wtorek, 13 kwietniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Międzylesie: Nie jesteśmy zieloną wyspą

Rozmowa z burmistrzem Międzylesia Tomaszem Korczakiem

W tym roku prawie wszyscy włodarze gmin narzekają na rynek wykonawców, a z drugiej strony ruszyły żwawiej finansowe środki unijne.

Międzylesie nie jest zieloną wyspą, mamy takie same problemy z wykonawcami, z rozstrzyganiem przetargów i z cenami. Wnioski o unijne dofinansowania inwestycji składane są bowiem jakieś dwa lata wcześniej, w porównaniu
z okresem, kiedy konkursy s
ą rozstrzygane, kosztorysy się więc dezaktualizują. To dotyczy wszystkich, także Międzylesia.

Stąd niezła gimnastyka finansowa samorządowców…

– …która musi być, bowiem na tym polega m.in. wykonywanie budżetu w granicach prawa finansowego i prawa o gospodarce majątkiem gminnym. Najważniejsze, że dzisiaj realizujemy wszystkie zaplanowane inwestycje, aczkolwiek do niektórych zadań musimy dopłacać.

Co przez ostatnie pół roku było priorytetem waszego samorządu?

Trudno mi mówić o jakichś sześciu miesiącach, ponieważ samorządowa robota to wieczny ciąg działań i jeśli miałbym jakieś okresy oddzielać, to mogę naszą pracę dzielić na kadencje. A od lat naszym podstawowym zamierzeniem jest budowa infrastruktury technicznej i społecznej. Zatem m.in. budujemy drogi, choć np. ceny tylko kruszywa wzrosły o 40 procent. Budujemy także trasy single tracków, gdzie też mieliśmy problem z wyłonieniem wykonawcy, co spowodowało opóźnienia, ale takie perturbacje dotyczą całej Polski. Liczę na to, że rząd i samorząd wojewódzki zauważą ten problem, z którym wszyscy się zmagamy.

Jak pan ocenia mijającą już kadencją samorządową w Międzylesiu?

Przed czterema laty wraz z radą powiedzieliśmy sobie, że będziemy kontynuować przedsięwzięcia infrastrukturalne na terenie naszej gminy – ileś budów zrealizowaliśmy, realizujemy i będziemy realizować. Rada stanęła na stanowisku dużej dyscypliny finansowej i nasze zadłużenie nie przekracza dziesięciu procent. Działamy w obrębie własnych i pozyskanych środków finansowych, choć bez jakichś superwielkich inwestycji, ale wykonać można wszystko, tylko potem przychodzi trudny czas rozliczeń. A nam ludzie zaufali i nie możemy działać w myśl zasady „po nas choćby potop”.

Starożytni Rzymianie prawili, że „gdzie zgoda, tam zwycięstwo”. Jak układa się panu współpraca z radnymi, jaki był wynik sesji absolutoryjnej?

Współpraca z radą jest merytoryczna i Bogu dziękować, że polityka jeśli nawet jest, to jest marginesem działalności rady. Zawsze uważałem, że samorząd powinien być apolityczny i dobrze by było, aby od powiatu w dół zajmował się przede wszystkim sprawami społeczności lokalnej, a nie wikłał się w politykę i obsadzanie stanowisk. A absolutorium to skwitowanie pracy burmistrza w związku z wykonaniem ubiegłorocznego budżetu. Budżet został wykonany, zadania zrealizowane, Regionalna Izba Obrachunkowa nie miała żadnych uwag, a w związku z tym absolutorium jednomyślnie pozytywne. Za to dziękuję naszej radzie, zresztą dziękuję jej za każdą sesję, za każdy rok wspólnej pracy i za każdy budżet, który uchwalamy. A to, że się spieramy i że mamy nieraz inne zdania, to właśnie tak ma być. Ale najbardziej cenię sobie to, że jak się już domówimy po tej szarpaninie, to pamiętamy warunki naszej umowy.

Niedługo wybory samorządowe. Czy zdecydował się pan ubiegać ponownie o burmistrzowanie w Międzyborzu?

O tych ważnych sprawach wyborczych zawsze mówię w sierpniu, a teraz jestem przed urlopem, podczas którego zdecyduję o moim kandydowaniu.

Rozmawiał Sławomir Grymin