Rozmowa z wojewodą dolnośląską ANNĄ ŻABSKĄ
– Przed dwudziestu laty, wraz z wydawcą „Gminy Polskiej” red. Tomaszem Miareckim i naszym przyjacielem z Białowieży Wojciechem Kuryłą oraz kilkoma Indianami, płynęliśmy dopływem Amazonki – Matką Bogów. Rzeka była czysta, nie było w niej plastikowych butelek, petów i innych śmieci – po prostu Eden. Miejscowi kochają i szanują swoje rzeki, dzięki którym żyją, a u nas bywa z tym różnie – także tak, jak wcześniej w Odrze i jak teraz się stało w Jeziorze Pilchowickim.

– Nie wiemy jeszcze na sto procent, dlaczego do tego doszło. Remont Zapory Pilchowice był absolutnie niezbędny, a miejscowe władze oraz mieszkańcy domagali się go od kilkudziesięciu lat. Na tę oczekiwaną inwestycję spółka Tauron przeznaczyła prawie 100 mln zł – a aby przeprowadzić remont, konieczne było spuszczenie wody z Jeziora Pilchowickiego. 29 czerwca Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego zostało powiadomione przez gminę Wleń o śniętych rybach, i o tym fakcie poinformowano od razu wszystkie właściwe służby. Ponadto poprosiłam spółkę Tauron o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji i o przystąpienie do odpowiednich badań, a także Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, by ustalił przyczynę śnięcia ryb, przeprowadził badanie próbek wody i określił, w jakim stanie jest rzeka Bóbr. Powołaliśmy także wojewódzki zespół zarządzania kryzysowego, a od chwili zgłoszenia zaistniałej sytuacji, wraz ze starostą lwówecką Małgorzatą Szczepańską – która również powołała powiatowy zespół zarządzania kryzysowego – uruchomiliśmy wszystkie niezbędne służby, by zapobiec negatywnemu wpływowi tego zdarzenia na środowisko i starając się zabezpieczyć przede wszystkim zdrowie i życie mieszkańców. Teraz codziennie wykonywane są próby czystości wody oraz konsultowane kolejne działania przy udziale spółki Tauron. Warto zdać sobie sprawę z tego, że ta inwestycja się nie zakończyła i trwać będzie jeszcze przez wiele miesięcy. Trwają kontrole i sprawdzanie dokumentów – zleciłam też kontrolę, która ma być przeprowadzona przez Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego i dotyczy pozwolenia na budowę wydanego przez Dolnośląski Urząd Wojewódzki we Wrocławiu. Odpowie ona na pytanie czy spółka realizuje wszystko to, do czego się zobowiązała i działa zgodnie z wydaną decyzją. Z drugiej strony realizuje swoje czynności prokuratura w Lwówku Śląskim. Poprosiłam też sanepid, aby przeprowadził swoje analizy – po tych badaniach wydaliśmy zakaz kąpieli i rekreacyjnego użytkowania rzeki. Niestety, wyniki dotyczące poziomu bakterii coli i enterokoków przekroczyły znacznie normy. Monitorujemy to, co się dzieje i jak tylko woda będzie spełniała określone standardy – zakaz jej użytkowania na tym odcinku rzeki zostanie wycofany.
– Co było przyczyną śnięcia ryb?
– Wiele wskazuje, że bezpośrednią przyczyną była przyducha spowodowana wysoką temperaturą, zarazem niskim poziomem wody i słabym jej natlenieniem, zaś nie potwierdziły się nieprawdziwe informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej o tym, że woda w Bobrze jest zanieczyszczona metalami ciężkimi. Krążyły też informacje, że osad w zbiorniku może być radioaktywny – zleciłam badanie Państwowej Straży Pożarnej – i te rewelacje także były nieprawdziwe. Ponadto spółka Tauron została zobligowana do przebadania składu chemicznego samego osadu i czekamy teraz na wyniki tych analiz.
– Czy ktoś za to odpowie?
– Prowadzone są nadal wielopłaszczyznowe czynności kontrolne, także przez prokuraturę oraz przez wiele niezależnych od siebie instytucji – i czekamy teraz na ich wyniki.
– Sytuacje kryzysowe są jakby wpisane w pani pracę – wcześniej zajmowała się pani koordynowaniem działań popowodziowych, a teraz znowu problemy z wodą…
– To nic dziwnego, bowiem koordynowanie akcji kryzysowych w województwie jest jedną z głównych kompetencji wojewody.

– Czy nadal realizowana jest pomoc związana z powodzią z roku 2024?
– Dalej zajmujemy się odbudową po tej katastrofalnej powodzi – cały proces koordynuje podsekretarz stanu Magdalena Roguska z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji – i już 11 mld zł rządowej pomocy zostało przekazane na pomoc gminom i ich mieszkańcom, którzy ucierpieli przez żywioł. To skala gigantyczna i w zasadzie nie ma tygodnia, aby w naszym urzędzie wojewódzkim nie podejmowano decyzji związanych z przekazywaniem kolejnych środków finansowych na popowodziową odbudowę. Zachęcam do odwiedzenia miejscowości, które ucierpiały przez powódź, aby przekonać się samemu, jak bardzo zmienił się ich wizerunek – także na lepsze – bowiem odbudowa jest związana nie tylko z przywróceniem infrastruktury do stanu przed powodzią, ale często wiąże się z polepszeniem standardów zniszczonych obiektów. Ostatnio uczestniczyłam w uroczystości oddania do użytku zmiecionej wcześniej przez wodę ul. Nadbrzeżnej w Stroniu Śląskim – będącej symbolem tej katastrofy – i dzisiaj można zobaczyć, co naprawdę oznacza odbudowa z plusem. Takiej drogi, z taką infrastrukturą towarzyszącą, nigdy tam nie było, i doceniają to mieszkańcy Stronia Śląskiego. Zatem proces odbudowy trwa i będzie trwał – w samym Stroniu Śląskim nie tylko remontowane są ulice i budowane nowe przedszkole oraz remontowane zabytki, ale odtwarzana jest także cała infrastruktura sportowo-rekreacyjna – w tym basen i boiska, które niebawem zostaną oddane do użytku. Sporo też dzieje się w Kłodzku, które otrzymało 140 mln zł pomocy finansowej, z czego 47 mln zł na zasiłki popowodziowe, 34 mln zł na inwestycje sportowe, 23 mln zł na program mieszkaniowy, 25 mln zł subwencji dla miasta na zadania popowodziowe, 9 mln zł na infrastrukturę drogową w mieście, blisko 4 mln zł na edukację i niemal 3 mln zł na remont lokali komunalnych. Warto zdać sobie sprawę z tego, że odbudowa po powodzi jest gigantycznym wyzwaniem dla wszystkich – w tym rządu i samorządów dokonujących przetargów i nadzorujących samą odbudowę swoich małych ojczyzn – ale dzisiaj widać już sporo pozytywnych efektów tych działań. Zachęcam czytelników „Gminy Polskiej” do odwiedzania miejscowości zdewastowanych przez wodę w roku 2024, które przywracane są do dawnej świetności i często zmienia się na lepsze ich wizerunek. To także piękne miejsca uzdrowiskowe, jak np. Lądek-Zdrój – warte szacunku i uwagi. Warto też się przekonać, jak wiele zostało zrobione i jak determinacja ludzi może wiele zdziałać.
– Ale praca na styku z ludzkimi tragediami i problemami jest opatrzona stresem, zatem kiedy wybiera się pani na urlop?
– W słowniku chyba żadnego wojewody nie istnieje słowo „urlop” (śmiech).
Rozmawiał Sławomir Grymin