piątek, 18 czerwcaKrajowy Przegląd Samorządowy
Shadow

Jaka piękna katastrofa!

Tym klasycznym już cytatem z Greka Zorby można podsumować nowy spektakl Wrocławskiego Teatru Komedia. Premiera Nic nie gra była bowiem pokazem tego, jak pięknie może się coś nie udać – czyli w sumie udać się bardzo…

Nic nie gra, czyli The Play That Goes Wrong, bo tak brzmi oryginalny tytuł sztuki dwóch Henrych – Lewisa i Shieldsa oraz Jonathana Sawyera – to wielki przebój, który został uznany za najlepszą komedię na londyńskim West Endzie i otrzymał prestiżową nagrodę Laurence Olivier Award. To zobowiązuje, ale pod wodzą reżyserującego spektakl Pawła Okońskiego zespół WTK temu zobowiązaniu sprostał. Nic nie gra to właściwie metateatr – czyli teatr o teatrze… Oto zespół amatorski z Politechniki (Wrocławskiej oczywiście, bo tradycja przenoszenia do Wrocławia tego, co na scenie WTK pokazuje, została zachowana) pod wodzą Reżysera (gra go Paweł Okoński) wystawia sztukę w stylu Agathy Christie: dwór angielski, zamordowany Lord (czy ktoś podobny taki, gra go Rafał Kwietniewski), jego Narzeczona (Agnieszka Wielgosz), Brat Narzeczonej (Jerzy Mularczyk), Kamerdyner (Radosław Kościukiewicz), Brat Lorda i Ogrodnik Artur (Tomasz Lulek) i – postać oczywiście najważniejsza – Inspektor (Paweł Okoński po raz drugi)… A za kulisami – do czasu! – Inspicjentka (Ewa Zabokrzycka). Całe to towarzystwo niezbyt składnie pęta się po scenie, między elementami Scenografii, która jest pełnoprawnym i bardzo znakomitym aktorem spektaklu.

Lord zamordowany, podejrzani – praktycznie wszyscy. Może poza Scenografią? Aktorzy amatorzy zaś nie bardzo sobie ze scenicznym napięciem radzą. Tekst ucieka, Lord Nieboszczyk się kręci, nosze rozpadają… Drzwi nokautują Narzeczoną, Inspicjentka ją zastępuje, ale dopiero wtedy, gdy przestaje zastępować półkę znad kominka. Winda się zacina, Pies, który miał grać Psa, znika… Tylko gdzieś w tle Twoje oczy zielone gwiazdy disco polo, bo obsługa techniczna wczoraj pracowała jako DJ na wiejskim weselu. Mimo tych wszystkich wpadek opowieść o morderstwie w wyższych angielskich sferach wciąż się – ku rozbawieniu szczerym widzów – toczy.

Aktorzy grają aktorów amatorów, nieporadnych, niepozbieranych, stremowanych. To nie jest łatwe, teatr w teatrze to zawsze sztuka nieprosta, a teatr nieporadny w teatrze prawdziwym to sztuka nieprosta bardzo – ale się Komedii udała!

Gwiazdą spektaklu była Scenografia – bravissimo Wojciech Stefaniak! – która rozlatywała się i rozpadała w fantastyczny sposób, a od tego w wielkiej mierze zależała zabawność spektaklu Nic nie gra. Na brawa zasługują właściwie wszyscy – ale szczególnie Ewa Zabokrzycka (Inspicjentka) i Paweł Okoński (Inspektor), którzy nienaturalność teatralnego amatorstwa pokazać potrafili w sposób świetny, ani na moment się z owego amatorstwa nie wyśmiewając. Przeciwnie – pokazali też, że teatr można kochać i chcieć być w nim i z nim, nawet nie bardzo dając sobie radę.

Nie ma się więc do czego przyczepić? Jest, ale wiadomo, że premiera ma to do siebie, iż prezentuje spektakl, który nie miał jeszcze czasu, aby dojrzeć i idealnie się ułożyć. A obserwowanie, jak Nic nie gra dojrzewa, będzie dla widzów ogromną frajdą.

Anita Tyszkowska