czwartek, 7 lipcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Mała Porzeczka

ZOO Wrocław 12 maja doczekało się narodzin małego żubra. Cieszą one tym bardziej, że żubry są przykładem gatunku, który został uratowany od wyginięcia jedynie dzięki hodowli w ogrodach zoologicznych. Pokazuje to, jak ważna jest rola zoo w ochronie gatunkowej i odtwarzaniu populacji zwierząt na skraju wymarcia. W podobnej sytuacji jak niegdyś żubry, jest obecnie wiele zwierząt. Spośród ponad 140 tys. gatunków sklasyfikowanych przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody (IUCN), ponad 40 tys. jest w różnym stopniu zagrożonych wyginięciem.

Żubr to największe zwierzę lądowe w Europie. Kiedyś nazywany był królem puszczy i tylko król mógł na niego polować. Nawet najzamożniejsi szlachcice nie mogli podnieść na niego ręki. Z biegiem czasu naturalne tereny występowania żubra przejmował człowiek, a zwierzę stało się celem myśliwych. W 1919 roku okazało się, że na terenie Polski nie ma już ani jednego żubra.

Narodziny małego żubra

W okresie międzywojennym powstało Międzynarodowe Towarzystwo Ochrony Żubra. Jego pierwszym zadaniem była inwentaryzacja wszystkich przedstawicieli gatunku w ogrodach zoologicznych w Europie oraz utworzenie ich Księgi Rodowodowej. Biolodzy okresu międzywojennego, wśród których był Kazimierz Szczerkowski, dyrektor poznańskiego zoo, wyznaczyli pulę tak zwanych 12 założycieli – żubrów, z których odtworzono populację żubra kaukaskiego i nizinnego. Wszystkie obecnie żyjące osobniki wywodzą się właśnie od 12 założycieli, z kolei „nasza” linia – nizinna, wywodzi się jedynie od siedmiu założycieli.

Młoda żubrzyczka Fot. Tomasz Miarecki

Ta fascynująca historia pokazuje, jak ważna jest rola ogrodów zoologicznych. Gatunek udało się odtworzyć z sukcesem. Z punktu, w którym nie mieliśmy ani jednego żubra w naturze, doszliśmy do sytuacji, w której populacja jest całkowicie zabezpieczona. Obecnie te piękne zwierzęta żyją między innymi w Puszczy Augustowskiej, Bieszczadach i Puszczy Białowieskiej. Żubry z Polski trafiają także do krajów ościennych i zoo w całej Europie.

Nasz nowo narodzony żubr to samiczka, której opiekunowie nadali imię Porzeczka II (w Księdze Rodowodowej jest już jedna Porzeczka). Zgodnie z Księgą, imię powinno się zaczynać na „Po-”. Porzeczka rozwija się prawidłowo i ma apetyt na mleko. Trzyma się blisko mamy, Poriny i z łatwością można ją zobaczyć na wybiegu.



Łukasz Karolik opiekun żubrów we wrocławskim ogrodzie Fot. Tomasz Miarecki

Wymarłe w naturze chronione przez ZOO Wrocław

Wiele gatunków zwierząt jest w takiej samej lub podobnej sytuacji co kiedyś żubr. Według biologów mamy obecnie do czynienia z szóstym masowym wymieraniem. Głównym sprawcą tego stanu jest człowiek, napędzane przez niego zmiany klimatyczne, zabieranie siedlisk zwierząt i degradacja środowiska naturalnego.

Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) klasyfikuje 37 gatunków współcześnie żyjących zwierząt za wymarłe w naturze i żyjące jedynie w ogrodach zoologicznych. Na tej liście widnieją dwa gatunki ssaków. Oba: oryksy szablorogie i milu chińskie, można zobaczyć w ZOO Wrocław.

Jeszcze sto lat temu oryksy pasły się dziko na wielkich przestrzeniach od Maroka po Egipt, ale z biegiem lat było ich coraz mniej – głównie z powodu kłusownictwa dla ich imponujących rogów i zagarniania ich siedlisk przez człowieka. Obecnie próbuje się odtworzyć populację oryksów na terenach dawnego występowania w Tunezji, Maroku i Senegalu (czyli reintrodukować je), ale będzie to na pewno długi proces. Mamy ponad 30-letnie doświadczenie w hodowli oryksów szablorogich. Pierwsza para pojawiła się we wrocławskim zoo w 1984 r. Odchowaliśmy już kilkadziesiąt osobników tego gatunku.

Milu chiński występował w Chinach, ale już w III wieku naszej ery został wytępiony. Gdyby nie 18 osobników z parku łowieckiego cesarzy chińskich Nanhaizi pod Pekinem, nigdy nie udałoby się przywrócić go naturze. Populację tego ssaka udało się odtworzyć i wypuścić milu nie tylko w Chinach i nad Morzem Żółtym, ale także wprowadzić na dotychczas niezamieszkane przez niego tereny (czyli introdukować) w Europie i Ameryce Południowej.

Ratujemy gatunki

Na skraju uznania za wymarłe w naturze jest wiele innych zwierząt, także tych z wrocławskiego zoo. Unikatowa fauna Madagaskaru nigdy nie była w tak krytycznej sytuacji jak teraz. 75 proc. zwierząt na Madagaskarze – 150 tysięcy z 200 tysięcy, to endemity, czyli gatunki niewystępujące nigdzie indziej. Liczebność niemal wszystkich z nich drastycznie spada. Populacja lemurów katta zmniejszyła się o 97 proc. w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Madagaskar jest jednym z najszybciej wylesiających się krajów na świecie, problemem są także susze i kłusownictwo. Więcej lemurów katta przebywa obecnie w ogrodach zoologicznych na całym świecie, niż w naturze. Fundacja ZOO Wrocław DODO działa na rzecz ratowania fauny Madagaskaru i realnie wspiera Centrum Ratowania Lemurów – Reniala na południu wyspy.

Na wolności pozostało mniej niż 400 tygrysów sumatrzańskich. W ogrodach zoologicznych, w tym we wrocławskim zoo, udaje się utrzymywać populację na poziomie 250 osobników (w tym ponad 100 w Europie). Kilka dni temu obchodziliśmy drugie urodziny naszej tygrysicy Suryi. Narodziny nowego osobnika tego gatunku były dla nas wielkim sukcesem hodowlanym. Ochronę tego gatunku w naturze także wspiera fundacja ZOO Wrocław DODO.

Daniel mezopotamski który występował kiedyś w północnej Afryce i Azji Mniejszej od Turcji po Iran, przestał być widywany około 1940 roku. Po kilkunastu latach odnaleziono w Iranie populację 25 dzikich osobników tego gatunku, ale jego sytuacja wciąż jest trudna. Występuje w nielicznych zoo na świecie, a obecnie także my staramy się wspomóc ochronę tego zagrożonego wyginięciem gatunku.

Populacja jelenia Alfreda żyjącego w lasach na filipińskich wyspach załamała się w okolicy 1980 roku i przestał on być powszechnie widywany. Po kilku latach w lokalnych woskach znaleziono żyjące osobniki, ale gatunek ten wciąż jest zagrożony wyginięciem. Jeleń Alfreda jest obecnie hodowany w ogrodach zoologicznych, a w naturze występuje na wyspach Negros i Panay.

Warte wspomnienia są także gatunki, których nie posiadamy we Wrocławiu. Koń Przewalskiego w latach 60. ubiegłego wieku wyginął na wolności i tylko dzięki wysiłkom ogrodów zoologicznych udało się odtworzyć populację tego zwierzęcia. Bazowała ona na 13 koniach założycielach, co przypomina nam historię żubra. Kilkanaście lat temu w naturze pozostało jedynie 30 lampartów amurskich. Dzięki działaniom ochroniarskim ich liczba wzrosła do około 100, a w ogrodach na całym świecie jest ich dziś ponad 200.