środa, 27 styczniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Kultura wiele ma imion

Rozmowa z Wojciechem Dąbrowskim, dyrektorem Wrocławskiego Teatru Komedia

 

Na jedynym w waszym repertuarze kryminale, „Szalonych nożyczkach”, spotkaliśmy się 24 października już po raz 300… Dochód z tego spektaklu przeznaczony został na Fundację Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach.

– W sumie, wraz z licytacją – m.in. czapki Andreasa Koeflera i czapki i szalika Thomasa Morgensterna – zdobyliśmy na ten szlachetny cel 36 550 złotych.

Czyli kończący się powoli rok 2015 zamyka Teatr Komedia pięknie… A jak otworzy rok 2016, rok Wrocławia jako Europejskiej Stolicy Kultury?

– Zacznijmy od turnieju tenisowego, który sponsorować będzie Bank BNP Paribas. Najprawdopodobniej turniej – Gwiazdy Nocą, jak go nazwaliśmy – odbędzie się w drugiej połowie maja, wybudujemy scenę na kortach Stadionu Olimpijskiego i tam zaprosimy widzów. Kiedy się mówi o ESK, to od razu pojawia się proste skojarzenie: kultura, czyli kino, muzyka, teatr… Ale przecież jest kultura w biznesie, jest kultura fizyczna, kultura w sporcie! My pokażemy tę trochę inną kulturę, choćby tę w biznesie: chcemy, żeby z artystami zagrał właśnie wrocławski biznes. Czyli kultura biznesu plus kultura sportu. Plus do tego koncerty, czyli kultura pojmowana bardziej tradycyjnie. W sumie trzy dni znakomitej zabawy, którą obiecało też wesprzeć miasto.

A co czeka widzów Komedii po turnieju Gwiazdy Nocą?

– W czerwcu zaprosimy na festiwal teatrów komedii, choć przygotowanie go jest bardzo skomplikowane: wystarczy wspomnieć, że choć dyrektor Centrum Kongresowego Andrzej Baworowski oferował nam naprawdę świetne warunki jeśli idzie o wynajęcie Centrum, to ceny wybudowania sceny – do czego trzeba wynająć zewnętrzne firmy – są zaporowe. Spróbujemy więc nasz festiwal przygotować na nieco mniejszą skalę, u nas, w teatrze. Tu zrobimy centrum festiwalowe i kawiarnię, i wszystko będziemy mieli na miejscu.

Nietrudno się domyślić, że festiwal ściągnie na scenę Komedii gwiazdy…

– Zaprosiliśmy już Och-Teatr, jestem właśnie po rozmowach z Krystyną Jandą. Trwają rozmowy z warszawskim Teatrem Kwadrat i – mimo bardzo wygórowanych stawek, jakie Kwadrat proponuje – mam nadzieję, że się dogadamy. Zaprosiliśmy Syrenę z Wojciechem Malajkatem, przyjedzie też krakowski Teatr Bagatela i teatr Kores z Katowic. Będzie także Jerzy Bończak ze swoją trupą.

Zapowiada się znakomicie. A co zagra Wrocławski Teatr Komedia?

– Jeśli zagramy, to tylko na małej scenie…. Sześć dni festiwalu to ciągłe zmiany dekoracji na dużej scenie, więc nasze granie byłoby dodatkowym obciążeniem. Może zagramy w ostatni dzień festiwalu, przed ogłoszeniem wyników, ale co zagramy, nie wiem. Może będziemy już po premierze, zagramy nowy spektakl.

Jeśli można zapytać, to po premierze czego?

– Oczywiście, można! Szykujemy się do wystawienia sztuki „Nic nie gra” Henry’ego Lewisa, Jonathana Sayera, Henry’ego Shieldsa. Byliśmy nawet z Pawłem Okońskim w Londynie dwa tygodnie temu, żeby zobaczyć, jak to jest tam zrobione. To opowieść o aktorskich wpadkach, jakie zdarzają się na scenie podczas spektaklu i jest tam naprawdę bardzo dużo ciekawych sytuacji.

To bardzo trudne!

– Owszem, jeśli spektakl nie ma pójść w stronę szmirowatego wygłupu, tylko stać się inteligentną parodią… To historia amatorskiej trupy, która postanawia wystawić sztukę – dreszczowiec. I wszystko się wali, a oni udają, że nic się nie dzieje. Do tego ogromne problemy ze scenografią – obrazy muszą w odpowiednich momentach spadać, drzwi wypadać, żyrandole zlatywać z sufitu. I do tego aktorzy muszą to zagrać! W sumie – bardzo trudny teatr w teatrze, trudny, ale dla widza bardzo atrakcyjny! W Londynie zrobiono to rewelacyjnie.

Na Stolicę Kultury patrzymy bardzo poważnie, a Komedia jest szansą, że ta powaga nas nie przygniecie.

– Po rozmowie z prezydentem Dutkiewiczem wiem, że i on oczekuje, iż dodamy do tej powagi trochę śmiechu… Jestem po rozmowie w Muzeum Karykatury, jest szansa, że zrobią u nas wystawę. Jestem też umówiony z Marcinem Dańcem. Oczywiście, to wszystko jest też sprawą kosztów, ale robimy wszystko, aby dodać ESK trochę radosnego śmiechu. Strona techniczna naszych przedsięwzięć już się dopina.

A nam zostaje trzymać mocno kciuki…

Rozmawiała Anita Tyszkowska