czwartek, 26 listopadaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Mity, fakty, opowiastki październik 2020

– Nie ma żadnej strefy wolnej od LGBT – mówi wójt gminy Zakrzówek (woj. lubelskie) Józef Potocki, który pozwał do sądu Barta Staszewskiego za akcję „Strefy wolne od LGBT”. Natomiast Staszewski uważa, że gmina podjęła uchwałę dyskryminującą te środowiska. – Zdecydowaliśmy się pozwać Barta Staszewskiego za akcję „Strefy wolne od LGBT”, ponieważ nasza gmina została przez niego zniesławiona – wyjaśniał wójt – a zestawienie naszej gminy z pojęciem strefy wolnej od LGBT jest kłamstwem. W naszej gminie nie ma żadnej strefy, nasza gmina nie wyklucza osób ze względu na ich orientację seksualną.

Wójt Potocki zaznaczył także, iż gmina będzie domagać się przede wszystkim odkłamania fałszywych informacji rozpowszechnionych przez Staszewskiego. Akcja działacza LGBT Barta Staszewskiego polegała na tym, że jeździł on do miejscowości, w których samorządy przyjęły stanowiska o gminie „wolnej od ideologii LGBT” i tam przy tablicach z nazwą miejscowości ustawiał tablice z napisem „Strefa wolna od LGBT” (w kilku językach), a fotografie tablic publikował w mediach społecznościowych. Według wójta Józefa Potockiego stanowisko radnych gminy Zakrzówek nie wyklucza osób ze względu na ich orientację seksualną i nie dyskryminuje ludzi, lecz sprzeciwia się ideologizacji, seksualizacji dzieci w szkołach i broni praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich przekonaniami oraz poszanowania osobistej sfery intymności każdego ucznia. Wiceprezydent USA i kandydat Demokratów Joe Biden napisał na Twitterze, że prawa LGBTQ+ to prawa człowieka, a „Strefy wolne od LGBT” nie mogą mieć miejsca ani w Unii Europejskiej, ani nigdzie na świecie. A szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała natomiast, że strefy wolne od LGBT są strefami wolnymi od wartości humanistycznych i nie ma dla nich miejsca w UE.

• • •

Bogatynia – dwudziestotysięczne dolnośląskie miasteczko – stała się archetypem urzędniczej korupcji, złodziejstwa, produkcji oraz dystrybucji metamfetaminy i działalności przestępczej sitwy. W ostatnich latach zatrzymano tutaj rekordową liczbę osób piastujących ważne stanowiska. Do aresztu trafili m.in. lokalni policjanci zamieszani w produkcję i sprzedaż metamfetaminy, były komendant policji podejrzany o korupcję oraz Tomasz T., były przewodniczący rady miejskiej, któremu postawiono zarzut działania w grupie przestępczej produkującej metamfetaminę. Zatrzymano także kilka osób podejrzanych o przestępstwa urzędnicze przy gospodarowaniu odpadami, pod klucz trafił m.in. były burmistrz Bogatyni Andrzej G., a przed kilkoma dniami aresztowano na trzy miesiące byłego skarbnika miasta. Natomiast w sierpniu podczas sesji rady miejskiej i ku zaskoczeniu radnych obecny burmistrz Wojciech Błasiak ogłosił, że rezygnuje z pełnionej funkcji. Nie podał też powodów tej decyzji. We wrześniu premier Mateusz Morawiecki tymczasowo powołał do pełnienia funkcji burmistrza Bogatyni Wojciecha Stanisława Dobrołowicza, który pochodzi ze Zgorzelca i w ostatnich wyborach samorządowych bezskutecznie ubiegał się o fotel wójta tej gminy. Wybory na nowego burmistrza Bogatyni odbędą się 25 listopada.

• • •

Sąd Rejonowy w Wołowie skazał byłego burmistrza Brzegu Dolnego (woj. dolnośląskie) Stanisława J. na karę grzywny oraz orzekł zakaz zajmowania przez niego kierowniczych stanowisk i wykonywania funkcji związanych z nadzorem nad realizacją inwestycji finansowanych ze środków publicznych na okres czterech lat. W procesie skazane zostały także cztery inne osoby. Śledztwo w tej sprawie było m.in. wynikiem kontroli w urzędzie gminy przeprowadzonej przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego, która dotyczyła zakresu procedur i realizacji zamówienia publicznego w roku 2011 na zadanie związane z odbudową muru oporowego i bulwaru spacerowego w celu umożliwienia zainstalowania zabezpieczenia przeciwpowodziowego przez Urząd Miejski w Brzegu Dolnym. Oskarżonym w tej sprawie zarzucono popełnienie przestępstw polegających na poświadczeniu nieprawdy w licznych dokumentach urzędowych, w tym w dzienniku budowy, w protokołach odbioru wykonanych robót oraz protokole rzeczowo-finansowym końcowego odbioru zadania. Dokumenty te stanowiły podstawę nieuprawnionego wnioskowania, a następnie pozyskania przez burmistrza Brzegu Dolnego dotacji celowej w łącznej kwocie 2 092 881 zł przeznaczonej na dofinansowanie zadania. Dodatkowo oskarżonym zarzucono przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w związku z nieuprawnionym zawarciem umów na roboty dodatkowe i nieegzekwowanie postanowień wynikających wprost z umowy o roboty budowlane. Ponadto w toku śledztwa ustalono, iż inwestycji nie ukończono nawet w prolongowanym terminie, a do jej zakończenia wybrano firmę należącą do szwagra byłego burmistrza. Warto podkreślić, że te zachowania skutkowały niezasadnym wydaniem z budżetu gminy łącznej kwoty 133 568 zł. Sąd wymierzył oskarżonym kary grzywny w granicach od 90 stawek po 200 zł do 200 stawek po 200 zł każda. Dodatkowo sąd obciążył oskarżonych kosztami procesu. O ironio, w roku 2018 były burmistrz Brzegu Dolnego Stanisław J. został wyróżniony tytułem Najlepszego Burmistrza w ramach Ogólnopolskiego Programu Promocji Regionów „Samorządowa Marka Roku”.

• • •

Prezydent Zamościa Andrzej Wnuk jest podejrzany o składanie fałszywych zeznań, postawiono mu zarzut zeznania nieprawdy i zatajenia prawdy podczas zeznań w charakterze świadka. Prezydent twierdzi, że nie popełnił żadnego przestępstwa, a sprawa dotyczy konfliktu prezydenta z jednym z miejskich radnych. Zatem Andrzej Wnuk nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i jednocześnie odmówił składania wyjaśnień. Sprawa ma związek z wieloletnim konfliktem miedzy prezydentem a radnym Markiem Kudelą. W sierpniu 2016 roku radni dyskutowali nad pozbawieniem radnego mandatu, a chodziło o to, że miał on być mieszkańcem nie Zamościa, a pobliskiego Sitańca, czego dowodem miało być nagranie wideo. Radny twierdził, że to nieprawda, a nagranie przedstawiające jego z rodziną przed posesją w Sitańcu zostało zrobione z ukrycia przez prezydenta Wnuka kamerą samochodową. Prezydent temu zaprzeczał, twierdził, że nagranie otrzymał od innej nieznanej mu osoby i przekazał je przewodniczącemu rady. Za zarzucane mu przestępstwo prezydentowi Andrzejowi Wnukowi grozi kara ośmiu lat pozbawienia wolności.

Podglądacz samorządowy