poniedziałek, 10 majaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Mity, fakty, opowiastki luty 2016

W roku ubiegłym na Opolszczyźnie firmy zainwestowały 630 mln euro, tworząc 2300 miejsc pracy. Beth Polska w Oleśnie, Mueba w Ujeździe, Piomar i PKS Cargo w Krapkowicach, Aco Engineering w Kędzierzynie-Koźlu, Tube-Tec i Labdrob w Opolu, Eco-Recykling, KAAB i Projekt Fuel w Nysie, Diehl Controls w Namysłowie i Huta Szkła w Ozimku – to inwestorzy, którzy zdecydowali się rozpocząć działalność na terenie województwa opolskiego.

• • •

Małopolscy radni przyjęli uchwałę antysmogową. W Krakowie od 1 września 2019 roku będzie obowiązywał zakaz stosowania paliw stałych, na mocy którego nie będzie można palić węglem w domowych piecach oraz drewnem w kominkach. Kraków jest najbardziej zanieczyszczonym miastem w Polsce. Koszty zdrowotne szacuje się na 740 mln zł, unijne kary na około 4 mld zł, a koszty wymiany instalacji ekologicznych i pieców to 475 mln zł.

• • •

Pięć gmin z różnych części kraju (z województw śląskiego, łódzkiego, podkarpackiego i mazowieckiego) oszukali hakerzy, którzy stworzyli program podmieniający numer rachunku, na który samorządy wysyłały gotówkę. Pieniądze, zamiast do kontrahentów, trafiały na konta oszustów, a łączna szkoda przekroczyła 2 mln zł. Prokuratorskie śledztwo rozpoczęło się przed rokiem, gdy z konta Jaworzna (woj. śląskie) zniknęło ponad 965 tys. zł. Wtedy okazało się, że podczas procedury zatwierdzania przelewu internetowego firmie budowlanej wykonującej usługi na rzecz miasta, stworzony przez hakerów program podmienił numer rachunku, na który wysyłano gotówkę. W rzeczywistości pieniądze trafiły na konta oszustów. Urzędnicy zorientowali się, że pieniądze trafiły na niewłaściwy rachunek bankowy i złożyli zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Złodzieje przekazywali pieniądze na kolejne konta, aby ukryć ich pochodzenie, a ich część wymieniali na wirtualnej giełdzie na bitcoiny. W ten sposób okradziono urzędy gmin w Rząśni (495 tys. zł), Gidle (217 tys. zł), Błażowej (256 tys. zł) i w Belsku Dużym (79 tys. zł). Udało się zatrzymać oszustów, którymi okazali się trzej studenci z okolic Warszawy i dwaj bezrobotni, na nazwiska których założono rachunki bankowe, a szósty podejrzany ukrywał dokumenty dotyczące tej sprawy. Spryciarzom grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności.

• • •

Od pierwszego września do szkół obowiązkowo pójdą siedmiolatki, a tych nie jest za dużo – w całym kraju zaledwie 91 tysięcy. Do pierwszych klas mogą z nimi chodzić sześciolatki, których rodzice na własne życzenie wyślą do szkoły. Do tego może dojść 10-15 proc. dzieci, które są już w pierwszej klasie, ale ich rodzice zdecydują, że mają repetować. Zatem dzieci w pierwszych klasach będzie mało, a to oznacza utratę pracy dla tysięcy nauczycieli wczesnoszkolnych. Samorządowcy już to liczą – np. we Wrocławiu zwolnienie grozi ponad dwustu nauczycielom, w Łodzi – stu, a w Słupsku – dwudziestu. Pozostawienie sześciolatków w przedszkolach rodzi poważne konsekwencje finansowe i organizacyjne. Z budżetu państwa gminy dostają subwencję oświatową na każdego ucznia (standardowo około 5300 zł na rok) i dotację na przedszkolaka (jedynie 1370 zł na rok). W przedszkolach może zostać nawet 311 tys. przedszkolaków, co oznacza, że gminy nie dostaną na nie subwencji oświatowej, tylko dotację. Gminy nie dostaną więc około 180 mln zł miesięcznie, czyli od września do grudnia – ponad 700 mln zł. Ale to nie koniec problemów, ponieważ od września gminy będą musiały znaleźć miejsca dla wszystkich cztero- i pięciolatków, których rodzice zechcą posłać do przedszkoli. W Łodzi zabraknie miejsc dla 3000 trzylatków, w Poznaniu dla 1200, we Wrocławiu dla 3000 i w Krakowie dla 700. Krótko mówiąc, nic się w Polsce nie zmienia. Przychodzą kolejne ekipy rządzące, politycy coś lepszego lub gorszego wymyślają, muszą bowiem pokazać, że cokolwiek robią – a płacą za to samorządy.

• • •

Rząd jest przeciwny komercjalizacji szpitali, twierdząc, że otwiera ona drogę do prywatyzacji. Dlatego w znowelizowanej ustawie o działalności leczniczej ma zostać tylko jedno rozwiązanie – obowiązek pokrywania strat szpitali. W znowelizowanej ustawie ma się także pojawić zakaz sprzedaży udziałów lub akcji publicznych szpitali prywatnym firmom. Poza tym szpitale już działające jako spółki, ale w stu procentach należące do samorządów, będą musiały cały swój zysk przeznaczać na działalność leczniczą, czyli leczenie, promocję zdrowia, remonty, zakup aparatury, place zabaw i podwyżki płac. Długiem szpitala, który działa jako publiczny ZOZ, będzie można handlować tylko za zgodą samorządu, do którego ten szpital należy. Teraz kontrakty na leczenie może zawierać tylko NFZ, natomiast samorządom wolno finansować jedynie programy profilaktyczne – np. fundować mieszkańcom szczepionki na grypę. Po nowelizacji ustawy o działalności leczniczej, samorządy będą mogły płacić za wszystko, na co NFZ nie ma lub nie chce dać pieniędzy, czyli porady u specjalistów, drogie operacje, rehabilitacje itd. W Związku Powiatów Polskich nie podoba się nie tylko pomysł płacenia przez samorządy za leczenie, lecz cały projekt założeń do nowelizacji ustawy o działalności leczniczej. Szpitale są zadłużone z powodu braku pieniędzy na zdrowie, a w budżecie NFZ ubędzie ich jeszcze po podwyższeniu kwoty wolnej od podatku. Samorządy z tego powodu też będą miały mniejsze wpływy do budżetu, a rząd, który obiecywał poprawę w zdrowiu, chce to zrobić cudzym kosztem. Natomiast Grupa Nowy Szpital, dzierżawiąca jedenaście lecznic w Polsce, uważa, iż odebranie jednostkom samorządu terytorialnego prawa do decydowania o własnym majątku jest sprzeczne z konstytucją.

• • •

Od początku roku straże miejskie nie mogą kontrolować prędkości pojazdów i musiały wyłączyć wszystkie fotoradary. Posłowie przekonywali, że fotoradary zbyt często służą jako maszynki do zarabiania pieniędzy i słynny na cały kraj stał się przypadek gminy Biały Bór w województwie zachodniopomorskim, gdzie wpływy z tych urządzeń stanowiły aż jedną szóstą budżetu samorządu. Władze dużych miast przekonują jednak, iż po wyłączeniu gminnych fotoradarów na ulicach zrobi się niebezpieczniej. Moim zdaniem – a też jestem kierowcą – to zagrożenie jest bezdyskusyjne. Na szczęście na drogach wciąż działają fotoradary należące do Inspekcji Transportu Drogowego i wiele gmin liczy na to, że to ta instytucja przejmie gminne urządzenia. Na razie ITD z tym się nie spieszy i może nie zdążyć, bowiem docierają słuchy o jej ewentualnej likwidacji. Wtedy jej kompetencje przejęłaby policja.

Podglądacz samorządowy