Krajowy Przegląd Samorządowy

Mity, fakty, opowiastki

  • W ubiegłej kadencji samorządowej nasza największa w kraju, bezpłatna gazeta samorządowa – miesięcznik „Gmina Polska” – współpracowała z prawie stu gminami – od Dolnego Śląska i Opolszczyzny po Podlasie i Podkarpacie. Przy okazji ostatnich wyborów samorządowych bezpośrednio wspieraliśmy kilkudziesięciu kandydatów na wójtów i burmistrzów, z których tylko kilku przegrało. Jedynie w październikowym numerze naszego periodyku na łamach „GP” gościły 42 gminy, gdzie w innych tego typu polskich gazetach było ich co najwyżej po kilka. Używając kolokwializmu – nasi wygrywali i jedynie trzech dzisiejszych wójtów i burmistrzów zapomniało o przedwyborczych deklaracjach wobec redakcji, pokazując jednoznacznie, że bezinteresowna niewdzięczność zawsze towarzyszyła ludziom, a część samorządowców, na szczęście naprawdę niewielka, to – jak w każdej grupie zawodowej – ludzie, których słowa nie są warte funta kłaków. Z drugiej strony tym ludziom, nie szanującym przede wszystkim siebie samych, dziennikarze „GP” serdecznie dziękują za to, że przez swoje zachowania przypominają nam, że tylko naiwni mogą liczyć na uczciwość bliźniego.

• • •

  • A teraz dowcip: jak co roku książę ciemności Lucyfer przeprowadza inspekcję piekielnych czeluści i w jednym z najciemniejszych zakamarków napotyka czartów pilnujących wielkie kotły. „Co jest w tych kotłach?” – pyta władca. „A to smażą się przedstawiciele różnych nacji” – odpowiada jeden z diabłów. Lucyfer wnet zauważył, iż jeden z kotłów jest niepilnowany. „Dlaczego nikt tutaj nie pilnuje?” – indaguje. „Proszę księcia, tutaj straży nie trzeba, tutaj są Polacy i jak się który tylko z kotła wychyli, to drugi łapie go za nogi i ściąga w smołę z powrotem” – usłyszał w odpowiedź. Podobnie m.in. wychylił się Piotr Lech, który ośmielił się wygrać po raz drugi – i to pierwszy raz w historii gminy! – wybory na burmistrza Milicza, i którego nowa rada miejska prawie natychmiast ochoczo nagrodziła za ten sukces obcięciem wynagrodzenia o prawie 4,5 tys. zł brutto. W poprzedniej kadencji samorządowej miesięczna pensja burmistrza Lecha wynosiła ponad 8,5 tys. zł na rękę, teraz będzie to 5,4 tys. zł. Podobno część milickiej rady w ten oto nowatorski i przyjazny sposób postanowiła przymusić Piotra Lecha do jeszcze lepszej pracy na rzecz miejscowej społeczności, ale moim zdaniem owo sprytne posunięcie byłoby jeszcze bardziej skuteczne, gdyby radni solidarnie zmniejszyli swoje diety o połowę, co nieuchronnie wzmogłoby ich apetyt na sukcesy w zarządzaniu gminą. W redakcji „Gminy Polskiej” jesteśmy pełni podziwu dla Rady Miejskiej w Miliczu za to, że potrafiła już na początku nowej kadencji schwytać byka za rogi, zastosować niekonwencjonalne rozwiązania w myśl starorzymskiej zasady: „gdzie zgoda, tam zwycięstwo” i po koleżeńsku wskazać burmistrzowi jego miejsce oraz wzmóc oczekiwane przez wszystkich tempo rewolucyjnych zmian w gminie. Zapewne teraz burmistrz Piotr Lech ruszy w te pędy do roboty, będzie przenosił góry, a raczej stawy milickie, chcąc zasłużyć na uznanie szanujących i ceniących go radnych oraz na jakieś choć trochę poważniejsze środki finansowe. Ktoś mądry już w Polsce powiedział, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy – pewnie dotyczy to również samorządowców – a że ich dzisiejsze pensje coraz bardziej przypominają wynagrodzenia magazynierów z uprawnieniami na wózki widłowe i szefów narzędziowni w dobrych firmach, to przecież tylko ich kłopot.

• • •

  • A tak a propos pieniędzy – zadłużona na 50 mln zł gmina Ostrowice została w tym roku zniesiona i włączona do gmin Drawsko Pomorskie i Złocieniec. Natomiast były wójt gminy Ostrowice Wacław M. i była skarbniczka tejże gminy Krystyna K. w listopadzie roku 2016 usłyszeli zarzuty nadużycia i przekroczenia uprawnień, a także nierzetelnego prowadzenia ksiąg rachunkowych, co doprowadziło do wyrządzenia gminie szkody wielkich rozmiarów. Podejrzani samorządowcy od września 2008 do października 2016 mieli zadłużyć samorząd – m.in. w parabankach. W maju ubiegłego roku akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Koszalinie, a w grudniu rozpoczął się proces oskarżonych. Obojgu grozi kara do dziesięciu lat pozbawienia wolności, ale do winy się nie przyznają.

• • •

  • Z początkiem roku na mapie Polski pojawiło się sześć nowych miast – Koszyce, Nowa Słupia, Lubowidz, Pierzchnica, Szydłów i Wielbark. Położone w woj. małopolskim Koszyce (powiat proszowicki) w latach 1374-1869 były miastem Korony Królestwa Polskiego. Nowa Słupia (woj. świętokrzyskie) była miastem w latach 1351-1869 i jest jednym z najważniejszych miejsc turystycznych w rejonie Gór Świętokrzyskich. Pierzchnica i Szydłów utraciły prawa miejskie po powstaniu styczniowym. Wielbark (woj. warmińsko-mazurskie) ma wyodrębnione centrum z rynkiem i w przeszłości także był miastem, a w Lubowidzu (woj. małopolskie) w centrum miejscowości skupione są niemal wszystkie najważniejsze dla mieszkańców gminy instytucje publiczne. Poza tym kilka gmin zmieni swoje granice – większe staną się: Pruchnik, Kartuzy, Opoczno, Gryfino, Kolbuszowa i Sędziszów Małopolski.

• • •

  • Spektakularnie rozpoczął pracę nowy burmistrz Boguszowa-Gorców (woj. dolnośląskie) Jacek C., którego policjanci zatrzymali w grudniu w urzędzie miejskim na gorącym uczynku przyjęcia korzyści majątkowej od jednego z przedsiębiorców. Łapówka wyniosła kilkadziesiąt tysięcy złotych, a wszystko dotyczy wymiany oświetlenia ulicznego. Podobno firma realizująca to zadanie dla miasta nie była w stanie wywiązać się z terminu zakończenia inwestycji, a jej przedstawiciele, chcąc uniknąć kar za niewywiązanie się z terminu, wystąpili do władz Boguszowa-Gorców o przesunięcie terminu realizacji zadania i wtedy mieli otrzymać propozycję korupcyjną. Podejrzany burmistrz Jacek C. wcześniej był starostą powiatu wałbrzyskiego. Grozi mu kara do 12 lat więzienia. Razem z burmistrzem zatrzymano także przedsiębiorcę, który wręczył łapówkę.

Podglądacz samorządowy