piątek, 18 czerwcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Kąty Wrocławskie: W oświatę warto inwestować

Rozmowa z ANTONIM KOPCIEM, burmistrzem Kątów Wrocławskich

Jak pan już po jakimś czasie ocenia zmiany w oświacie?

Na pewno trochę spokojniej niż na początku. Na początku był duży opór i obawy, czy sobie z tym poradzimy – dlatego, że była to swoista operacja na żywym organizmie…

– …i bez znieczulenia.

Też tak można powiedzieć, ale nie miałem obaw związanych z tym, że będziemy musieli zwalniać nauczycieli, lecz martwiłem się, czy poradzimy sobie lokalowo. Największe moje obawy dotyczyły Smolca i okolic, a to dlatego, że tam przybywa nam najwięcej mieszkańców. A mamy przecież określone możliwości lokalowe dotyczące szkoły w Smolcu, którą niedawno rozbudowywaliśmy pod model sześcioklasowej szkoły podstawowej wraz z gimnazjum. Natomiast w Gniechowicach tego problemu nie było, bowiem przed paroma laty wybudowaliśmy tam szkołę, która po małych przeróbkach adaptacyjnych spełnia warunki szkoły ośmioklasowej. Za to w Kątach Wrocławskich przy Szkole Podstawowej nr 2 połączyliśmy wszystko w jeden obiekt z budynkiem gimnazjum, a w kąckiej SP nr 1 wcześniej opracowaliśmy projekt basenu „Delfinka” razem z łącznikiem, w którym są dodatkowe klasy.

Czyli największy problem był w Smolcu…

– …i dobrze, że kuratorium wykazało się dużym zrozumieniem, bo także dzięki temu funkcjonuje tam dzisiaj zespół szkolno-przedszkolny z wykorzystaniem dotychczasowego budynku gimnazjum.

Z tego co pan mówi wynika, iż wprowadzenie zmian w oświacie przebiegło u was raczej bez specjalnych trudności, ale gminie zamożnej łatwiej było przeprowadzić taką operację.

Zdecydowanie tak! Przecież adaptacje i wyposażenie gabinetów lekcyjnych kosztuje całkiem sporo i nam na pewno było łatwiej przez to przejść niż gminom mniej zasobnym i mającym mniejszy od nas budżet. Chciałbym też podkreślić, że polski samorząd po 25 latach istnienia jest bardziej mobilny do wprowadzania jakichś zmian. A przecież każdy z rządów miał niemało różnych pomysłów – szczególnie dotyczących oświaty i każdy minister oświaty wdrażał coś nowego, począwszy od szkolnych mundurków, a skończywszy na różnych reorganizacjach.

W oświacie bywa podobnie jak w służbie zdrowia – różne pomysły i różne operacje.

Tylko jeśli chodzi o zdrowie, to nie my jesteśmy dysponentem środków finansowych, ale Narodowy Fundusz Zdrowia, który też marnie sobie radzi. Inaczej jest z oświatą

Tak czy siak, samorząd musi od wielu lat radzić sobie z rządowymi pomysłami…

– …i do tego się już przyzwyczailiśmy.

Subwencje oświatowe przekazywane przez państwo do gmin miały pokrywać wydatki samorządów na szkoły. Ale w praktyce gminy muszą coraz więcej dopłacać do oświaty.

W te zapewnienia to ja już od dawna nie wierzę. Pamiętam, że gdy w roku 1996 przejmowaliśmy szkoły, to na początku tych środków finansowych wystarczało. Na początku – gdy ktoś gospodarował oszczędnie – to subwencje wystarczały, ale nie na inwestycje w oświacie, tylko generalnie na utrzymanie szkół. Jednak od roku 2000 tych pieniędzy było relatywnie mniej w stosunku do potrzeb. A im lepsza jest kadra oświatowa, tym subwencje są bardziej zjadane przez wyższe płace, a do kosztów utrzymania oświaty trzeba doliczyć też m.in. remonty, modernizacje, energię elektryczną, ogrzewanie, dowozy dzieci… Na to wszystko gmina musi znaleźć środki finansowe w swoim budżecie.

Dobra kadra nauczycielska to dobry poziom nauczania i wykształcenia młodych ludzi – zatem jest to inwestycja w przyszłość gminy.

Właśnie tak to jest i należy inwestować nie tylko w budynki i bazę oświatową, ale także w kadrę nauczycieli, która zapewni odpowiedni poziom nauczania. Przecież bezsensownie byłoby stworzyć odpowiednie warunki, a nie zadbać o poziom nauczania.

Rozmawiał Sławomir Grymin