Ferrariego Et si tout entière maintenant. W tym roku mija dziesięć lat od śmierci kompozytora, więc chcemy go przywołać.

Rozwój techniczny upraszcza tworzenie nowej muzyki?
Jest dziś niewielu kompozytorów, którzy by nie używali do pracy komputera, niezależnie od tego, jaką muzyką się zajmują. Komponowanie na komputerze weszło nam w krew, przestało być trudne, jest wręcz za łatwe.

Kiedyś tak nie było, pani wspomina lata osiemdziesiąte jako etap „zatrzymania” dla siebie i większości twórców. Znalazła się pani we francuskim IRCAM-ie (Centrum Badawczo-Koordynacyjne Akustyki i Muzyki), gdzie stały ogromne komputery i, aby komponować, trzeba było nauczyć się programowania. Muzyk musiał wytłumaczyć, o co mu chodzi, inżynierowi, który umiałby to zrealizować?
Do tej pory kompozytorzy współpracują z informatykami. Ja się nie nauczyłam najnowszych programów i już nie mam zamiaru ich zgłębiać, bo mam teraz inne cele. Ale wiem, co chcę uzyskać. Najczęściej pracuję z asystentem, któremu opowiadam, o jaki efekt mi chodzi. On potem wpisuje moje myśli w program dużo szybciej, niż ja bym to zrobiła. Jednak wciąż zdarza mi się spędzać tygodnie w studiu, wtedy mam czas i mogę spokojnie komponować. Uczę się błyskawicznie, bo mam podstawy, dlatego opanowanie nowego programu trwa krótko.

Pokusi się pani o przewidzenie przyszłości muzyki?
Na pewno współpraca sztuki z techniką będzie się rozwijać, bo narzędzi do tworzenia muzyki wciąż przybywa, stają się bardziej przystępne, ale nigdy nie odejdziemy od instrumentów. Jakość dźwięku instrumentalnego granego na żywo nie została jeszcze osiągnięta żadnym innym sposobem. I nie o to chodzi. Chcemy nowej muzyki, czyli inaczej tworzonej, za pomocą nowego instrumentarium. Od dawna współistnieją muzyka instrumentalna, wokalna, perkusyjna – i tak samo swoje miejsce ma muzyka elektroniczna.

Podobno notuje pani na bieżąco inspirujące dźwięki codzienności?
Nagrywam albo zapisuję, po prostu obserwuję. Wszędzie można znaleźć inspirację – ktoś w kawiarni stuka szklanką w ciekawym rytmie i mogę tego rytmu użyć w innym kontekście. Wiele utworów elektronicznych lub instrumentalno-elektronicznych skomponowałam w oparciu o dźwięki realne, które nagrałam w mieście, na przykład Lizbona, tramwaj 28 bazuje w większej części na konkretnych dźwiękach zarejestrowanych w Lizbonie. Chicago al fresco to dźwięki nagrane w Chicago. Stale trzymam się dźwięku konkretnego, zalążkiem moich utworów jest zawsze dźwięk istniejący. Napisałam niewiele muzyki, która pochodziła od syntezy dźwięku, czyli od prądu elektrycznego.

Ten elektroniczno-kompozytorski świat chyba nie był do niedawna przystępny dla kobiet?
Kiedy zaczynałam w Polsce zajmować się tworzeniem muzyki, miałam wiele koleżanek studiujących kompozycję i zajmujących się tworzeniem muzyki zawodowo. Z pytaniem o bycie kompozytorką kobietą zetknęłam się dopiero we Francji i to w nieprzyjemny sposób. Paradoksalnie w tamtych czasach kwestia płci była większym problemem na Zachodzie niż u nas. Zawsze uparcie obstawałam przy stanowisku, że nieważne, czy kompozytor jest mężczyzną, czy kobietą, ważne, że tworzy dobrą muzykę.

A jak się współcześnie ocenia muzykę? Kategoria piękna już chyba nie obowiązuje?
Nie potrzeba przekonywać publiczności, że muzyka elektroniczna jest piękna. Nasze czasy niekoniecznie są piękne. Muzyka jest materią żywą i stale powstaje na nowo. Dlaczego to, co jest robione dzisiaj, miałoby być mniej godne uwagi od tego, co powstawało kiedyś? Wówczas to też było dzisiaj. Każda muzyka jest poruszająca i prawdziwa, tylko musi trafić na odbiorcę, który odczyta przekaz. Komponowanie jest wewnętrznym sposobem komunikacji, ekspresji, nawet jeśli pozostaje abstrakcyjne. Muzyka elektroakustyczna jest piękna, to znaczy godna uwagi. Nie mam na myśli – ładna. Choć i taka może być. Obraz abstrakcyjny może być piękny, bo jest cały czarny. Muzyka współczesna jest poruszająca, inna, niezwykła. Odzwierciedla naszą epokę.

Rozmawiała Joanna Michalska

Cały wywiad ukazał się w majowym wydaniu magazynu Muzyka w Mieście.

———————————————————————————————————————————————————————————–

Elżbieta Sikora – ukończyła reżyserię dźwięku i kompozycję w Warszawie. Studiowała muzykę elektroakustyczną i muzykę komputerową w Paryżu i w Stanford. Realizowała utwory w znanych ośrodkach: IRCAM, INA/GRM, IMEB, SEPR. Należała do awangardowej grupy kompozytorskiej KEW. Otrzymała wiele prestiżowych nagród i odznaczeń. Od 1981 roku mieszka we Francji, lecz pozostała zawodowo związana także z Polską. Lista jej utworów obejmuje ponad sześćdziesiąt kompozycji. W swojej twórczości łączy często nowe technologie z muzyką instrumentalną. Jej ostatnia opera  Madame Curie odniosła sukces sceniczny i została doceniona przez krytykę. Utwory Elżbiety Sikory wydawane przez PWM, Chant du Monde i Ariadne Verlag są wykonywane na całym świecie. Wiele z nich ukazało się na płytach.

W załączniku program tegorocznego festiwalu