czwartek, 13 czerwcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Krok w nowy rok…

Nadchodzi nowy, już 2023 rok… Jak w ten nowy rok wkroczyć? Najlepiej z uśmiechem na ustach i w duszy. Kto nam w tym pomoże? Sądzę, że spektakle Wrocławskiego Teatru Komedia, które teatr zaprezentuje nam na granicy lat 2022 i 2023. Ta „granica” brzmi poważnie, ale spektakle końca grudnia i początku stycznia są przede wszystkim zabawne, ale i wzruszające. Choć – jak w każdej dobrej komedii – jest w nich i coś, co daje nam szansę na rozważenie w niepoważnym świetle spraw bardzo poważnych.

Na początek główne sylwestrowe daty – 30, 31 grudnia i 1 stycznia. To teatralny czas Rubinowych godów Krzysztofa Kędziory. Reżyserem spektaklu jest Wojciech Dąbrowski.

– To świetnie napisana, żywa sztuka… Opowiada o parze przeciętnych ludzi, którzy są ze sobą od czterdziestu lat – rubinowe gody to ślubne czterdziestolecie – i tworzą zwyczajną polską rodzinę, w której córka wysyła rodziców na odpoczynek – rocznicowy! – do luksusowego hotelu – mówił reżyser tuż przed premierą sztuki, która odbyła się też na granicy roku, w styczniu 2020. – A oni w tych luksusach nie są w stanie zorientować się w superrozwiniętej technologii – nie wiedzą, jak włączyć światło, otworzyć drzwi, spuścić wodę… Problemy z technologią para ma, ale poza tym są życzliwymi, pogodnymi, dobrymi ludźmi, choć nieco różnymi. Ona jest ciekawa świata, on– przeciętny Polak, który woli gazetę, piwko, telewizornię… Są też rozmowy bohaterów – o życiu, o rodzinie, o czasie, który przeminął, który im jakoś umknął, nie dając tego, czego mogli oczekiwać od siebie i od czasu. To rozmowy, które mogą być wzruszające i chciałbym bardzo, żeby takie były. Jest też bardzo dobry wątek faceta z obsługi hotelu, jest też wątek erotyczny i wątek polityka, który twierdzi, że piekarz może piec bułki i nikt go z życia prywatnego nie rozlicza, więc dlaczego rozlicza się polityków? W pierwszym czytaniu pomyślałem: fajna sztuka o „moherowych beretach”, zrobimy coś nieco kabaretowego. Ale po kolejnych czytaniach dotarło do mnie, że to mądra propozycja popatrzenia na tzw. zwykłych ludzi i że nie ma co z nich kpić, ale warto przyjrzeć się im i dostrzec, że to w sumie wspaniali ludzie – stworzyli dobrą rodzinę, wychowali dwójkę dzieci, kochają się… A jeśli się śmiejemy, to tak naprawdę z samych siebie się śmiejemy.

Zgadzam się – w Rubinowych godach śmiejemy się i z samych siebie, i z rzeczywistości, która nas otacza, a wzruszamy tym, co zawsze wzrusza – miłością, czułością, oddaniem. Warto to samemu sprawdzić, zasiadając na granicy lat na teatralnym fotelu.

A kiedy już rok 2022 będzie wspomnieniem, a my znajdziemy się w styczniu 2023 roku, wykorzystajmy szanse, aby zobaczyć Łatwo nie będzie Claude’a Islerta – 12 i 13 stycznia. To praktycznie romans wszystkich ze wszystkimi. Jest romans byłej żony, romans byłego męża, romans studentki, romans córki… I to całe skomplikowanie twórcy spektaklu pokazali.

A łatwo nie było – komedia Islerta to i straszliwe pogmatwanie, momentami coś w rodzaju komedii omyłek, ale i także zupełnie poważne pytanie o międzyludzkie związki. Bo pan profesor Eduardo jest o bardzo (a jak się potem okazuje bardzo, bardzo?) wiele lat starszy od Sarah, kochanej i kochającej dziewczyny, bo Marion, pani profesorowa (była…) też z wiekiem ukochanego metrykalnie się nie zgadza, a i trzecia para – córka profesora Julia, i Marco, niby-elektryk – ma ów „wiekowy” problem… Wybucha też – komedia omyłek! – problem, czy pana profesora z panem niby-elektrykiem coś erotycznie nie łączy. W sumie – komedia, a problemy dużej wagi! Akcja toczy się wartko, bohaterowie starają się rozwiązać te życiowe poplątania, lecz naprawdę łatwo nie jest, ale – paradoksalnie – im bohaterom trudniej, tym widzom radośniej. Warto iść do Teatru Komedia, aby tę całą plątaninę gdzieś w wyobraźni próbować rozplątać, doskonale się przy tym bawiąc. A wychodząc zaśpiewać finałową piosenkę „Ale to już było”…

Obie sztuki – i Rubinowe gody, i Łatwo nie będzie – łączy skomplikowanie ludzkich emocji i działań. Jak sobie z owymi komplikacjami radzić? Jak my, ludzie, mamy sięgnąć w głąb własnego ja i wybrać to, co dobre? Na to odpowie trzecie wejście w nowy rok – 14 stycznia Psychoterapia czyli sex w życiu człowieka Jacka Chmielnika. Zacznijmy od klasyka – Freud, twórca wyjątkowej drogi wędrowania przez ludzkie dusze, przestrzegał, że „czasami cygaro jest tylko cygarem i niczym więcej” – czyli że z głębią naszej osobowości może być bardzo różnie… Ale Freud Freudem, a wyznawcy psychoanalizy (bo jak inaczej ich nazwać?) wyznawcami… Świetnie widać to w Psychoterapii – po jednej stronie psycholog-freudysta, po drugiej – pacjent. Psycholog prowadzi wykład, prezentując swoją teorię na przykładzie przypadkowo wybranego z sali pacjenta – wszystko wedle przypisanych psychoanalizie stereotypów – jest więc w Psychoterapii i zagłębianie się w libido, i psycholog, którego psychiczna równowaga budzi pewne wątpliwości, i sfrustrowany, zmęczony życiem pacjent… Psycholog, stosując wypracowane przez siebie metody, próbuje sięgnąć głęboko w podświadomość pacjenta i zmusić go do zwierzeń. Ale psychoanaliza – także ta widziana lekko przymrużonym okiem – to nie są proste sprawy, cygaro to jednak nie zawsze tylko cygaro. Pomimo starań prowadzącego sytuacja rozwija się w całkiem niespodziewaną stronę i zmierza ku zaskakującemu końcowi. A do tego ta śpiewająca, natrętna asystentka… I znakomita zabawa, gdy obserwuje się szczyty nauki o ludzkiej duszy, świetnie opowiadane z wielkim przymrużeniem oka.

Claude Islert „Łatwo nie będzie”

Trzy sztuki wprowadzające nas za rękę w nowy rok mają wiele wspólnego, jako trzy różne opowieści o ludzkich emocjach, ale przede wszystkim – jako bardzo dobre spektakle, jako spotkania z doskonałym aktorstwem, reżyserską umiejętnością odczytywania wielu teatralnych warstw, wyobraźnią scenografii, kostiumów i znakomitą muzyką. To – po prostu – dobra teatralna robota w bardzo teatralnie trudnej dziedzinie – komedii.

– Dla mnie komedia to coś niesamowicie wymiernego. Jeśli zrobię ją tak, że widzowie będą się śmiali w miejscu, w którym ten śmiech założyłem, wiem, że udało mi się dobrze zrealizować reżyserskie zadanie – tak przed jedną z premier podsumował teatralną pracę Wojciech Dąbrowski, reżyser Rubinowych godów i Łatwo nie będzie, i współreżyser (z Pawłem Okońskim) Psychoterapii. – Ta wymierność mnie właśnie do komedii przyciągnęła – widzę reakcje publiczności, słyszę ją, wychodzę z teatru i jestem zadowolony wtedy, gdy widzę zadowolone, uśmiechnięte twarze…

Spektakle wkraczania w nowy rok te uśmiechnięte twarze dadzą na sto procent.

Anita Tyszkowska