poniedziałek, 12 kwietniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Mity, fakty, opowiastki grudzień 2014

W Polsce demokracja ma też taki – podobny do rosyjskiego i białoruskiego – wymiar, że dziennikarzom czasami nie wolno wykonywać swojej pracy. Niedawno policja zatrzymała – za wtargnięcie do siedziby Państwowej Komisji Wyborczej – fotoreporterów Tomasza Gzelę z Polskiej Agencji Prasowej i Jana Pawlickiego z TV Republika. Fotoreporterzy zapewniają, że nigdzie się nie wdzierali, tylko wykonywali swoją pracę, dokumentując wtargnięcie do PKW grupy protestujących osób i dla każdego, kto zna się choć trochę na dziennikarskiej robocie powinno to być argumentem wystarczającym. Sprawę zatrzymania dziennikarzy bada rzecznik praw obywatelskich, a protestowały już Fundacja Helsińska, organizacje dziennikarskie (w tym międzynarodowa Dziennikarze bez Granic) i Izba Wydawców Prasy. A swoją drogą nadgorliwość – w tym przypadku policyjna – gorsza jest od uciążliwych hemoroidów, głośnego mlaskania w towarzystwie i seksu bez sensu i przyjemności. Całe szczęście, że sąd zachował zdrowy rozsądek i dziennikarze zostali uniewinnieni.

• • •

W roku 1992 nasz kolega dziennikarz, Jarosław Ziętara, 24-letni wówczas reporter „Gazety Poznańskiej”, wyszedł z domu do redakcji i ślad po nim zaginął. Dziennikarz najprawdopodobniej został zamordowany, śledztwo w sprawie jego zaginięcia wznawiano kilkakrotnie, badając wątki zabójstwa przez grupy przestępcze i poszukiwano zwłok poza Poznaniem. Ostatnio zatrzymano i aresztowano w tej sprawie byłego senatora Aleksandra G. i dwóch mężczyzn, którzy dla niego pracowali i pojawiły się szanse wyjaśnienia tej ponurej sprawy. Podobno redaktor Jarosław Ziętara przygotowywał materiały dziennikarskie, które mogły być niewygodne dla niektórych osób i dlatego został zamordowany. To samo miało spotkać Piotra Najsztuba.

• • •

Przed wyborami samorządowymi rząd rzucił koło ratunkowe Mazowszu, które w przyszłym roku zapłaci „janosikowe” o 200 mln zł niższe. Przez ubiegłą dekadę województwo mazowieckie było jedynym płatnikiem netto „janosikowego”, oddało z tego tytułu 16 mld zł i de facto zbankrutowało. W roku 2015 miało do zapłacenia prawie pół miliarda złotych, ale Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że „janosikowe” jest niekonstytucyjne, bowiem nie zostawia samorządom wystarczających kwot, by wywiązały się ze swoich obowiązków i zmusił rząd do uchwalenia nowych przepisów.

• • •

W województwie opolskim, w gminie Pakosławice, doszło do niezwykłej sytuacji, ponieważ w drugiej turze wyborów samorządowych kandydaci na wójta Jarosław Nosal i Adam Raczyński uzyskali po 705 głosów i każdy z nich wygrał w trzech obwodach. Zgodnie z prawem zarządzono losowanie, w którym wygrał Adam Raczyński.

• • •

Za to w Olsztynie o fotel prezydenta zawalczyli były włodarz tego miasta Czesław Małkowski i jego dawny współpracownik Piotr Grzymowicz. Przed kilu laty Małkowskiemu prokuratura zarzuciła zgwałcenie jednej z miejskich urzędniczek (podejrzany przyznał się jedynie do romansu) i w listopadzie 2008 roku odwołano go ze stanowiska po referendum. Przed czterema laty – mimo prokuratorskich zarzutów – Małkowski wygrał pierwszą turę wyborów prezydenckich, lecz przegrał o włos drugą turę ze wspieranym przez PSL Piotrem Grzymowiczem, swoim dawnym zastępcą. Czesław Małkowski otrzymał wtedy 47 proc. głosów, mimo że przeciwko niemu zjednoczyli się dosłownie wszyscy – od prawicy po feministki. W tegorocznych wyborach Małkowski także wygrał w pierwszej turze, mając przewagę 14 punktów procentowych, ale przegrał różnicą ponad pięciuset głosów w drugiej turze. W zwycięstwie Piotra Grzymowicza pomogły mu zaangażowanie posłów i apele znanych osób, aby nie głosować na Małkowskiego. A swoją drogą proces byłego prezydenta dotyczący molestowania i gwałtu toczy się od ponad trzech lat przed sądem pierwszej instancji i jest porażką wymiaru sprawiedliwości.

• • •

Wybory samorządowe nie odbyły się w listopadzie w Zielonej Górze, ale zostaną przeprowadzone wiosną i jest to efekt połączenia miasta z obwarzankową gminą wiejską. Połączenie miasta z liczącą 17 wsi gminą nastąpi 1 stycznia 2015 roku. Do tego czasu powiększoną Zieloną Górą rządzić będzie obecny prezydent Janusz Kubicki, a zadania rady miasta przejmie osoba wyznaczona przez premiera na wniosek wojewody lubuskiego. Warto podkreślić, że Zielona Góra – jako pierwsze miasto w naszym kraju – skorzystała z prawa do połączenia i dlatego otrzyma 100 mln zł od ministra finansów. Ta premia jest rezultatem zgodnego połączenia, a gwarantuje ją ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Po połączeniu liczba mieszkańców Zielonej Góry wzrośnie z około 118 do około 136 tysięcy, a powierzchnia powiększy się z 58 do 278 kilometrów kwadratowych. Dzięki temu Zielona Góra stanie się obszarowo większa od Poznania. Pomysł łączenia miast i okalających je gmin forsuje Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, ma to bowiem przynieść oszczędności budżetowe.

• • •

W podkieleckim Chmielniku Jarosław Zatorski rządził 21 lat, wygrał pierwszą turę na burmistrza i zrezygnował z udziału w drugiej turze. W pierwszej turze Zatorski dostał 2404 głosy, a w drugiej miał się zmierzyć z Pawłem Wójcikiem z PiS (1975 głosów). Jarosław Zatorski, tłumacząc swoją rezygnację oznajmił, że postanowił przerwać wymierzoną w siebie nagonkę, której po prostu nie wytrzymał. Najbardziej dostało mu się za odbudowę siedemnastowiecznej synagogi, której koszt wyniósł siedem milionów złotych.

• • •

W listopadzie Steven Spielberg kręcił we Wrocławiu część swojego najnowszego filmu – szpiegowskiego thrillera, w którym w głównej roli występuje Tom Hanks. Tytuł roboczy filmu to „St. James Place”, a Wrocław udaje w nim Berlin z przełomu lat 50. i 60. Akcja filmu toczy się w Berlinie i USA, a tematem jest pierwsza w historii wymiana szpiegów między Stanami Zjednoczonym i ZSRR. Niestety, jak zwykle, z powodu zdjęć filmowych m.in. na ul. Mierniczej mieszkańcy mieli utrudnione życie – parkowanie samochodów i poruszanie się – i ten dyskomfort trwał przez cały listopad, nic więc dziwnego, że Przedmieście Oławskie nie poparło Rafała Dutkiewicza w wyborach na prezydenta Wrocławia. Zresztą ten teren traktowany jest od wielu lat przez władze miasta po macoszemu i co jakiś czas lądują tutaj ekipy filmowe, robiąc filmy z czasów przedwojennych, wojennych i ciut powojennych. Za to mieszkańcy mają tego wojennego zamieszania po prostu dość – chcą nowych elewacji i pięknych domów; samo zamontowanie domofonów już nie wystarczy.

Podglądacz samorządowy