Krajowy Przegląd Samorządowy

Kąty Wrocławskie: Komunikacja sporo kosztuje

Rozmowa z Antonim Kopciem, burmistrzem Kątów Wrocławskich

Nie od dzisiaj wiadomo, że komunikacja – zarówno wewnętrzna, jak i zewnętrzna – jest niezmiernie ważną sferą życia, także tego samorządowego.

Antoni Kopeć
Antoni Kopeć

Przed ostatnimi wyborami samorządowymi powiedziałem między innymi, iż sprawniejsze zorganizowanie komunikacji jest jednym z najpoważniejszych wyzwań stojących przed władzami naszej gminy. A przed dwoma laty rozpoczęliśmy działania mające na celu usprawnienie sytemu naszej komunikacji wewnętrznej – także jako elementu walki naszego samorządu ze smogiem. Dzisiaj obserwujemy codziennie – szczególnie w godzinach szczytu – na drogach dojazdowych do Wrocławia ogromne kolejki samochodów emitujących szkodliwe substancje do atmosfery. Aby to zwalczać, trzeba m.in. ograniczyć komunikację indywidualną. Dlatego zbiorowa komunikacja jest bardzo ważna!

Co do tej pory udało się wam zrobić?

Dofinansowujemy funkcjonowanie komunikacji busowej, dofinansowaliśmy Koleje Dolnośląskie i mamy podpisaną umowę z Wrocławiem na współfinansowanie dwóch linii komunikacji miejskiej. Ale uważam, że to wszystko jeszcze za mało i trzeba podjąć rozwiązania systemowe polegające na wykorzystaniu choćby tego, że przez naszą gminę przebiega linia kolejowa Wrocław – Wałbrzych. Pociągów jest coraz więcej i problemem podstawowym jest to, że z miejscowości bardziej oddalonych od stacji kolejowej nie ma się jak do tego pociągu dostać. Dlatego też zostały podjęte kroki, aby współfinansować budowę przystanku kolejowego, który ma powstać na przełomie lat 2019/2020 w Mokronosie Górnym. Jest to inwestycja bardzo ważna przede wszystkim dla mieszkańców ze znajdujących się tam – i w Nowym Smolcu – osiedli mieszkaniowych. Ponadto przeprowadzamy rewitalizację dworców kolejowych, aby pasażerowie, którzy będą korzystać z tego rodzaju transportu mieli godne warunki oczekiwania na pociągi. Chcemy też zaproponować trasy komunikacyjne i poddać je konsultacjom społecznym.

To ważny, ale czasem niełatwy element demokratycznej dyskusji.

Tak to już jest i niektóre osoby pytają już ludzi na Facebooku, kiedy i gdzie chcieliby mieć przystanki autobusowe i dla busów. Moim zdaniem jest to wyraźna nadinterpretacja słowa „konsultacje”, a raczej wygląda to na zbieranie wniosków. Osobiście uważam, że konsultacja polega m.in. na tym, że ludziom trzeba coś zaproponować, później ten projekt skonsultować z nimi, a następnie zmodyfikować pod potrzeby i oczekiwania mieszkańców…

– …i dzięki temu wypracować wspólne rozwiązanie.

Na pewno zbierania wniosków z jakimiś postulatami nie można nazwać konsultacjami – i nie o to chodzi.

Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że prawie każdy mieszkaniec – dla swojej wygody – chciałby mieć przystanek w pobliżu swojego domu.

To dość naturalne. Ale trzeba również oszacować koszty tej operacji i dopiero wtedy składać wiążące deklaracje, czy będziemy tę inwestycję realizować jako bezpłatną, czy też za częściową odpłatnością i jaki będzie poziom dofinansowania gminy. Wszystko trzeba wyliczyć i dopiero na coś się decydować, tak jak w sklepie – najpierw pytamy, ile jakiś towar kosztuje, a później podejmujemy decyzję o jego zakupie. Wybierając nas na swych przedstawicieli, ludzie nam zaufali i nasze decyzje muszą być odpowiedzialne i służyć interesom całej naszej społeczności.

Pośpiech jest dobry przy łapaniu pcheł

– …a my musimy jasno powiedzieć ludziom, jaką kwotę z budżetu gminy będziemy musieli na to przeznaczyć. To się należy wszystkim tym, którzy płacą podatki, bowiem nie ma przecież komunikacji bezpłatnej. Owszem, komunikacja może być bezpłatna dla obywateli, ale ona przecież de facto kosztuje i za tę usługę gmina będzie musiała komuś zapłacić właśnie z podatków.

Widać też wyraźnie, że już coraz bliżej do tegorocznych wyborów samorządowych.

Pewnie, że widać i będzie coraz więcej różnych ciekawych pomysłów.

Rozmawiał Sławomir Grymin