niedziela, 16 majaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Kąty Wrocławskie: Trzysta sześćdziesiąt pięć dni

Wąskie uliczki prowadzące do Rynku… Wyraziście kolorowe, czyściutkie domy, zieleń… Z balkonów uśmiechają się barwne kwiaty… Chodniki wysprzątane, schludne tabliczki z nazwami ulic. Lśniące witryny sklepów. Strzeliste dwie wieże górujące nad centrum miasta… Ale to nie pocztówka z dalekiej Italii czy Prowansji, choć takie skojarzenia idącemu tymi uliczkami zupełnie naturalnie się pojawiają. To Kąty Wrocławskie, drugi dzień czerwca. I drugi dzień Dni Kątów Wrocławskich 2013, które odbyły się 1 i 2 czerwca.

Ten, kto niedalekie od wrocławskiej metropolii niewielkie miasto pamięta sprzed – powiedzmy! – dwudziestu lat, teraz go nie pozna. To inne miasto i inna jakość życia jego mieszkańców. Teraz rzeczywiście w Dni Kątów Wrocławskich jest co świętować! – Ale tak naprawdę Dni Kątów są dla nas zawsze – uśmiecha się Antoni Kopeć, burmistrz Kątów Wrocławskich. – Jest tych dni po prostu 365, bo codziennie walczymy o to, aby nasze miasto się rozwijało i każdego dnia się z tego rozwoju, z tych zmian, które widać przecież gołym okiem, cieszymy!

Co roku mieszkańcy dają wyraz tej radości, dumy ze swej małej ojczyzny w czasie kąckiego święta – Dni Kątów Wrocławskich. To czas, kiedy mieszkańcy są razem, razem bawią się i cieszą. W tym roku ta radość miała jeszcze jeden odcień: bardzo przez parafian lubiany i szanowany proboszcz kąckiej parafii, ksiądz dziekan Ryszard Reputała, obchodził czterdziestolecie kapłaństwa, sześćdziesięciopięciolecie urodzin i dwudziestolecie posługi w kąckiej parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Kościół parafialny, w którym 2 czerwca celebrowana była z tych rocznicowych okazji msza święta, był wypełniony po brzegi, nie zabrakło przedstawicieli wrocławskiej kurii, burmistrza Antoniego Kopcia i wiceburmistrza Mieczysława Repsa z małżonkami. – Chciałem za wszystko serdecznie podziękować! – zwrócił się po mszy do księdza Ryszarda Reputały wyraźnie wzruszony burmistrz Kopeć. – Zmieniliśmy dużo w tym mieście i jest w tym ogromna twoja, księże Ryszardzie, zasługa! Życzę zdrowia i wytrwałości, która wciąż pomaga księdzu pokonywać wszelkie przeszkody!

Do życzeń Antoni Kopeć dołączył statuetkę z dwiema kąckimi wieżami – kościoła i ratusza. – Gdziekolwiek będziesz – powiedział – spojrzawszy na tę statuetkę, przypomnisz sobie kącką ziemię…

A jak ciekawa jest ta ziemia, można się było w czasie Dni Kątów przekonać, odwiedziwszy 2 czerwca Regionalną Izbę Pamięci, która od maja zeszłego roku mieści się w pięknym ewangelickim kościele na kąckim Rynku. Izba w dawnym kościele powstała dzięki pomocy miejskich władz, które przekazały Stowarzyszeniu Miłośników Ziemi Kąckiej lokal, oraz dzięki pracy członków SMZK i wsparciu sponsorów – i dziś jest świadectwem historii kąckiej ziemi i jej mieszkańców.

Dni Kątów Wrocławskich 2013 były więc czasem refleksji, ale i czasem zabawy! Choć pogoda nie bardzo w pierwszy dzień dopisała, kątczan takie drobiazgi nie były w stanie pokonać! Dzień pierwszy był przede wszystkim dniem muzyki, bawiono się m.in. przy muzyce zespołów „Chrząszcze” i „Free Borns”, śpiewała Aleksandra Krzyżańska i gwiazda wieczoru – Rafał Brzozowski. A na tych, którzy kochają sport, czekał Otwarty Turniej Halowy Piłki Nożnej, odbywający się w hali widowiskowo-sportowej.

Drugi czerwca zaś był nie tylko dniem poznawania kąckiej historii, ale także dniem pełnym atrakcji dla najmłodszych i bardzo młodych kątczan. Na boisku sportowym przy GOKiS z okazji Dnia Dziecka odbył się Piknik Piracki, a gwiazdami wczesnopopołudniowych koncertów byli bardzo młodzi wykonawcy. Kącki GOKiS od lat słynie z prowadzenia znakomitych programów, artystycznie uaktywniających dzieci i młodzież. Jak są te programy dobre, przekonaliśmy się na własne uszy 2 czerwca. Wieczór zaś poświęcony był widzom i słuchaczom nieco starszym – megagwiazdą wieczoru była Sylwia Grzeszczak.

Dwa dni mijają szybko, szczególnie gdy wiele się dzieje. Więc szybko minęły i tegoroczne Dni Kątów, ale nie mija podziw dla niewielkiego podwrocławskiego miasta i gminy, które w ciągu lat naprawdę niewielu zmieniły się nie do poznania.

Anita Tyszkowska (TS)

Fot. Sławomir Grymin

 

Tekst ukazał się w „Gminie Polskiej” nr 1/2013