niedziela, 13 czerwcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Jelcz-Laskowice: Tajemnicza kotewka i niezwykłe grodzisko

To właśnie w gminie Jelcz-Laskowice, a konkretnie w Dębinie, rośnie niezwykłe drzewo. Piękne, potężne, jedyne takie. Dąb „Słowianin”, bo o nim mowa, był reprezentantem naszego kraju w konkursie Europejskie Drzewo Roku 2015.

W ubiegłym roku „Słowianin” – dąb szypułkowy, którego wiek jest określany na około 450 lat – został zgłoszony przez Grupę Rowerzystów „Rowerem przez Jelcz” do ogólnopolskiego konkursu Drzewo Roku Klubu Gaja. W głosowaniu zwyciężył i w tym roku reprezentował Polskę w europejskim konkursie. W lutym tree hunter z Wielkiej Brytanii Rob McBride – reporter współpracujący m.in. ze stacją BBC oraz ambasador ochrony starych drzew i przedstawiciel organizatorów konkursu Europejskie Drzewo Roku 2015 – odwiedził Dębinę. Rob McBride był zachwycony polskim dębem a także słynną polską gościnnością i serdecznym przyjęciem. Apelował, abyśmy dbali o drzewa, które mają dużą wartość dla lokalnych społeczności i są dziedzictwem przyrodniczym i kulturowym każdego kraju. Zachęcał także do spojrzenia na drzewa jak na dzieła sztuki stworzone przez samą naturę.

– Niech drzewo docenione w kraju zostanie docenione także w Europie. W imieniu własnym oraz mieszkańców gminy Jelcz-Laskowice chciałbym gorąco zachęcić wszystkich Polaków i patriotów do głosowania na dąb „Słowianin” z Dębiny w konkursie na Europejskie Drzewo Roku 2015. Dąb symbolizuje siłę, wielkość i moc – apelował pod drzewem Bogdan Szczęśniak, burmistrz miasta i gminy Jelcz-Laskowice.

Ten apel nie poszedł na marne. Dąb z Dębiny w konkursie Europejskie Drzewo Roku 2015 zdobył czwarte miejsce. W internetowym głosowaniu wyprzedziły go jedynie dąb na boisku piłkarskim w Estonii (Orissaare, Saaremaa), wielki platan w Tata na Węgrzech i ogłowiona topola z Remolinar w Hiszpanii. Po takim sukcesie nie sposób ominąć dębińskiego „Słowianina” podczas tegorocznych wędrówek. A czas do wędrowania, rowerowych eskapad czy samochodowych wycieczek jest coraz lepszy. Wiosna już się zaczęła, pogoda raczej dopisuje. To trzeba wykorzystać.


 

Ciepła gmina

Dąb „Słowianin”, dzięki staraniom jego miłośników, już w ubiegłym roku stał się centrum wydarzeń kulturalnych, nie tylko tych związanych z samym konkursem. W jego promocję, oprócz Grupy Rowerzystów „Rowerem przez Jelcz”, zaangażowało się wiele osób: lokalne władze, społeczność, Strzeleckie Bractwo Kurkowe Grodu Jelcz-Laskowice, szkoły, Koło Gospodyń Wiejskich, a także księża z pobliskich parafii. Bez wątpienia skorzystać na tym może cała gmina.

Zresztą plusów w tym rejonie (miasto i gmina Jelcz-Laskowice położone są w powiecie oławskim, we wschodniej części województwa dolnośląskiego na pograniczu z województwem opolskim) nigdy nie brakowało. Niektóre co prawda czekają jeszcze na szersze odkrycie, ale to chyba kwestia najbliższego czasu. O tym, że to region na swój sposób niezwykły, świadczyć może chociażby to, że gmina znajduje się w najcieplejszych rejonie Dolnego Śląska. Nie bez znaczenia jest też pewnie i to, że przyrost naturalny należy tutaj do najwyższych w województwie. Korzystniej też niż w wielu innych regionach województwa przedstawia się struktura wiekowa mieszkańców.


 

I konie, i ryby

Coraz więcej osób przeprowadza się tutaj z większych ośrodków, budując domy stałe lub weekendowe. Zapewne jednym z powodów ściągających w okolice Jelcza-Laskowic są walory przyrodnicze. Obszar gminy położony jest w całości w dorzeczu Odry i jej dopływów: Smortawy, Młynówki Jeleckiej i Widawy. Amatorów aktywnego wypoczynku kuszą uroki licznych stadnin koni, łowisk wędkarskich i tras rowerowych. Nie brakuje też atrakcji dla kajakarzy, którzy mogą na przykład spróbować swoich sił na Smortawie, na końcu której znajduje się piękny rezerwat przyrody „Łacha Jelcz” (jeśli mamy szczęście, trafimy tam na przykład na bielika, a na pewno możemy obejrzeć bardzo rzadkie naturalne stanowiska rośliny wodnej – kotewki orzecha wodnego).

Przyroda w gminie to oczywiście także parki w Jelczu-Laskowicach. Chociażby park pałacowy, gdzie natkniemy się m.in. na tulipanowce amerykańskie, platany kloniste, cyprysik Lawsona, magnolie, graby, buki, lipy drobnolistne, dęby, cisy, wiązy i jawory. Przyrodniczą wizytówką są bez wątpienia stawy jelczańskie i nowodworskie. Jak mówią przedstawiciele gminy, okolica ta należy do najczęściej uczęszczanych i odwiedzanych przez turystów, gdyż posiada dogodny dojazd, piękne lasy obfitujące w runo leśne, kilka urokliwych akwenów wodnych, wspaniałe łąki poprzecinane ciekami wodnymi i miejsca nadające się na rodzinny piknik. Walory te zachęcają zarówno do pieszych i rowerowych wycieczek, jak i do słonecznych i wodnych kąpieli wśród leśnych ostępów. Rejon ten to również ostoja dzikiego ptactwa. Dlatego, odwiedzając okolice stawów, warto zabrać z sobą lornetkę.


 

Pierwszy archeolog

Miłośnicy przyrody i historii nie mogą też ominąć rezerwatu „Grodzisko Ryczyńskie”. To miejsce ochrony drzewostanu dębowo-bukowo-sosnowego. Jednak naprawdę niezwykła jest historia znajdujących się tutaj dwóch grodzisk z IX-X oraz XII-XIV wieku. Istniał tu potężny gród kasztelański, który odgrywał ważną rolę strategiczną i gospodarczą we wczesnym średniowieczu. Ryczyn – podobnie jak Racibórz, Koźle, Opole, Wrocław, Głogów oraz wiele innych mniejszych grodzisk – pełnił funkcję przede wszystkim strategiczną. Strzegł nie tylko granic kraju tak od północy, jak i zachodu i południa, lecz na tym odcinku pilnował samej Odry jako rzeki będącej dogodnym szlakiem wodnym z wyżyn Europy południowej przez Bramę Morawską na Śląsk i na niziny Europy Środkowej. Gospodarcza funkcja Ryczyna koncentrowała się wokół licznych osad o charakterze rolniczym (lewy brzeg Odry) i hodowlanym rozmieszczonych w promieniu 25 km od grodu.

Ryczyn odegrał również ważną rolę w rozszerzeniu chrystianizacji na Śląsku, pierwsze bowiem kościoły powstały w takich właśnie grodach. Istnienie kościoła w Ryczynie wzmiankowane jest już w 1149 roku. W latach 1000-1010 przebywał tu św. Andrzej Świerad – benedyktyński pustelnik i pierwszy kanonizowany Polak. W pierwszej połowie XI wieku, podczas niepokojów i tzw. reakcji pogańskiej, gród ryczyński stał się schronieniem biskupów wrocławskich, którzy tam dokonali swojego żywota. Ich szczątków poszukiwał w XIV wieku Ludwik I Brzeski, nazywany pierwszym polskich archeologiem.


 

Tygiel smaków

Zabytków kultury materialnej na terenie jelczańskiej gminy nie brakuje, podobnie jak urokliwych miejsc przyrodniczych. Na pewno w Jelczu warto obejrzeć kościół pw. NMP Królowej Polski, ruiny zamku na wyspie, pałac czy pawilon myśliwski, a w Laskowicach kościół św. Stanisława, pałac (obecnie siedziba Urzędu Miasta i Gminy Jelcz-Laskowice), dawną wozownię, bramę wjazdową z lwami, symbolami rodu Saurma von Jeltch. Interesująca będzie wizyta w Miłoszycach (kościół św. Mikołaja, kamienne rzeźby, dawny szpital bonifratrów, dwór przy ul. Kościelnej), Minkowicach Oławskich (kościół parafialny pw. św. Jana Nepomucena – szachulcowo-drewniany z 1716 roku), Nowym Dworze (zabudowania folwarczne), Wójcicach (kościół poewangelicki i stary magazyn zbożowy), Piekarach (XIX-wieczna wieża alarmowa), Biskupicach Oławskich (dzwonnica na cmentarzu)…

Trzeba zaznaczyć, że gmina posiada niezłą bazę noclegową. Są hotele, pensjonaty oraz liczne gospodarstwa agroturystyczne. Szczególnie w tych ostatnich można liczyć chociażby na smakowitą, wieloetniczną kuchnię. Bo region ten to tygiel kulturowy, a co za tym idzie – i kulinarny. A zatem Jelcz-Laskowice to gmina nie tylko urokliwa, ale i smaczna…

Tomasz Miarecki