Rozmowa z wójtem gminy Kobierzyce PIOTREM KOPCIEM
– Czy oglądał pan wojenny amerykański film oparty na faktach „O jeden most za daleko”?
– Rzeczywiście był taki film o nieudanym desancie aliantów podczas II wojny światowej.
– Wtedy ten most był niesłychanie istotny dla Brytyjczyków, Amerykanów i polskich spadochroniarzy dowodzonych przez gen. Stanisława Sosabowskiego, a dzisiaj – wiele lat później – w czasach pokojowych dla samorządu gminy Kobierzyce ważny jest także inny most…

– …zaznaczyłby nawet, że megaważny. To most na rzece Ślęzie, między Bielanami Wrocławskimi a Ślęzą. Jest jedyną na północy gminy przeprawą mostową i jego brak spowoduje komunikacyjny paraliż dla kilku, a może nawet kilkunastu tysięcy mieszkańców.
– Zatem most ten ma dla was znaczenie strategiczne…
– …absolutnie strategiczne i gdyby powstała nagła sytuacja, że most zostałby zniszczony np. przez powódź czy raptownie unicestwiony przez inne gwałtowne zdarzenie – to byłaby to całkiem wytłumaczalna historia. Natomiast teraz zmuszeni jesteśmy się zmierzyć z inną sytuacją. Po wezbranej wodzie w roku 2024 – powódź akurat nas niespecjalnie dotknęła – Powiat Wrocławski zlecił wykonanie ekspertyzy stanu technicznego różnych obiektów infrastrukturalnych, w tym mostów. Specjaliści orzekli, że nasz most jest w stanie krytycznym i ruch na tej przeprawie został zawężony do środka osi mostu, ponieważ skrajne dźwigary nie miały odpowiedniej nośności. Jednocześnie, zgodnie z ekspertyzą, do końca tego roku powinna się rozpocząć przebudowa tego mostu. Powiat ogłosił przetarg, trwają procedury projektowe, ale problem polega na tym, że nie powstaje projekt przeprawy alternatywnej. Nie mamy przecież do czynienia z wyspą, a drogami alternatywnymi wskazywanymi dla mieszkańców północnej części gminy Kobierzyce, czyli Ślęzy i Wysokiej, są ul. Zwycięska i ul. Karkonoska – dwie najbardziej zakorkowane ulice na Dolnym Śląsku. Niemożliwe jest, aby tymi ulicami mogło przejechać dodatkowo kilka tysięcy pojazdów na dobę.
– Co zatem robicie?
– Zdajemy sobie dobrze sprawę z tego, że mostowy problem dotyka jedynie naszych mieszkańców, a nie kogoś innego, dlatego znaleźliśmy środki finansowe, a także moce przerobowe, by wykonać most alternatywny.
– A co na to Powiat Wrocławski?
– Wszyscy rozumiemy potrzebę budowy nowego mostu. Kluczową kwestią pozostaje jednak czas. Powiat planuje rozpoczęcie prac na przełomie roku 2026/2027, natomiast gmina zaledwie kilka tygodni temu podpisała umowę na realizację mostu alternatywnego przy ul. Szyszkowej w Ślęzie w formule „zaprojektuj i wybuduj”. Choć jest to najszybszy możliwy sposób realizacji tej inwestycji, cały proces potrwa kilkanaście miesięcy. Oznacza to, że przeprawa alternatywna będzie gotowa dopiero pod koniec roku 2027. Brak zapewnionej alternatywnej przeprawy na czas remontu obecnego mostu to ogromny problem. Dlatego rozmawiamy ze starostą Powiatu Wrocławskiego – wraz z projektantem mostu oraz radnymi. Chcemy przedstawić argumenty przemawiające za tym, aby – o ile będzie to możliwe z punktu widzenia bezpieczeństwa – obecny most mógł funkcjonować jeszcze przez co najmniej rok.
– Ale jest niebezpieczeństwo, że most runie…
– Nie jestem mostowcem, lecz mamy nadzieję, że można zainstalować dodatkowe zabezpieczenia, które zminimalizowałyby zagrożenie – być może wprowadzić ruch wahadłowy. Gdyby dzisiaj most przestał nagle istnieć, mieszkańcy zapewne by to zrozumieli – lecz tutaj nie ma żadnego „nagle”. Ludzie codziennie jeżdżą po tym moście, który wygląda tak samo jak przed dziesięciu laty – i teraz zastanawiają się, co takiego się dzieje, że bez żadnej alternatywy uniemożliwia się tak ważną przeprawę. Robimy dzisiaj wszystko, aby znaleźć rozwiązanie tego problemu. W tym miejscu, w którym mamy wybudować most, są przyczółki starego mostu jeszcze z czasów wąskotorówki. Zapytaliśmy przedstawicieli Wojskowej Akademii Technicznej, czy mogą nam zrobić most na tych przyczółkach – odpowiedzieli, że tak, lecz tam nie ma dróg dojazdowych, których zbudowanie nie jest proste, bowiem z jednej strony tego mostu zlokalizowana jest działka o nieuregulowanym stanie prawnym i tylko specjalna ustawa drogowa może spowodować, że przejmiemy tę część gruntu. Niedaleko jest niedawno wybudowany most w Topaczu, przez który można by – w ramach ograniczonego do minimum ruchu – przejechać do Ślęzy.
– Do czerwca gminy miały opracować strategie rozwoju i plany ogólne.
– Plan ogólny przygotowujemy na bazie posiadanej przez nas od wielu lat strategii rozwoju. Dlatego też nie opracowujemy teraz nowej strategii. Mamy inną sytuację niż gminy, które przez lata nie miały miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. W zasadzie każdy metr kwadratowy terenu naszej gminy był objęty jakimś planem miejscowym, a wiele gmin nie miało takowych planów – wydawały tylko warunki zabudowy. Warto też podkreślić, że dopóki nie chcemy zmieniać planów miejscowych, to aż tak nie potrzebujemy planu ogólnego. Z drugiej strony, gdy będziemy zamierzali zmienić plany miejscowe – wtedy musimy już mieć plan ogólny, bowiem nie będzie już studium zagospodarowania przestrzennego, na bazie którego wykonywane były te dotychczasowe miejscowe plany ogólne. Dzisiaj w Polsce samorządy opracowały jedynie około 10 proc. planów ogólnych, ponieważ nie ma odpowiedniej liczby urbanistów, którzy mieliby to robić, a sprawa wcale nie jest prosta. To novum i wszystkie plany wymagają uzgodnień w wielu instytucjach, których moce przerobowe są ograniczone. Zawsze tak jest z każdą rewolucją planistyczną – że jak wszystko dzieje się nagle, to po prostu nie udaje się to najlepiej.
– Czy Regionalne Izby Obrachunkowe będą teraz karać spóźnialskich?
– Zapewne nie, lecz gminy niedysponujące planami ogólnymi i planami miejscowymi zagospodarowania przestrzennego nie będą mogły nic wybudować. Jedne gminy muszą szybciej opracowywać plany ogólne, a drugie mogą poczekać, ucząc się na błędach innych samorządów. Zawsze tak jest w planowaniu – jak pojawiają się nowe przepisy, a nie wiemy na przykład, jak nadzór prawny wojewody będzie podchodził do zapisów planu ogólnego. W gminie Kobierzyce mamy jeszcze rozpoczętych wiele procedur planistycznych – w stosunku do starego studium zagospodarowania przestrzennego. Chcemy je zakończyć, czekając na ostatnie zgody lub na ich brak dotyczący wyłączenia gruntów z produkcji rolnej. Jak to ukończymy, to pełną parą przejdziemy już na plan ogólny – i będzie to raczej na przełomie lat 2026 i 2027. Docierają też do nas informacje, że termin opracowania planów ogólnych może być odkładany – dzisiaj jest to koniec sierpnia, lecz może być przełożony nawet na przyszły rok.
– Co jest kluczowe w strategii rozwoju gminy Kobierzyce? Czy ta strategia jest modyfikowana?
– Nasza strategia rozwoju jest spójna od wielu lat. Rozwijamy się w wyznaczonym przez siebie kierunku, dążąc do określonych celów…
– …i ostatnio postanowiliście postawić na zwiększenie komfortu życia mieszkańców.
– To prawda, lecz w naszej strategii ujętych jest wiele spraw i celów rozwojowych. – także komfort życia mieszkańców naszej gminy. W ostatnich latach poświęciliśmy dużo uwagi i środków finansowych na budowę szkół, a teraz zajmujemy się polepszaniem poziomu życia mieszkańców – budując m.in. basen, więcej ścieżek rowerowych i innych miejsc rekreacji. To wszystko wpisuje się w naszą strategię rozwoju, nie zmieniając jej.
– W październiku minie połowa tej kadencji. Jak pan ocenia ten przepracowany okres?
– Nie był to łatwy czas, ale rozpoczęliśmy realizację wielu dużych, a często też nowatorskich projektów. Mam tutaj na myśli np. zieloną rewolucję w naszej gminie, w tym pozyskanie terenów pod nowe zielone inwestycje, szczególnie na północy gminy. To coś, czego od wielu lat u nas nie było. W Kobierzycach kupiliśmy kilkuhektarowy poprzemysłowy teren, na którym działa Saatbau – austriacka firma związanej z nasiennictwem. W tym miejscu ma powstać dedykowane mieszkańcom centrum kultury. Inny przykład – także w Kobierzycach, przy parku, kupiliśmy teren pod basen od Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Do tego dochodzi zakup kilkuhektarowego zabytkowego parku w Wysokiej. Ponadto przejęliśmy teren od Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa pod park w Bielanach Wrocławskich, a także 14 ha w Ślęzie, przy rzece, pod tereny rekreacyjno-zielone. Do tego dochodzi sporo innych zadań infrastrukturalnych, jak np. skanalizowanie pozostałych czterech miejscowości i pozyskanie na to zewnętrznego finansowania. Rozpoczęliśmy również realizację szeregu projektów związanych z programami wsparcia i profilaktyki dla mieszkańców.
Rozmawiał Sławomir Grymin