sobota, 13 grudniaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Jeszcze trwa radosny letni śmiech…

czyli „Sierpień z Komedią”, wieloletnia już tradycja Wrocławskiego Teatru Komedia. Piękna tradycja, przez teatromanów bardzo ceniona, bo ci, którzy teatr kochają, wiedzą, jak trudną jego dziedziną jest komedia i jak wiele z komedii można się nauczyć.

Ale sierpień – miesiąc – zbliża się ku końcowi, a wraz nim „Sierpień z Komedią”, teatralne święto, ku końcowi się chyli… Ale ostatnie trzy spektakle, którymi radować się w tegorocznym komediowym „Sierpniu” będziemy, to prawdziwe skarby. Oto 22, 23 i 24 sierpnia Rubinowe gody Krzysztofa Kędziory – opowieść przede wszystkim o miłości… Grażyna i Marian obchodzą czterdziestą rocznicę ślubu, czyli rubinowe gody właśnie. Córka w prezencie funduje im weekend w luksusowym hotelu. A oni w tych luksusach nie są w stanie zorientować się w superrozwiniętej technologii – nie wiedzą, jak włączyć światło, otworzyć drzwi, spuścić wodę… Ale poza tym są życzliwymi, pogodnymi, dobrymi ludźmi, choć nieco różnymi. Ona jest ciekawa świata, on to przeciętny Polak, który woli gazetę, piwko, telewizornię. A rubinowy wyjazd pozwala kochającej się parze na omówienie problemów, niedopowiedzeń małżeńskich, miłości właśnie. I na ważne postanowienia – wszak już emerytura, więc warto coś w życiu zmienić, warto mieć plany, marzenia… Ale nie tylko o miłość w sztuce chodzi: Rubinowe gody to także bardzo kpiąca (i bardzo prawdziwa) opowieść o polityce i politykach. W sumie – znakomity teatr, co bawi i uczy. I aktorstwo – Małgorzata Szeptycka i Paweł Okoński na oskarowym wręcz poziomie.

I jeszcze (29 sierpnia) Dave’a Freemana Przekręt wSPAniały, który niedawno dopiero zagościł na scenie WTK. Problemy małżeńskie tak szalone i niezwykle, że koniecznie – naprawdę koniecznie! – trzeba na ten spektakl się wybrać. Tym bardziej, że to świetnej naprawdę klasy teatralna praca. I fenomenalne skomplikowanie – wypadek, niby-śmierć, zwinięcie szmalu, i miłość, i ciekawość, i stadko kręcących się wSPAniale w SPA ludzi – bardzo różnych, ale z jedną wspólną cechą – aktorskim talentem. Plus znakomita reżyseria, kostiumy i sam tekst sztuki świetny…

A zamknie roześmiany „Sierpień” Maxa Camolletiego Boeing, Boeing. Miłość, zdrada, pomoc. Kto nie widział, niech pędzi – internetowo choćby – po bilet 30, 31 sierpnia). Piękne kobiety, czarujący mężczyzna… On, Maks, jest agentem nieruchomości, one – stewardesami. Rodzi się miłość… Wielokrotnie się rodzi i o tym właśnie Boeing, Boeing opowiada. Maks jest jeden, ale jego narzeczonych – kilka. Oczywiście, każda uważa, że jest tą jedną jedyną… Ale to nie tak: Maks zna godziny odlotów i przylotów, sprytnie nimi operuje i praktycznie z każdą z pań wiedzie życie osobne. Rzecz wydaje się bardzo niełatwa, ale od czegóż precyzyjna organizacja? To dzięki niej i dzięki pomocy niezawodnej – choć nie stroniącej od sarkastycznych uwag – służącej Nadii zawsze udaje się Maksowi skoordynować wizyty kolejnych narzeczonych. Do czasu, bo pewnego dnia z powodu niewielkich zmian w ruchu lotniczym wszystkie narzeczone zjawią się u Maksa niemal w tej samej chwili. Dramat! Na ratunek rusza Nadia – ona wciąż czuwa nad wszystkim, klei to, co się rozpada, zbiera, co się rozsypało, jest cudownie bezbłędna.

I taki jest komediowy sierpień 2025 roku. Ciekawy, świetny teatralnie, pokazujący, jak znakomitą sztuką może być – gdy talent i praca działają – aktorstwo..

Anita Tyszkowska