czwartek, 21 październikaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Komu oddać emerycki grosz

Od kwietnia do końca lipca mamy czas na podjęcie decyzji, co ma się dziać z naszą składką emerytalną. Złośliwi twierdzą, że wybieramy między biedą a nędzą. Natomiast eksperci podkreślają, że decyzja ma jednak niewielkie konsekwencje finansowe, bo dotyczy zaledwie około 15 proc. składki emerytalnej.

Na początku lutego ZUS przejął 51,5 proc. aktywów zgromadzonych na naszych kontach w OFE. W przypadku przejęcia naszych oszczędności emerytalnych przez ZUS nie mieliśmy nic do powiedzenia. Ustawowe zalecenia były jednoznaczne, bo rząd musiał tak poukładać słupki finansowe państwa, by nasze zadłużenie (przynajmniej na papierze) wyglądało na mniejsze. I cóż z tego, że część z nas poczuła się nie tylko oszukana, ale i okradziona. Więcej – medialny chór pochlebców nagle prawie jednogłośnie zaczął udowadniać, jakie to OFE są złe, jak (poprzez bardzo wysokie prowizje) wyprowadzały ogromne pieniądze z Polski itd., itp. Wielka szkoda, że ci sami krytykanci wcześniej przez lata udowadniali, jakie to OFE są świetne i ile to skorzystają na nich przyszli emeryci.

No, ale to już historia. A jak ktoś nie wierzy co i kto mówił na temat OFE przed laty i dzisiaj, to na szczęście jest internet, wyszukiwarki, biblioteki z archiwalnymi rocznikami dzienników, tygodników i miesięczników. Warto sprawdzić i zweryfikować wiarygodność „mistrzów” z mediów, Sejmu, Senatu, ministerstw…

Od kwietnia mamy cztery miesiące na podjęcie decyzji, czy nasze przyszłe składki emerytalne trafiać będą w całości do ZUS-u, czy też zostaną podzielone pomiędzy ZUS i OFE. – Po zmianie, niezależnie od tego, czy podejmiemy decyzję, aby kontynuować oszczędzanie 2,92 proc. składki w OFE, czy o tym, aby przekazać wszystko do ZUS-u, to mówimy tak naprawdę o 80-90 proc. składek, które idą do ZUS-u, i o tej niewielkiej części, która może być kontynuowana w OFE – tłumaczył w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Krzysztof Nowak, członek zarządu firmy doradczej Mercer Polska.

To rzeczywiście niewiele i trudno w związku z tym mówić o jakiejś zdrowej dywersyfikacji portfela emeryckiego. O porównywaniu tych składek do oszczędności na przyszłość odpisywanych na przykład posłom Parlamentu Europejskiego w ogóle nie ma co mówić. U nas rzeczywiście rację pewnie mają ci, którzy mówią, że wybieramy między nędzą a biedą. Niemniej jednak może warto nawet w tak absurdalnej kwestii decyzję podjąć samodzielnie. Jeśli bowiem do końca lipca nie zdecydujemy sami czy ZUS, czy OFE, to w naszym imieniu zadecydują inni. A w zasadzie już zadecydowali. Jeśli bowiem do końca lipca będziemy milczeć, to cała nasza składka trafi do ZUS-u. Tak zadecydowali moi/twoi/nasi reprezentanci z Wiejskiej. Uznali, że oni wiedzą lepiej… Przy respektowaniu uczciwych zasad, brak decyzji samego zainteresowanego oznaczałby utrzymanie status quo, czyli w tym przypadku pozostanie przy OFE. No, ale jest inaczej.

Zresztą całość uregulowań prawnych dotyczących wyboru OFE czy ZUS-u wyraźnie uprzywilejowuje Zakład Ubezpieczeń Społecznych. OFE mają na przykład zakaz reklamowania się, nie będą mogły inwestować składek w obligacje państwowe… Co zatem robić? O tym każdy musi zadecydować sam. Moim zdaniem jednak nie wolno pozwolić, by decyzję podejmowano za naszymi plecami. Narusza to naszą podmiotowość i burzy zdrowe zasady rynku. I nawet jeśli dotychczas był on chory, a OFE niesłusznie i ponad miarę zarabiało na odprowadzanych składkach (ZUS też nie oszczędzał), to obecne pomysły są naruszeniem dobrych zasad oraz przyzwoitości na poziomie relacji państwo – obywatel.

Tomasz Miarecki

Zapoznaj się z załącznikiem